Gender „zastępuje wiarę, ale też naukę i rzetelną filozofię. Ideologie to są religie ateistów. Gdzie śpią rozum i wiara, tam budzą się upiory i demony ideologii” - mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ks. Dariusz Oko, teolog i filozof, wykładowca Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie.

Ks. Oko przyznaje, że nie robią na nim wrażenia określenia, jakimi jest obdarowywany przez swoich adwersarzy. Duchowny nazywany jest „młotem na gender", „przywódcą krucjaty antygejowskiej" i „pierwszym inkwizytorem Polski”.

Mam się przejmować mową nienawiści i pogardy skierowaną do mnie? Przecież ci sami lewacy i ateiści, którzy coraz bardziej mi ubliżają, z tą samą nienawiścią i pogardą mówią w ogóle o Kościele, o biskupach i o Ojcu Świętym. Nasze imiona wymieniają nieraz jednym tchem. Tak sami potwierdzają, że dobrze służę Kościołowi, wiernie go reprezentuję, to przecież zaszczyt dla mnie

- mówi ks. Oko, który jest częstym gościem w mediach głównego nurtu.

To jest zapewne efekt mojej dialogiczności oraz charyzmatu medialnego, który został mi dany i którzy inni doceniają. Potrzeba jednak, żeby takich osób było coraz więcej i do takiej działalności namawiam przyjaciół. To bardzo ważne, bo media mają olbrzymi wpływ na zbiorową świadomość, nieraz większy niż rodzina czy Kościół. W mediach toczy się walka o duszę narodu

- mówi. I dodaje, że nazywanie go „oszołomem” nie robi na nim wrażenia.

Nie odpowiadam za prymitywizm i chamstwo lewaków. Mówię o zagrożeniach gender z otwartą przyłbicą. Staram się iść drogą mojego nauczyciela, ks. prof. Tischnera, ale też i drogą błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki

- przyznaje filozof. A o gender mówi także, że „zastępuje wiarę”.

Zastępuje wiarę, ale też naukę i rzetelną filozofię. Ideologie to są religie ateistów. Gdzie śpią rozum i wiara, tam budzą się upiory i demony ideologii. Gender teoretyczny zastępuje marksizm, a gender praktyczny bolszewizm. To taki neo-marksizm i neobolszewizm. Po kompromitacji marksizmu ateiści wymyślili sobie genderyzm, po kompromitacji genderyzmu wymyślą sobie jakiś "dunderyzm". (…) O duchownych mówią z podobną pogardą i nienawiścią, jak naziści o Izraelitach. Właściwie w ich wypowiedziach brakuje tylko wezwania do mordowania księży jak Żydów, to byłaby logiczna konsekwencja ich słów, skoro jesteśmy tak parszywi, jak mówią. Gdyby w ich wypowiedziach słowo "księża" zmienić na "Żydzi" to mielibyśmy do czynienia z oczywistymi wypowiedziami antysemickimi. W normalnym państwie tacy ludzie już dawno siedzieliby w więzieniach za sianie nienawiści do mniejszości religijnej, a u nas są protagonistami genderyzmu

- mówi ks. Oko.

Według duchownego można odważnie mówić, że środowisko publicystów skupionych wokół „Tygodnika Powszechnego” to ludzie, którzy ciężko pracują na to, by przestać mówić o zagrożeniach gender. Ksiądz przypomniał że nawoływano do tego aby księża nie czytali z ambon listu biskupów na ten temat.

To oczywisty bunt "kościoła Michnika", czyli ochrzczonych, którzy bardziej kierują się nauczaniem "Gazety Wyborczej", niż papieża, którzy przeszli już na pozycje lewackich ideologii. „Tygodnik Powszechny”, podobnie, jak niektóre inne środowiska, od lat neguje nauczanie Kościoła, zwłaszcza w dziedzinie etyki życia seksualnego i małżeńskiego. Tak, jak ostatnio propaguje genderyzm, tak od lat promuje homoseksualizm i homoideologię, która jest istotną częścią genderyzmu. Tutaj „Tygodnik” już dawno przeszedł na stronę wrogów Kościoła, a zdrajca może wywołać o wiele więcej szkód, niż otwarty wróg - chociażby przez sianie zamętu i zniechęcenia wśród wiernych. (…) każdy musi już wybrać sam, czy za Zbawcę wybierze Jezusa Chrystusa, czy też kogoś innego. Musi jednak przyjąć konsekwencje tego wyboru. Dla "Tygodnika" są nimi jego bankructwo materialne będące skutkiem bankructwa duchowego

- mówi ks. Oko, który ma uzasadnione wątpliwości, czy do tego pisma pasuje jeszcze przymiotnik „katolicki”.

Podobnie "katolickie" przez lata były jego gwiazdy pierwszej wielkości - ks. prof. Czajkowski oraz byli księża profesorowie Obirek, Bartoś i Węcławski. Dzisiaj ten pierwszy jest niejako personifikacją zdrady Kościoła, a ci trzej pozostali największymi oraz najgroźniejszymi apostatami w Polsce. Są zatem skrajnie "antykatoliccy" - jak właśnie często "Tygodnik"

- twierdzi filozof.

