Putin ma na głowie Soczi i nie może dziś zaryzykować operacji, o której wolę nie myśleć: krwawej masakry przezeń sprowokowanej. On w tej chwili wie, że musi przebyć Soczi

- powiedział na antenie TVP Info Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej".

Losy Ukrainy będą się rozgrywać na Ukrainie. Nie ulega wątpliwości, że Ukraina jest podzielona. W tej chwili obserwujemy delegitymizację reżimu Janukowycza, którego niewątpliwym wsparciem, sponsorem, protektorem jest reżim Putina. Tu nie chodzi tylko o pieniądze. Tu chodzi o coś więcej. To bardzo skomplikowany splot interesów tych dwóch reżimu

- przypominał Michnik, dodając że sprawą oczywistą jest brak szacunku Putina wobec prezydenta Ukrainy.

Nigdy wielki szef nie szanuje większego lokaja. To jest pytanie na ile Janukowycz jest suwerenem Ukrainy, a na ile jest kimś na kształt jak Szczerbicki w epoce Breżniewa albo Kaganowicz w epoce Stalina, na ile marionetką reżimu kremlowskiego. Na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię, ale kiedy przyglądam się polityce Janukowycza, jego postępowaniu, to mam nieodparte wrażenie, że to pasmo beznadziejnych błędów, które prowadzą w przepaść i Ukrainę i jego samego.

 

Zapytany o to, czy Ukraina nie leży w sytuacji fatalnej poprzez to, że musi jednocześnie grać na dwa fronty - rosyjski i unijny, odpowiedział:

Co do tego, że Ukraina musi mieć racjonalną politykę w stosunku to Rosji, to jest poza dyskusją, ale poza dyskusją jest też to, że Polska tak samo musi mieć racjonalną politykę w stosunku do Rosji, podobnie jak Litwa czy dowolny kraj tej części Europy, choćby Finlandia. Ale z tego nie wynika, że można się godzić na to, że de facto przywódcy Ukrainy są marionetkami w rękach reżimu putinowskiego. Z faktu, że Juszczenko zmarnował swoją historyczną szansę nie wynika przyzwolenie, żeby ją marnować bez końca

- stwierdził Michnik, dodając że w historii Polski także mieliśmy polityków, którzy szanse marnowali, ale też i takich, którzy je potrafili wykorzystać.

Zdaniem Piotra Kraśki, Zachodnia Europa zbyt mało interesuje się losem Ukrainy i to dla losów naszych wschodnich sąsiadów wielki dramat. Adama Michnik twierdzi jednak, że w wyniku działań polskich polityków - prezydenta Komorowskiego i rządu - Unia Europejska zmieniła swój stosunek do Ukrainy na znacznie bardziej racjonalny i przyzwoitszy.

Unia Europejska ma swoje problemy i my mamy swoje problemy. Jeżeli odczuwam taką wielką dumę z Polski, z postawy polskiego społeczeństwa, z polskiego państwa i polskich mediów, to właśnie dlatego, że nie bacząc na całą historię stosunków polsko-ukraińskich, dzisiaj Polska umiała stanąć po stronie Ukrainy niemal cała. Z wyjątkiem jakichś marginalnych, skrajnie ONR-wskich sił, które de facto są prorosyjskie

- powiedział Michnik, podkreślając że oczekiwanie iż taką samą postawę przyjmą inne kraje Unii Europejskiej jest nierozsądne.

Ukraina powiedziała bardzo jasno, że chce iść w stronę Europy, Unii Europejskiej i to jest wybór cywilizacyjny

- dodał, wskazując jednak że samo przystąpienie do UE nie załatwi spraw związanych z dziurą budżetową i Ukrainę czeka droga przez mękę. Polska, jest jego zdaniem, jednak dowodem na to, że to możliwe.

Jeżeli się uda Ukrainie, to to otwiera zupełnie inną procedurę dla Rosji. Wczoraj oglądałem rosyjską telewizję, bo w przeciwieństwie do pana, bardziej mnie interesuje telewizja rosyjska, niż internet w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych, ponieważ Rosja jest blisko a Ameryka jest daleko od Ukrainy.

- podkreślił Michnik. Co zobaczył w rosyjskiej telewizji?

Z jednej strony jest ton propagandy goebelsowskiej, nienawiści, przedstawianie ludzi z Majdanu jako w prostej linii następców ukraińskich hitlerowców, a z drugiej strony jest to przerażenie przed tym, że taki Majdan mogą mieć u siebie w Moskwie. Próbką tego były demonstracje na Błotnym, których też nikt się nie spodziewał.

Zapytany o to, do czego może się posunąć Putin, by utrzymać przy sobie Ukrainę, przyznał że "ten moment historyczny jest dla Ukrainy wyjątkowo sprzyjajcy".

Putin ma na głowie Soczi i nie może dziś zaryzykować operacji, o której wolę nie myśleć: krwawej masakry przezeń sprowokowanej. On w tej chwili wie, że musi przebyć Soczi

- wskazał Michnik.

Dodał też, że gdyby Janukowycz miał pewność, iż ma dość siły, by spacyfikować Majdan, to zrobiłby to już w chwili, gdy demonstranci weszli do ministerstwa sprawiedliwości.

Trzeba się modlić o cud, żeby Janukowycza olśniło, żeby miał mądrość, wyobraźnię Wojciecha Jaruzelskiego i żeby poszedł na kompromis, a nie szedł na czołowe zderzenie

- dodał.

Michnik przyznał, że liczy na przyjęcie przez liderów opozycji kompromisu, w którym Janukowycz przekazując władzę, zachowa dla siebie święty spokój i dobrą emeryturę.

Oczywiście, zostaną chwilę potem oskarżeni o zdradę, o porozumienie różowych z czerwnonymi, usłyszymy że Kliczko, Tymoszenko i Jaceniuk to są resortowe dzieci. To pewne. Bo za kompromis się  płaci, ale to cena, którą warto zapłacić, aby uratować Ukrainę od wojny domowej. To jest rewolucja. Tam działa zupełnie inny mechanizm. To nie jest mechanizm gier szachowych

- podkreślił Michnik, twierdząc że dzieje się przewrót, który nie miał się prawa wydarzyć. Stało się tak za sprawą pojawienia się nowego, świadomego pokolenia Ukraińców z ambicjami.

 

Na koniec Adam Michnik zdradził widzom co odpowiada zdziwionym przyjaciołom z Rosji, którzy pytają dlaczego Polska broni tak skorumpowanego kraju:

Bronimy Rosji dlatego, że tylko Rosja bez Ukrainy ma szansę być krajem demokratycznym, a my chcemy demokratycznej Rosji.

 

mall