Zakończyła się kolejna edycja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, więc jest dobry moment na osobistą refleksję, w moim przypadku uzasadnienie, dlaczego nie wspieram tej właśnie inicjatywy.

WOŚP i jej organizator Jerzy Owsiak, poza szlachetną intencją wspierania niedoinwestowanej służby zdrowia, przeznacza ogromne kwoty na inne, niż głoszone publicznie cele, na inicjatywy i inwestycje nie mające często nic wspólnego z pomocą chorym, np. wielomilionowe kwoty kierowane są na organizację Przystanku Woodstock i finansowanie luksusowych budynków, a sam Owsiak w swoich działaniach nie jest bezstronny i nakierowany wyłącznie na rzecz potrzebujących, ale jest aktywnym uczestnikiem politycznego i światopoglądowego sporu stojąc po jednej, wyraźnie zdefiniowanej, jego stronie. Nie podoba mi się to i nie chcę akceptować rozdźwięku między głoszonymi deklaracjami, a stanem faktycznym, nie znoszę indoktrynacji podczepionej do dobroczynności, nie podoba mi się arogancja i chamski język Owsiaka, więc nie wspieram Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Obserwując od wielu lat WOŚP zastanawiam się, jaka jest rzeczywista opłacalność tej właśnie zbiórki pieniędzy, bowiem jako "zysk" liczona jest cała zebrana kwota (kilkadziesiąt mln zł), a ogromne koszty ponoszą inni, gdyż nie liczy się w bilansie WOŚP kosztów TVP związanych z udostępnieniem studia, łącz, infrastruktury i sprzętu niezbędnego do wielogodzinnej transmisji, wynagrodzenia pracowników telewizji, nie liczy kosztów poniesionych przez Policję, wojsko, Straż Pożarną, i nie mam na myśli zabezpieczania koncertów i zbiórek pieniężnych (co należy do ustawowych obowiązków rozmaitych służb państwowych), ale o zaangażowanie formacji mundurowych do pracy na rzecz Orkiestry, o wykorzystywanie samochodów, samolotów (np. samolotu do przelotów Owsiaka podczas jednej z edycji), nie liczy się wydatków poniesionych przez samorządy, np. na budowę (na koszt samorządu) setek scen dla występujących zespołów muzycznych, opłacania firm ochroniarskich, obsługi technicznej tych koncertów, wynagrodzenia akustyków. Nie liczy się żadnych kosztów, które poniosły na terenie Polski i poza jej granicami liczne osoby, organizacje i firmy dokonujące zbiórki na rzecz WOŚP, a takie wyliczenie dałoby odpowiedź na pytanie, jaki jest rzeczywisty wynik finansowy tego przedsięwzięcia.

W moim odczuciu wątpliwe moralnie jest licytowanie "złotych serduszek" przez publiczne i komercyjne instytucje, np. banki (bynajmniej nie z prywatnych poborów prezesów), przeznaczanie na licytację WOŚP różnych "ministerialnych foteli", o ile wiąże się to z angażowaniem publicznych sił i środków (np. w pakiecie można było "wygrać" na jeden dzień "fotel", czyli możliwość przebywania w gabinecie wicepremiera Piechocińskiego, ale i asystę BOR oraz samochód z kierowcą przynależne temu wysokiemu urzędnikowi państwowemu). W konfrontacji z tym raczej śmieszne są "nagrody" w postaci obiadu z posłem czy wizyty w Parlamencie Europejskim, bowiem oferujący do wylicytowania takiej nagrody polityk robi sobie promocję (na koszt podatnika, wątpię bowiem, by np. posłanka do PE Róża Thun z prywatnych pieniędzy opłacała przelot i pobyt w Brukseli dla zwycięzcy licytacji ), ale wydatków ekstra podatnik tu nie ponosi.