Według uczonego gender jest zagrożeniem, co więcej, to także może być droga do upadku kościoła w Polsce.

Gender jest kolejną ideologią ateistyczną i służy ateizacji. Każdy człowiek musi mieć jakiś światopogląd, jakąś ogólną teorię wyjaśniającą istnienie jego i świata, także ateiści -  choćby to była najgłupsza utopia. Ale ateista na początku popełnia fundamentalny błąd, bo mówiąc, że nie ma Boga, jest jak człowiek, który mówi, że nie ma słońca. Ale to tak, jakby twierdzić, że życie w ciągłym zaćmieniu słońca jest dobre i możliwe. To absurd, który musi prowadzić do serii kolejnych absurdów. Jednym z pierwszych jest przyjęcie na miejsca Boga jakiejś namiastki, jakiegoś bożka. Najczęściej jest nim władza, pieniądze, przyjemności zmysłowe, w tym zwłaszcza seksualne. To ostatnie dotyczy zwłaszcza genderystów. Żeby właściwie rozumieć ich teksty, źródła absurdów, które tam się nieustannie pojawiają, trzeba pamiętać, że to są ludzie, dla których często bogiem stał się seks, którzy sami nieraz żyją w niesamowitej rozwiązłości. Wtedy wiele rzeczy staje się w nich o wiele lepiej zrozumiałe

- przestrzega duchowny i zauważa, że najgorsze jest to, że „taki prymitywny ateizm i rozpustę chcą narzucić wszystkim poprzez seksualizację dzieci i młodzieży”.

Aby możliwie dla wielu ludzi, podobnie jak dla nich, bogiem stał się seks, to ma poprawić ich samopoczucie. Oznacza to jednak straszną destrukcję młodych ludzi, ponieważ prowadzi do fiksacji na tym, co niższe i torpeduje właściwy rozwój najwyższych, duchowych poziomów ich człowieczeństwa, czyli czegoś najświętszego. Genderyści stosują tutaj szatańską zasadę, która niestety jest skuteczna: "nie walczcie z Kościołem wprost, ale seksualizujcie młodzież, reszta przyjdzie sama"

- zauważa ks. Dariusz Oko.

Seks oderwany od rozumu i duchowości to jakby potężny silnik oderwany od kadłuba jumbo-jeta, staje się groźny jak bomba. Dlatego między tym, co o seksie mówi Kościół, a tym co głoszą i propagują genderyści-ateiści są olbrzymie, fundamentalne różnice

- porównuje duchowny, który jednocześnie rozumie, że „Polacy są skołowani i wielu nie chce już na temat gender rozmawiać”.

Mają inne problemy, rodziny na głowie, kłopoty z utrzymaniem i pracą. Same problemy bytowe tak ich przytłaczają, że nie mają siły na coś innego, na głębszą refleksję. Jednak mimo tego sprawami politycznymi i społecznymi trzeba się interesować, one są ważne. Podobnie było w czasach nazizmu i komunizmu. Obojętność, niewiedza, uleganie medialnym manipulacjom doprowadziło do władzy Hitlera i Lenina, bo ludzie nie pojmowali, co się dzieje. Byli ogłupieni mediami i im wierzyli

- przestrzega ksiądz i wskazuje, że wiedzę należy czerpać z wiarygodnych źródeł.

(…) ludzie muszą mieć większy krytycyzm w odniesieniu do mediów, muszą dbać o czerpanie wiedz z rzetelnych źródeł. Przecież gołym okiem widać, które gazety w Polsce fanatycznie propagują genderideologię oraz zawierającą się w niej promocję seksnarkomanii i homoseksualizmu. Ludzie, którzy wierzą lewicowo nastawionym mediom w tym, co one mówią o gender, są podobnie mądrzy jak ci, którzy wierzyli „Trybunie Ludu” czy moskiewskiej "Prawdzie" w tym, co one pisały o komunizmie. Musimy się interesować, sprzeciwiać żeby te mniejszości, o których mówiłem, nie zdominowały nas. Genderyści to jest naprawdę mała grupka ateistów, ale jeśli uchwycą media i władzę, to wprowadzą dyktaturę. To się już dzieje

- zauważa teolog, który jest jednocześnie gorącym zwolennikiem dialogu nt. gender.

(…) potrzebna jest rzeczowa dyskusja. U nas przybrała ona niedobry charakter. Nie ma argumentów, a są wyzwiska. Jest ona nacechowana nienawiścią i pogardą. Niestety genderyści osoby o przeciwnych poglądach traktują jak podludzi, z którymi nie ma o czym dyskutować. Jest seria wyzwisk i poniżania

- zaznacza duchowny, ale na koniec optymistycznie przyznaje, że choć ideologia gender pożera Europę, to Polska może się jej oprzeć.

W Polsce ani nazizm, ani komunizm nie zwyciężyły o własnych siłach, musiano je przynieść na bagnetach i wprowadzać w katowniach gestapo oraz katowniach komunistów, a i tak u nas były najsłabsze, najgorzej się przyjęły, znalazły najmniej kolaborantów. Bo w Polsce szczególnie mocna jest wiara, a gdzie jest wiara, tam mniej miejsca na ideologie

- zapewnia ks. Dariusz Oko.

źródło: rp.pl/Wuj