Chcemy zacząć od odwrócenia ustawy o "małżeństwie dla wszystkich". Kłamliwie twierdzi, że dwóch mężczyzn lub dwie kobiety mogą zrodzić dzieci. Tak samo kłamały ustawy w Vichy. Dlatego muszą przestać obowiązywać tak szybko, jak to tylko możliwe

- mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Antoine Renard, szef organizacji katolików we Francji i prezes Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich w Europie.

Wyjaśnia in fenomen potężnych manifestacji w obronie tradycyjnej formuły rodziny i małżeńśtwa w tak silnie od dziesiątek lat zlaicyzowanej Francji.

Małżeństwo, jak inne instytucje Republiki zostało ustanowione po to, aby bronić najsłabszych: w tym przypadku kobietę i dziecko

- przypomina Renard i wyjaśnia:

Francuzi zrozumieli, że nowa formuła małżeństwa, "małżeństwo dla wszystkich", funkcji tej nie spełnia. Zadaje wręcz gwałt na dzieciach, bo ukrywa przed nimi ich prawdziwe pochodzenie.

Szef organizacji francuskich katolików przyznaje, że obecna mobilizacja katolików jest wyjątkowa, pierwsza na taką skalę od 30 lat, kiedy inny socjalistyczny prezydent Francois Mitterrand próbował zlikwidować niezależne szkolnictwo katolickie.

Wtedy odnieśliśmy sukces, projekt ustawy został odrzucony

- podkreśla Renard i wskazuje, że i tym razem Francuzi stali się nieufni wobec obyczajowych inicjatyw rządu, widząc, że socjaliści w ten sposób próbują odwrócić uwagę opinii publicznej od tego, że nie radzą sobie z gospodarką.

Przed przyjęciem projektu ustawy rząd nawet odmówił debaty w tej sprawie. Mówoł, że to rzecz oczywista, konsekwencja "zmiany cywilizacji , w której żyjemy

- przypomina katolicki aktywista i wskazuje na faktyczny proces, jaki w ostatnich dziesięcioleciach dokonał się we Francji - od liberalizacji przepisów o rozwodach, przez zalegalizowanie aborcji w 1976 r., przez legalizację związków homoseksualnych w 1999 r. - tzw. PACS (Pakt Solidarności, który miał być jedynym sposobem takiej legalizacji).

Teraz rząd proponuje ustawę, która traktuje aborcję jako niezbywalne prawo każdego obywatela. Jeśli wejdzie w życie lekarz nie będzie miał prawa nie tylko odmówić przerwania ciąży, ale nawet zasugerować kobiecie inne rozwiązanie

- wskazuje na szokujące pomysły francuskich socjalistów. Równocześnie chcą oni zreformować edukację, która będzie dzieciom wpajała ideologię nowej cywilizacji - cywilizacji gender, a na koniec szykują ustawę o eutanazji.

I to przy okazji walki w obronie tradycyjnej rodziny, wielu Francuzów uświadomiło sobie w jak niebezpiecznym kierunku podążą ich kraj. W potężnych manifestacjach zobaczyli, że stanowią siłę. Teraz chcą zmobilizować jak największą część społeczeństwa.

Etap trzeci polega na zmianie naszych przywódców na takich, którzy opowiadają się, za tradycyjnymi wartościami

- zapowiada Renard przygotowania katolików przed zbliżającymi się wyborami zarówno europejskimi jak i lokalnymi. Nie wyklucza, że na czele kontrrewolucji obyczajowej mógłby stanąć poprzedni prezydent Nicolas Sarkozy, ale jak podkreśla, dla odwrócenia zmian w prawie najważniejsze będzie zdobycie większości w parlamencie.


kim, "Rzeczpospolita"