To, co się tam dzieje, to przekracza wyobrażenia osób, które oglądają wydarzenia w Kijowie w telewizji. To całkiem inna rzeczywistość. To wszystko jest o wiele bardziej dramatyczne
- mówił na antenie TVN24 poseł PiS Adam Lipiński, który w nocy wrócił z Kijowa.
Zdeterminowany tłum dziesiątek, setek tysięcy ludzi, którzy nie chcą pójść na żadne ustępstwa, którzy chcą, żeby Janukowycz ustąpił, żeby doszło do zmiany rządu i pewnych sankcji wobec ludzi, którzy doprowadzili do tego, co jest dziś na Ukrainie. To jest bardzo ostry spór, o wiele ostrzejszy, niż sobie wyobrażaliśmy
- dodał.
Zapytany o to, czy Ukraina jest u progu wojny domowej, odpowiedział:
Tam już jest wojna domowa. Byłem na barykadach, które są zaangażowane w walkę z Berkutem. To są ewidentne symbole wojny domowej. Ludzie uzbrojeni, na razie w białą broń, zorganizowani, to zespoły, które opanowały poszczególne części miasta, to jest wszystko koordynowane. Jest o wiele gorzej, niż myśleliśmy, że jest.
Lipiński wskazał, że z jego rozeznania wynika, iż liderzy mają wpływ na Majdanie na ok. 70 proc. osób, pozostałe ok. 30 to ludzie poza wszelką kontrolą i to jest grupa najbardziej radykalna. Nie wyklucza, że może dojść do przelewu krwi.
Podkreśla, że propozycje pójścia na kompromis są przyjmowane przez tłum bardzo niechętnie.
Była tam też próba zamachu na liderów opozycji. Byłem świadkiem tego, co działo się 3 metry ode mnie. Grupa protestujących wdarła się do miejsca przed podniesieniem, gdzie występowali liderzy i jeden z nich próbował dokonać zamachu na jednego z liderów, pewnie na Jacyniuka. To było bardzo dramatyczne
- relacjonował poseł PiS, dodając że dzięki interwencji służb porządkowych Majdanu, zamach został udaremniony. Podkreślił przy tym, że w tych warunkach niezwykle łatwo o prowokację.
Zapytany o to, czego liderzy opozycji ukraińskiej oczekują od Polski, od polskich polityków, odpowiedział:
Chcą, żeby byli politycy polscy, europejscy na Majdanie, w Kijowie i nie tylko w Kijowie, bo to też jest bardzo ważne. Czują się opuszczeni i całkowitą nieprawdą jest to, że nie chcą się spotykać z politykami z Polski czy UE. To jest całkowity błąd. Powinniśmy tam być ciągle obecni. Po to żeby ich wzmacniać, żeby doprowadzić do tego, by Janukowycz nie posuwał się za daleko. Bo obecność polityków zagranicznych, polskich powoduje, że musi być bardziej ostrożny w stosowaniu represji.
Podkreślił, że w tej chwili obecność polskich polityków jest bardzo nikła i to poważny błąd.
To, że czterech posłów PiS pojechało do Kijowa na 3 dni, zresztą spotkało się to z atakiem ze strony polskiego rządu - jestem zszokowany reakcją pana premiera Tuska czy Jacka Protasiewicza - to czy można to uznać za ingerencję w to, co się dzieje na Ukrainie? Kompletnie tego nie rozumiem
- powiedział. Dodał że zarówno premier jak i inni politycy PO powinni pojechać do Kijowa, co nie oznacza, że mieliby się angażować w działania polityczne.
Powinni być obecni na poziomie dyplomatycznym
- podkreślił, że "sam fakt, że Polacy są zainteresowani tym, co się dzieje na Ukrainie, jest inwestycją na lata".
Ukraińcy do dziś wspominają pomoc Polaków w czasie pomarańczowej rewolucji. Nie możemy teraz tego przespać.
Adam Lipiński podkreślił, że posłowie PiS nie pojechali do Kijowa, by krytykować polski rząd i jest bardzo rozgoryczony z krytyką ich działań.
Jego zdaniem powinniśmy podjąć konkretne kroki: wprowadzić sankcje personale wobec ludzi zaangażowanych w działalność przeciwko opozycji na Ukrainie.
Zdecydowanie Polska powinna coś takiego podjąć i taka inicjatywa powinna zostać przeprowadzona na arenie Unii rękami Polaków. Apeluję o to, by Polacy angażowali się solidarnie w to, by Ukraina była państwem niepodległym i demokratycznym. (...) Polacy powinni się angażować w to, co się dzieje na Ukrainie. To jest nasza powinność, nasz obowiązek i podstawia polskiej polityki zagranicznej
- podkreślił.
Rosja jest mocno zainteresowana, żeby Ukraina nie wyszła z obozu promoskiewskiego. To jest oczywiste
- dodał.
Jestem pod wrażeniem tego, co zobaczyłem na ulicach i barykadach. Z tego punktu widzenia nie wierzę w proste rozwiązania. To będzie trwało długo, będzie miało bardzo dramatyczny przebieg. Musimy obserwować to, co się dzieje na Ukrainie, musimy być tam obecni. To jest nasza powinność i interes narodowy
- podkreślił.
Wskazał też, że Ukraina źle odbiera fakt, że kontakty z opozycją są zbyt mało intensywne.
mall
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/184091-lipinski-powinnismy-byc-ciagle-obecni-na-ukrainie-to-jest-nasza-powinnosc-i-interes-narodowy-tam-juz-jest-wojna-domowa
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.