Stanisław Michalkiewicz - nawiązując do książki „Resortowe dzieci” oraz laureatów Nagrody Kisiela z ostatnich lat - ostro ocenia tuzów mainstreamowych mediów.

Nic tak nie gorszy jak prawda – mawiał Stefan Kisielewski, który – jak przypuszczam – musi przewracać się w grobie, widząc niektórych laureatów nagrody swego imienia

– pisze Michalkiewicz w „Naszym Dzienniku”.

Publicysta sądzi, że Kisiel wielu z tych laureatów dołączyłby do swojej listy „Moje typy”, którą kompletował z największych dziennikarskich lizusów jeszcze za komuny.

Czyż nie znalazłby się na niej laureat Nagrody Kisiela z 2005 roku Tomasz Lis albo laureatka z roku 2011 Janina Paradowska?

– pyta retorycznie Michalkiewicz.

Jak zauważa publicysta, wśród zwycięzców plebiscytu jest coraz więcej „lizusowskich konformistów”, a nawet „ormowców politycznej poprawności”.

Za jednego z takich ormowców uważam pana redaktora Jacka Żakowskiego, który wprawdzie nie jest ani laureatem wspomnianej nagrody, ani nie ma resortowego rodowodu, ale ostatnio występuje jako negotiorum gestor [osoba prowadząca cudzą sprawę bez zlecenia – red.] bohaterów książki „Resortowe dzieci”, ukazującej kariery drugiego, a nawet trzeciego pokolenia ubeckich dynastii w III Rzeczypospolitej

– stwierdza Michalkiewicz, zauważając, że podobną książkę pt. „Czerwone dynastie” napisał wcześniej Jerzy Robert Nowak, ale nie wywołała ona szerokiego odzewu.

Być może ukazała się za wcześnie, kiedy jeszcze opinia publiczna nie uświadamiała sobie istoty społecznego i politycznego konfliktu w naszym nieszczęśliwym kraju. Teraz, między innymi dzięki pojawieniu się i okrzepnięciu młodzieżowego ruchu politycznego, coraz więcej ludzi uświadamia sobie, że oto trzecie pokolenie UB przygotowuje się do konfrontacji z trzecim pokoleniem Armii Krajowej

– podkreśla Michalkiewicz.

I dodaje:

Myślę, że to właśnie ta dekonspiracja wywołuje wściekłą irytację resortowego potomstwa, które pragnąc uniknąć zbędnej ostentacji, chętnie wykorzystuje ochotników w rodzaju pana redaktora Żakowskiego, z tego powodu uważanego przeze mnie za ormowca.

JUB/”Nasz Dziennik”