Komunistyczni agenci recenzujący Kuklińskiego? Gontarczyk: "To tak jakby Goering i Himmler oceniali szykujących zamach na Hitlera". NASZ WYWIAD

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

wPolityce.pl: Przy okazji pojawienia się w kinach „Jacka Stronga”, filmu poświęconego postaci płk. Kuklińskiego, rozgorzała debata na jego temat. Jednymi z głównych recenzentów i ekspertów stają się byli agenci komunistycznych służb specjalnych. W ich opinii Kukliński to po prostu zdrajca, a przynajmniej postać niejednoznaczna i kontrowersyjna. Jak Pan odbiera tę sprawę?

CZYTAJ TAKŻE: TVN24 w pigułce. Zero pluralizmu, żal po likwidacji WSI i gen. Dukaczewski jako ekspert nazywający płk. Kuklińskiego zdrajcą. Czy na Wiertniczej mają jakiekolwiek hamulce?!

Dr Piotr Gontarczyk, historyk: Medialne przedstawienie z panami Czempińskim, Dukaczewskim i Makowskim w rolach głównych odbieram w kategoriach kabaretu. To mniej więcej tak jakby w III Rzeszy do stołu usiedli Goering, Himmler, Heydrich i Gehlen i w niemieckiej stacji telewizyjnej ocenialiby jako zdrajców uczestników spisku przeciwko Hitlerowi z lipca 1944 r. albo młodych spiskowców spod znaku Białej Róży. Czekam na dzień, w którym TVN zrobi materiał o polskiej policji i wymiarze sprawiedliwości, a jako ekspertów zaprosi do niego szefów mafii pruszkowskiej i tirówki. To dobra aluzja dla oceny poziomu debaty publicznej we współczesnej Polsce. Dla mnie to coś oburzającego, że ludzi, o których Pan wspomniał, zaprasza się do telewizji i stawia w roli oceniających Kuklińskiego. A przypomnijmy, że pan Czempiński jakiś czas temu zniknął, bo zajęła się nim prokuratura w związku ze sprawą prywatyzacji „Stoenu”; miałem nadzieję, że już tej twarzy publicznie nie zobaczę. Niestety. Postawa tych Panów jest dla mnie oczywista – płk. Kukliński zdradził przede wszystkim bezpieczniaków na służbie PRL i różnych komunistycznych oficerów i funkcjonariuszy, którzy stali głównie na straży socjalizmu, reżimu i sowieckiej dominacji w Polsce.

 

Wiem, co usłyszy Pan w odpowiedzi – że to byli żołnierze Wojska Polskiego i bronili tak jak umieli polskich interesów. A że realia były jakie były... czyż to ich wina?

Ludowe Wojsko Polskie było elementem sowieckiego systemu poza kontrolą i jakimkolwiek wpływem polskiego społeczeństwa. To wojsko pod sowieckim kierownictwem, przygotowywane do realizacji sowieckich planów ataku na wolny świat - Zachodnią Europę. Zachód, w obronie własnej, w takim wypadku kontratakowałby bronią nuklearną na II rzut strategiczny Armii Czerwonej przechodzący przez Polskę i na terenie Polski pierwszego dnia zostałaby tylko pustynia. Do tego szykowało się to wojsko i PZPR z tow. Jaruzelskim na czele. Widziałem Dukaczewskiego w telewizji przekonywującego, że ten niedobry Kukliński przekazywał Amerykanom tajemnice „polskie” i „polskiego wojska”. To było mniej więcej w takim samym stopniu „polskie wojsko”, w jakim stopniu oficerowie dawnego Zarządu II SG WP (komunistyczny wywiad wojskowy) byli polskimi żołnierzami. Sprawa Kuklińskiego, który działał przeciwko komunizmowi, przeciwko zniewoleniu i atomowej zagładzie Polski wyjątkowo dobrze pokazuje, kto tu jest człowiekiem honoru i polskim patriotą, a kto nim nie jest, i dlatego to towarzystwo pokazywane w mediach tak ta sprawa boli.

 

A czy ta degrengolada nie polega na odzyskiwaniu wpływów przez środowisko byłych WSI? Część komentatorów łączy tę dużą aktywność z jeszcze mocniejszą ofensywą w sprawie pomysłu na komisję śledczą, która miałaby zająć się Antonim Macierewiczem.