Bardzo nie podoba mi się to, co dzieje się na Przystanku Woodstock, który jest finansowany z pieniędzy WOŚP. Poza wyraźnie zdefiniowanym profilem ideowym tej imprezy (gośćmi są prawie wyłącznie politycy postkomunistyczni i liberalni) promuje się tam sektę Hare Kriszna, nie przeciwdziała masowym przypadkom pijaństwa, narkotyzowania się, publicznego obnażania, wulgaryzmom, rozróbom. Prawie każda edycja Przystanku wiąże się z jakąś tragiczną śmiercią (w trakcie imprezy i podczas dojazdu lub wyjazdu z niej) i nie są to "typowe" dla imprez masowych przypadki śmierci (np. spowodowane udarem słonecznym czy wypadkiem komunikacyjnym z winy kierowcy), ale przypadki wywołane nadużyciem alkoholu, przedawkowaniem narkotyków, zabójstwem czy wypadnięciem lub wyrzuceniem z pociągu, a normą są pociągi jadące na Przystanek z wiszącymi w otwartych drzwiach pijanymi młodymi ludźmi (na co nie reagują służby kolejowe ani policja).

Odrębna sprawa to postawa samego Owsiaka od lat 80-tych do dnia dzisiejszego, który w każdym systemie trzymał z władzą, kiedyś rozmiękczając i ośmieszając anty systemowość, np. akcją "Uwolnić słonia" (gdy inni domagali się uwolnienia więźniów politycznych), teraz zapraszając na Przystanek Woodstock i wspierając w różnych "komitetach" polityków Platformy Obywatelskiej, a jej przeciwników traktując "z baśki" czy angażując się w przedsięwzięcia polityczne czy medialne zgodne z "linią" aktualnej władzy.

Dobroczynność jest potrzebna, ale są inne organizacje dobroczynne i charytatywne poza WOŚP warte zainteresowania mediów i polityków, a zwłaszcza warte dobroczynności osób wykładających swój grosz dla potrzebujących. Osobiście przekazuję, jak mam takie możliwości, datki na organizacje pożytku publicznego i moje zaangażowanie bywa zdecydowanie wyższe niż średnia kwota zebrana przez jednego wolontariusza WOŚP (120 tys wolontariuszy zbiera ok. 50 mln, co daje nieco ponad 400 zł na wolontariusza), np. wspieram Caritas, Fundację "Budzik" czy małą fundację wspierającą konkretną niepubliczną szkołę. Piszę to jedynie po to, aby unaocznić, że aktywność ludzka ograniczająca się do wrzucenia jednorazowo 10 zł do puszki WOŚP to margines marginesu aktywności dobroczynnej Polaków, a obserwując media można odnieść wrażenie, że albo istnieje tylko WOŚP, albo WOŚP jest najważniejszą organizacją charytatywną w Polsce, a tak przecież nie jest.

Powiem więcej - zmasowane propagandowe nadmuchiwanie WOŚP z prawie całkowitym pominięciem innych organizacji (w niedzielnych Wiadomościach TVP zaledwie kilka sekund mówiono o innej organizacji, a ta, mimo braku wsparcia publicznych i komercyjnych mediów, ministrów, artystów i celebrytów zbiera dziesięciokrotnie więcej pieniędzy na rzecz potrzebujących niż WOŚP) sprawia, że wiele osób uznaje, że niedzielne wrzucenie monety do puszki WOŚP wyczerpuje ich aktywność i możliwości. Media, politycy, "autorytety", a za nimi obywatele, mówiąc o tej zbiórce nie poświęcają należytej uwagi innym inicjatywom i innym organizacjom, które robią równie pożyteczną, a często lepszą i efektywniejszą robotę. I na pewno tej robocie nie towarzyszą kontrowersje związane z ideowo-politycznym zaangażowaniem, takim jak w przypadku Owsiaka i WOŚP. A mówienie "możecie wykazać się tak jak Owsiak" jest niepoważne, bo żadna inna organizacja nie otrzymała i nigdy nie otrzyma takiego wsparcia instytucji państwa, za sprawą rządowych i samorządowych agend i urzędów, jak faworyzowany Jerzy Owsiak i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Ale załóżmy, że całkowicie lub w dużej części mylę się jeśli chodzi o przedstawione powyżej fakty lub ich interpretacje, że racji nie mają krytycy Jerzego Owsiaka i kierowanej przez niego WOŚP, że mylą się, manipulują lub po prostu kłamią blogerzy Matka Kurka i Łażący Łazarz, redaktorzy Warzecha, Ziemkiewicz i Wybranowski, portal Fronda, media "koncernu Rydzyka", TV Republika, poseł Pawłowicz oraz inni znani publicznie i anonimowi krytycy i przeciwnicy Owsiaka, WOŚP, Przystanku Woodstock i Złotego Melona. Czy najwłaściwszą reakcją na te zarzuty i manipulacje "kłamców" i "zawistników" jest brak merytorycznej dyskusji, unikanie odpowiedzi na stawiane pytania, uciekanie przed niektórymi mediami, agresja fizyczna, wytaczanie procesów sądowych a następnie ich utajnianie, chamstwo, bluzgi i robienie show w rodzaju chodzenia na czworakach po stole i wykrzykiwanie "gdzie jest słoik"?

