Czy polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno dbać o naszych dyplomatów? Pytanie zdaje się retoryczne. W kontekście tego, co spotkało I sekretarza naszej ambasady w Bejrucie Wojciecha Gawrysiuka, można mieć jednak poważne wątpliwości

- przekonuje w swoim artykule w najnowszym numerze tygodnika "wSieci" Witold Gadowski, prezentując wyniki dziennikarskiego śledztwa, które dotyczy śmierci polskiego konsula.

Jak czytamy, oficjalna przyczyna śmierci, która zakładała utonięcie Gawrysiuka wymaga odpowiedzi na kilka pytań i wątpliwości. Gadowski pisze, że żadna z polskich instytucji nie zajęła się na poważnie tą sprawą.

Czyżby przyczyną takiej sytuacji było drugie dno sprawy – rosyjskie interesy w Bejrucie?

- pisze "wSieci".

Sprawa jest nad wyraz ciekawa. Kilka dni przed odnalezieniem ciała polskiego konsula znaleziono martwą Libankę, z którą tuż przed zaginięciem pojawił się Gawrysiuk. Zagadkowo wygląda również zachowanie polskich instytucji w sprawie poszukiwania zaginionego pracownika. Dla przykładu - centrala MSZ zbagatelizowała zgłoszenie o zaginięciu, które powinno trafić do prokuratury.

Pytania i wątpliwości dotyczą także zachowania po odnalezieniu zwłok konsula w kwietniu 2013 roku.

Ekspertyza libańskich specjalistów brzmiała: „Śmierć mężczyzny nie nastąpiła w wyniku utonięcia, lecz wcześniej, w wyniku odniesionej traumy” (nie stwierdzono obecności wody w płucach, żołądek był pusty, a na skroni znaleziono rozległy krwiak). Centrala MSZ w Warszawie – pomimo tego, że natychmiast otrzymała alarmujące informacje – nie zareagowała na nie w żaden sposób

- pisze Gadowski.

Notatki sporządzone w tej kwestii w resorcie kierowanym przez Radosława Sikorskiego wskazują na troskę o jak najmniejsze koszty, a nie wyjaśnienie całej sprawy. Dyrektor MSZ na pytanie o wysłanie do Bejrutu specjalistów, którzy mogliby zbadać sprawę, odpisał, że procedury te wyklucza brak odpowiednich porozumień prawnych z Libanem.

Informacje, które się kryją za całą sprawą mogą być jednak o wiele bardziej interesujące.

Dotarłem do informacji mówiących o tym, że polski konsul przebywał w Libanie w podwójnej roli: dyplomaty i funkcjonariusza Agencji Wywiadu. Można zatem domniemywać, iż prowadził tam jakieś działania o charakterze wywiadowczym. (...) Mógł np. narazić się libańskiej ekspozyturze SWR – wywiadu Rosji. To jednak tylko niezweryfikowane przypuszczenia. Niezweryfikowane, bowiem ani Agencja Wywiadu, ani MSZ nie przeprowadziły żadnego śledztwa

- przekonuje Gadowski.

Szczegóły śledztwa w najnowszym numerze "wSieci"!

svl, "wSieci"