"Jeden z naszych przyniósł informację, że ludzie związani z Amber Gold wywożą swoimi samolotami za granicę torby gotówki..." Zaskakująca dymisja szefa gdańskiej ABW

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Trójmiejskie realia niejednokrotnie pokazały, jak może wyglądać "układ" w skali mikro. Powiązania między politykami Platformy Obywatelskiej, przedstawicielami służb specjalnych, biznesu i wymiaru sprawiedliwości jeszcze nie raz zadziwią swoją skalą.

CZYTAJ TAKŻE: „Gdańskiem rządzi sitwa”. „Tego się nie da ruszyć.” Pomorski układ rozłożony na czynniki pierwsze

Tym bardziej należy odnotować informacje udzieloną przez gdański portal gazeta.pl o zwolnieniu szefa gdańskiej delegatury ABW, płk. Adama Gruszki, który stracił stanowisko po 6 latach służby. Lokalni komentatorzy podkreślają, że decyzja była dość niespodziewana. Gruszka cieszył się bowiem wsparciem Platformy Obywatelskiej.

Stanowisko otrzymał tuż po tym, jak PO wygrała wybory. Skąd więc nagła zmiana życiowych planów?

Zmęczenie materiału. Jeśli jest się na stanowisku prawie sześć lat, to takie dymisje są naturalną koleją rzeczy

- tłumaczy sam zainteresowany.

Serwis sugeruje jednak drugie dno sprawy - Gruszka miał utracić "parasol ochronny", jaki roztoczyli nad nim politycy i baronowie Platformy. Cytując jednego z funkcjonariuszy ABW, mimochodem dowiadujemy się jednak ciekawych informacji o kulisach afery Amber Gold:

Jeden z naszych przyniósł informację, że ludzie związani z Amber Gold wywożą swoimi samolotami za granicę torby gotówki. Poszedł z tematem do szefa, a ten miał stwierdzić, że nie widzi nic dziwnego... Uważaliśmy, że Gruszka ma nad sobą jakiś polityczny parasol. Skoro go odwołano, to chyba tego parasola już nie ma

- przekonuje oficer ABW.

Gruszka nie wyleciał po odkryciu afery, chociaż to byłby dość naturalny ruch - szef ABW, który nie wykrywa afery rosnącej mu tuż przed nosem, pomimo powiadomień ze strony oficerów.

Zapamiętajmy to "Nic dziwnego..." - w państwie Tuska nie takie rzeczy uchodzą przecież płazem, a w "trójmiejskim państwie" Platformy już na pewno. Marcin P. działał samodzielnie, Amber Gold była wypadkiem przy pracy. A torby zapewne odleciały...

CZYTAJ TAKŻE: Amberpaństwo systemu Tuska. Winni są zawsze pojedynczy bojarzy: Marcin. P., Andrzej M., urzędnicy. Car i jego otoczenie zwolnieni z odpowiedzialności

wwr, gazeta.pl

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...