SLD domaga się publicznego rozliczenia b. ministra skarbu Aleksandra Grada z kierowania "jądrowymi" spółkami PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1. 31 stycznia - trzy dni po przyjęciu przez rząd programu energetyki jądrowej - Grad zrezygnował z kierowania PGE EJ1.

Klub Sojuszu skierował w tej sprawie interpelację do premiera Donalda Tuska.

Aleksander Grad, były minister skarbu, zaraz po tym jak odszedł ze stanowiska, otrzymał funkcje prezesa spółek energetycznych. Pobierał pensję w wysokości ponad 50 tys. zł miesięcznie, według jednych mediów, a według innych nawet 130 tys. miesięcznie. Wychodzi na to, że zarobił przez cały okres swojej prezesury blisko 1 mln zł. Był odpowiedzialny za budowę elektrowni atomowej w Polsce. Odszedł nic nie tłumacząc i nie rozliczając się ze swojej pracy

- oświadczył rzecznik SLD Dariusz Joński na konferencji prasowej.

Nie może być tak w Polsce, że kolejni politycy Platformy Obywatelskiej dostają stanowiska za 50 tys. miesięcznie, a po kilku latach odchodzą, nie rozliczając się z nikim

- stwierdził.

Aleksander Grad objął stanowisko prezesa w spółkach-córkach Polskiej Grupy Energetycznej powołanych do realizacji projektu jądrowego - PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1 - 12 lipca 2012 r. W kwietniu 2013 r., w wyniku zmian struktury PGE pierwsza z tych spółek znikła, a Grad pozostał prezesem PGE EJ1.

Przed tygodniem, dzień po przyjęciu przez rząd Programu Polskiej Energetyki Jądrowej Grad poinformował, że złożył rezygnację z dniem 31 stycznia.

Przyjęcie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej zmienia profil działalności prezesa w takiej formule jaką ja ją pełniłem. (...) I dlatego od 1 lutego zmieni się moja rola z funkcji zarządczych na funkcje nadzorcze

- mówił.

Od 1 lutego Grad wszedł w skład rady nadzorczej spółki Tauron Polska Energia.

PAP/JKUB