Wśród opłacanych przez WOŚP pracowników są prawnicy i specjaliści od marketingu, to czy oni nie powinni doradzić Jerzemu Owsiakowi, by zwołał konferencję prasową, na którą imiennie zaprosi dziennikarzy "koncernu Rydzyka", TV Republika, Frondy, redaktorów Warzechę, Wybranowskiego, Piotra Wielguckiego (Matka Kurka) i wszystkich innych zainteresowanych tematem dziennikarzy i w trakcie jednego spotkania odpowie konkretnie i wyczerpująco na wszelkie pytania i wątpliwości z jednoczesnym okazaniem dokumentów, raportów i sprawozdań, czym zamknie usta kłamcom i zawistnikom?

Takie spotkanie nie mogłoby przekonać wszystkich osób kierujących się zawiścią czy atakujących Owsiaka i WOŚP z niemerytorycznych powodów, bo tacy ludzie będą zawsze i ich nie zadowoli żadne wyjaśnienie ani nie przekona żaden okazany dokument. Celem takich rzetelnych wyjaśnień ze strony Jerzego Owsiaka i jego współpracowników byłoby przekonanie milionów obywateli, którzy do tej pory nie wpłacali na WOŚP, z powodu skrajnych, emocjonalnych i niemerytorycznych awantur oraz pomówień z obu stron, i skuteczne zachęcenie ich do zmiany postawy i wpłacania na rzecz WOŚP (lub innych organizacji pożytku publicznego) swoich pieniędzy, a w konsekwencji na rzecz WOŚP mogłoby wpływać nie 40 czy 60 milionów rocznie, ale kilka czy kilkanaście milionów więcej.

Czy w imię kilku lub kilkunastu milionów złotych na rzecz chorych dzieci i starszych osób czekających na medyczne wsparcie nie warto przygotować dokumentacji i zaprosić wszystkich (WSZYSTKICH) zainteresowanych dziennikarzy domagających się wyjaśnień, poświęcić im godzinę lub pięć (a jak trzeba to więcej) i spokojnie, merytorycznie, rzeczowo wyjaśnić wszystko, o co zapytają?

Czy nie warto wyjaśnić, czy prawdą jest, że na przestrzeni minionych lat "171 mln złotych poszło w błoto" jak piszą krytycy? Czy nie warto odpowiedzieć, z jakich środków i za ile wybudowano lub zakupiono budynek przy ulicy Niedźwiedziej w Warszawie, budynek przy ulicy Dominikańskiej za ponad 8 mln zł, budynek w Szadowie (również ponad 8 mln zł)? Czy nie warto wyjaśnić, na jakiej podstawie prawnej WOŚP kupiła firmę Złoty Melon i gdzie trafiła zapłata w wysokości 1,5 mln zł oraz gdzie w sprawozdaniach WOŚP jest pozycja "nawiązki sądowe" oraz jakie kwoty pozyskano w ten sposób i na co je wydano?

Czy nie warto raz a dobrze wyjaśnić wszystkie sporne, niejasne i wzbudzające uzasadnione i nieuzasadnione emocje kwestie oraz odpowiedzieć na wszystkie mądre i niemądre pytania dla tych kilkunastu milionów złotych, które mogą zasilić Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy?