Schetyna: odebrać władzom Ukrainy wizy Schengen i wprowadzić sankcje dotyczące posiadania kont w państwach UE

Fot. Trójka
Fot. Trójka

Cały czas trzeba powtarzać, że ważna jest europejska droga dla Ukrainy, że ona cały czas musi być otwarta i te drzwi przez Polskę powinny być uchylone

- powiedział na antenie Trójki Grzegorz Schetyna, przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Jego zdaniem wszystko wskazuje na to, że jeszcze podczas trwającego posiedzenia Sejmu powstanie specjalna uchwała w sprawie wydarzeń na Ukrainie.

Zaznaczył przy tym, że konieczne jest, by posłowie wszystkich ugrupowań "mówili w tej sprawie wspólnym głosem". Zapytany o treść uchwały, stwierdził:

Przede wszystkim potępienie użycia siły i tego, że przelana została krew, że zginęli ludzie. To zawsze trzeba napiętnować. Będziemy dyskutować czy i jakie potrzebne są sankcje, żeby wskazać i ukarać tych, którzy podejmowali decyzje w sprawie użycia siły.

Odpowiadając na wątpliwości co tego, że w kwestii sankcji wszystkie polskie partie są w stanie "mówić jednym głosem", Schetyna podkreślił, że "nie można całej tej historii pozostawić bez reakcji".

Polski parlament może apelować o to, co zrobiły Stany Zjednoczone kilka dni temu. Te sankcje zostały kierunkowo wskazane. Zostały odebrane wizy do Stanów Zjednoczonych dla przedstawicieli władzy, dla przedstawicieli tych, którzy mają wpływ na używanie przemocy

- powiedział.

Jak zaznaczył, w Europie można zastosować podobne rozwiązania - odebranie władzom Ukrainy wiz Schengen, a także sankcje dotyczące posiadania kont w państwach Unii Europejskiej.

Grzegorz Schetyna podkreślał rolę Polski w rozwiązywaniu ukraińskiego problemu. Dodał, że mamy w tej sprawie do wykonania dużą pracę w Unii Europejskiej. Jego zdaniem Europa musi mówić ws. Ukrainy jednym głosem, a Polska ma w tej sprawie dużo do zrobienia i wiele zależy od naszej postawy.

Otworzenie Europy na sprawy ukraińskie nie jest proste, bo te rzeczy są rzeczywiście bardzo abstrakcyjne dla polityków z Brukseli

- wyjaśnił.

Przypomniał też, że

wybór prezydenta Janukowycza odbył się bez złamania zasad demokracji wyborczej i też trzeba sobie zdawać sprawę, że Polska, także i UE, musi uznać ten werdykt wyborczy i to, że Ukraina ma wybrany demokratycznie rząd i jest krajem niepodległym, jest krajem niezawisłym. Trzeba to uznawać a z drugiej strony mieć otwarte emocje, serce i pilnować tych europejskich aspiracji Ukrainy. Jedno musi być obok drugiego.


Skomentował także postawę prezydenta Komorowskiego, który stwierdził, że "należy podtrzymywać kontakty z Ukrainą". Zapytany o to, jak wyobraża sobie podtrzymywanie tych kontaktów, powiedział, że "rozumie prezydenta Komorowskiego jako próbę arbitrażu i doprowadzenia do elementarnego porozumienia, które spowoduje, że nikt więcej nie zginie w Kijowie". Wierzy, że działania Komorowskiego, rozmawiającego z Janukowyczem, ma sens.

Uważam, że nie do przecenienia jest rola polskiego prezydenta i Polski w tych kwestiach. Polska jest krajem, który jest uznawany za wiarygodny i w dobry sposób zaangażowany w sprawy ukraińskie

- powiedział.

Schetyna wierzy w pozytywne zmiany, które mogą nastąpić po środowych rozmowach prezydenta Wiktora Janukowycza z liderami opozycji.

Możliwe jest odwołanie tych kontrowersyjnych ustaw. Jeżeli takie rzeczy się zdarzą, jeżeli po zapowiedziach prezydenta Janukowycza zmienimy sytuację na Ukrainie, jeżeli przestanie być używana siła na Majdanie, to znaczy, że coś się zmieniło

- dodał.

Przypomniał, że ukraińska opozycja jest podzielona, a Majdan nie jest częścią polityki opozycyjnej, podległej jednolicie liderom.

Majdan był emocją, był protestem, a dzisiaj jest symbolem

- podkreślił.

Zapytany o to, co dzieje się polskim planem współpracy z Ukrainą, czy jest jakiś harmonogram działań, odpowiedział że nie wie, ale cały czas Polska wpływa na bieżącą sytuację na Ukrainie.

Szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych odniósł się także do wspólnego posiedzenia Sejmu i Knesetu, do którego ma dojść w poniedziałek. Schetyna wierzy, że uda się na nim wypracować wspólne stanowisko w sprawie krzywdzącego Polskę określenia "polskie obozy koncentracyjne".

Jest dobra wola w tej sprawie. Wierzę, że to jest możliwe. Taki sygnał byłby ważny, bo to jest rzecz, która bardzo nas dotyka, jest bardzo dla Polski krzywdząca. Jeżeli znaleźlibyśmy w Knesecie osoby, które będą wspierały nas z walką z tą kłamliwą formułą, tak szkodliwą dla Polski, to tylko dobrze

- wyjaśnił.

 

mall / Trójka

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych