Znów okazało się, że w Polsce Parlament jest doskonałą maszynką do tworzenia bubli prawnych. Tym razem „biegunka legislacyjna” dotknęła parlamentarnych twórców ustawy antynepotycznej z 2011 r.

Sprawę bubla prawnego opisała „Rzeczpospolita”. Jesienią 2011 r. weszły w życie przepisy, które miały ukrócić nagminną na polskich uczelniach wyższych praktykę zatrudniania całych klanów rodzinnych. Nowelizacja zabraniała zatrudniać krewnych, tak aby podlegali sobie służbowo. Efekt? Trzy lata po wejściu w życie ustawy na przykład na Uniwersytecie Rzeszowskim 24 z 90 pracowników, to rodzina!

O tym, że nepotyzm stanowi wynaturzenie groźne dla ducha szkolnictwa wyższego świadczy przykład doktorantki z jednej z łódzkich uczelni. Wszystkie badania, jakie przeprowadziła do swojej pracy naukowej promotor przypisał… swojej córce z tej samej placówki. Na szczęście akurat ta doktorantka zgłosiła sprawę i trafiła ona do prokuratury.

Jak to się stało, że nepotyzm wciąż króluje na uniwersytetach

Ustawodawca w przepisach przejściowych nakazał dostosować zatrudnienie do 1 października 2012 r., tak aby stosunek bezpośredniej podległości nie zachodził, ale w żadnym miejscu nie wskazał, jak to zrobić. Brakuje także regulacji pozwalających zapobiegać niedozwolonym relacjom w przyszłości. Nie ma też podstaw do uzyskania informacji od pracownika o jego ewentualnym pokrewieństwie lub powinowactwie z przełożonym.

– mówi gazecie Aleksandra Bocheńska, zastępca kierownika działu kadr i organizacji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Jednak trochę innego zdania jest emerytowany pracownik uczelni, który już nie boi się mówić. Profesor Leszek Pacholski, były rektor Uniwersytetu Wrocławskiego powiedział „Rzeczpospolitej”, że przepis nie stanie się skuteczny, jeśli uczelnie nie będą zainteresowane jego wdrożeniem.

Zawsze znajdą sposób, by obejść prawo, jeśli chcą zatrudniać swoje dzieci – Dobry pracodawca w każdej poważnej firmie powinien dbać o jej interesy i zatrudniać jak najbardziej kompetentnych pracowników, niezależnie od tego, czy mają jakieś związki rodzinne z już zatrudnionymi. Przepis pomaga, ale ma charakter jedynie administracyjny. Ciągle brak motywacji do działania przeciw nepotyzmowi i dobrych praktyk w tym zakresie. Znam bardzo wiele miejsc, w których nadal dzieci pracują tam gdzie ich rodzice. Tylko formalnie są przesuwani do innej katedry wydziału

– tłumaczy profesor.

Slaw/ „Rzeczpospolita”