Być może jest tak jak pan mówi – towarzystwo, o którym rozmawiamy, było kiedyś wpływowe w III RP i pewnie w dalszym ciągu chciałoby wejść w decyzyjne środowiska dzisiejszej Polski i w służby specjalne, żeby gdzieś się nachapać pieniędzy, pohandlować bronią albo paliwem. Do tego mają wystarczające morale i intelektualne kwalifikacje. Nie należy ich kojarzyć z troską o bezpieczeństwo i interes państwa polskiego. Ich ataki na ministra Antoniego Macierewicza czy kabaretowe wystąpienia byłych funkcjonariuszy WSI w kwestiach „zdrady” to żenująca farsa. "Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na msze dzwoni".

 

Wracając do płk. Kuklińskiego: czy plotki i mniej lub bardziej sprawdzone informacje o jego życiorysie wpływają jakoś na jego całościową ocenę? Sugeruje się, że nie był krystalicznie czysty i na jego działania trzeba patrzeć przynajmniej przez palce.

To stara metoda służb sowieckich i ludzi, którzy są mentalnie i emocjonalnie z nimi związani. Po staremu, jak z NKWD: Gdy ktoś ucieknie na Zachód i obnaży prawdę, to próbuje się go umoczyć w błocie, sugerując, że kradł pieniądze, miał problemy z kobietami albo był starym agentem sowieckim. To klasyczna dezinformacja i próba zniwelowania strat. A ludzie niekompetentni, działający według podobnych schematów, powtarzają brednie, na które nie mają cienia dowodów. Tu ktoś „puści bąka”, że Kukliński brał pieniądz od Amerykanów, choć wiadomo, że nie brał. Innym przykładem jest choćby tekst w najnowszym „Przeglądzie”. Żenujące insynuacyjki, że był sowieckim agentem. To pokazuje, jak to ich wszystko boli. Kukliński pokazuje, gdzie jest honor polskiego żołnierza, a gdzie byli wtedy dzisiejsi postkomuniści i owi „eksperci telewizyjni”: z Makowskim, Czempińskim i Dukaczewskim na czele.

 

Zatem nie widzi Pan podstaw do jakiegoś „rożnorodnego” spojrzenia na sprawę płk. Kuklińskiego?

Jednoznacznie należy ocenić to, że współpracował z Amerykanami i przybliżał Polskę do wolnego świata, a oddalał od groźby totalnego, biologicznego zniszczenia i czegoś tak haniebnego jak udział LWP w inwazji na Europę. To człowiek jednoznacznie pozytywny pod tym względem: a to, czy miał kobiety, jest kompletnie nieistotne. Pokazał się jako dobry Polak i oficer. To jest poza poważnym sporem intelektualnym.

 

A jak odniesie się pan do tez mówiących, że synowie Kuklińskiego przeżyli dzięki amerykańskim specsłużbom, a ich śmierć została sfingowana?

Co do jednego z synów okoliczności są jasne – w biały dzień przejechał go samochód. Co do drugiego – nie wykluczam takiego wariantu, służby specjalne działają różnie. W tym wypadku wydaje mi się to jednak mało prawdopodobne: w mojej opinii to wrzutki mające wprowadzić zamęt, dzięki czemu z życiorysu Kuklińskiego można by było coś uszczknąć. Jeżeli kiedykolwiek ktokolwiek słucha takich insynuacyjek, pomówień, niech sobie przypomni fundamentalne słowa wypowiedziane kiedyś szczerze przez Jaruzelskiego: „Jeżeli Kukliński nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?”. Ano właśnie. Tu jest pies pogrzebany w wypadku rozmaitych Makowskich, Czempińskich i Dukaczewskich.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Fijołek

 

 

 

 

-------------------------------------------------------------------

-------------------------------------------------------------------

Uwaga!

Tylko w naszym sklepie wSklepiku.pl, można jeszcze nabyć archiwalne numery miesięcznika "W Sieci Historii"!

nr.6/2013 z filmem "Trwajcie! Janusz Kurtyka, IPN 2005-2010"

Miesięcznik

nr.5/2013 z filmem "Prymas. Trzy lata z tysiąclecia"

Miesięcznik

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...