Imperium atakuje! Co wspólnego z Ukrainą może mieć międzynarodowa akcja deptania polskiej wiarygodności?

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Polska jest dziś jedynym krajem, który może zastopować rosnący apetyt Rosji w Europie środowej. Obecną areną geopolitycznych zmagań, od kilku miesięcy, jest Ukraina. Tamtejsza batalia między Unią a Rosją toczy się do dziś, choć mało się o tym już mówi.

Unia Europejska, tzw. Zachód wycofał zdaje się poparcie i stracił chęć na zachęcanie Kijowa do zbliżenia się do Zachodu. Rację mieli ci komentatorzy, którzy wskazywali, że brak zgody na stowarzyszenie w Wilnie może oznaczać, że relacje unijno-ukraińskie pogorszą się znacząco. Obecnie Janukowycz robi raczej krok ku Moskwie, a nie Brukseli.

To musi niepokoić Polskę. Mowa o wydarzeniach w naszej bezpośredniej bliskości, mowa o wydarzeniach u naszego wschodniego sąsiada. W naszym interesie jest demokratyzacja tego terenu, a nie jego zbliżanie się do realiów putinowskiej Rosji. O polskich interesach w kontekście ukraińskim mówią i politycy i eksperci. Tam bowiem rozgrywa się również przyszłość polskich interesów ekonomicznych, bezpieczeństwo militarne Polski a także układ sił w naszym regionie.

Polska ma więc żywotny interes, by działać na odcinku ukraińskim. Wydaje się, że rozumie to dobrze opozycja, która od początku żywotnie interesuje się Majdanem i sporem na linii Ukraińcy-władzą w Kijowie. Presja PiSu spowodowała, że również polska władza zaczęła się aktywniej zajmować tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą.

To zainteresowanie może, choć nie musi, przełożyć się na działania. Coraz głośniej mówi się o sankcjach, wspólnej polityce UE wobec Kijowa itd. Nie ma jednak wątpliwości, że to Polska musi być katalizatorem działań Zachodu. Bez aktywności Warszawy nikt Kijowem nie będzie się dziś przejmował. Nikomu bowiem na tym nie zależy.

W tej właśnie chwili – być może w chwili przełomowej dla wydarzeń ukraińskich – świat obiega kolejna plotka. „Washington Post” informuje, że Polska miała otrzymać miliony dolarów za funkcjonowanie w naszym kraju więzień CIA. Sprawa wraca jak bumerang od dłuższego czasu, raz po raz uderzając w polską wiarygodność.

Obecna czasowa zbieżność jest więcej niż znamienna. W czasie, gdy Polska angażuje się w działania na ukraińskim odcinku jej reputacja na świecie otrzymuje silny cios. Silny, ponieważ podsycony ideologicznymi rozdmuchanymi emocjami, jakie widać od początku wokół CIA i wojny z terroryzmem.

Zasadne staje się pytanie czy artykuł „WP” ma związek z sytuacją na Ukrainie? Czy ma to być sygnał osłabiający polską aktywność w stosunkach z Kijowem? Czy ma on odstraszyć międzynarodowych partnerów Polski od popierania naszej polityki wschodniej? Czy ma stać się alibi dla bezczynności władz krajów zachodnich, patrzących jak Ukraina dryfuje w stronę Putina?

Kolejna medialna kampania sugeruje jedno. Agentura wpływu, głupcze! We współczesnym świecie jedno doniesienie można rozdmuchać do granic wytrzymałości. Jednym artykułem można wyrządzić realne szkody i zniszczenia polityczne. Można jedną sprawą zniweczyć działania polityków.

Polska powinna wyciągnąć wnioski.

Bez względu na opinie rządzących nasz kraj jest na froncie geopolitycznych zmagań. Czy elity tego chcą czy nie.

Zamiast więc wzmacniać obcą agenturę wpływu polski rząd musi wspierać osłonę kontrwywiadowczą kraju. Analiza ostatnich działań – powołanie płk Polkowskiego na stanowisko doradcy komisji ds. służb, histeria rozpętana wokół weryfikacji WSI – pokazuje, że Polska idzie dokładnie w odwrotną stronę.

Straty będą wymierne.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych