Sejm uchwalił jednak ustawę, która określa zasady udziału zagranicznych funkcjonariuszy i pracowników we wspólnych operacjach lub działaniach ratowniczych w Polsce. W założeniu MSW ma ona usprawnić współpracę m.in. podczas katastrof i klęsk żywiołowych.

Portal wPolityce.pl jako pierwszy poinformował o pracach nad tym projektem.

Jednak wielu widzi w nowym prawie bardzo poważne niebezpieczeństwa.

CZYTAJ WIĘCEJ: Janecki o ustawie dot. działań obcych służb w Polsce: to może się skończyć porywaniem ludzi przez obce służby

W głosowaniu ustawę poparło 286 posłów z PO, TR, PSL i SLD. Przeciw było 140 z PiS i SP. Jeden poseł się wstrzymał. Chwilę wcześniej większości nie uzyskał złożony przez PiS wniosek o odrzucenie projektu. Poparło go 138 posłów, podczas gdy 273 było przeciw.

Zgodnie z dotychczasowym prawem udział we wspólnych operacjach i działaniach ratowniczych w Polsce może odbywać się przede wszystkim na podstawie dwustronnych umów międzynarodowych. Polska ma je podpisane m.in. ze wszystkimi sąsiadami z wyjątkiem Białorusi. Ponadto nasz kraj jest wpisany w międzynarodowy system udzielania pomocy ratowniczej. MSW motywowało uregulowanie tych kwestii w ustawie potrzebą ujednolicenia przepisów i przyspieszenia działań ratowniczych i porządkowych.

CZYTAJ TAKŻE: NASZ WYWIAD. Johann: Dla mnie to jest szokujący projekt. Co to ma być? Wzywanie bratniej pomocy, jak w w 1956 na Węgrzech, czy w 1968 w Czechosłowacji?

Tuż przed głosowaniem Jarosław Zieliński (PiS) apelował o odrzucenie ustawy. Pytał, po co jest "ustawa o bratniej pomocy" i "do czego potrzebne są rządowi uzbrojone posiłki z obcych państw".

Rząd wyraźnie boi się imprez masowych i demokratycznych zgromadzeń publicznych. Boi się Polaków i gotowy jest dla utrzymania się przy władzy sprowadzać do Polski obce siły i rezygnować z suwerenności państwa

- ocenił.

MSW, które przygotowało projekt uchwalonych w piątek przepisów, już wcześniej zapewniało, że ustawa wdraża decyzje UE, a nowe przepisy mówią o formach współpracy policyjnej przyjętych między krajami wspólnoty. Przedstawiciele resortu zwracali też uwagę, że już teraz praktycznie wszystkie dwustronne umowy o współpracy policyjnej, zwłaszcza na obszarze przygranicznym, umożliwiają obcym funkcjonariuszom używanie broni palnej i środków przymusu bezpośredniego wobec obywateli polskich.

Ustawa ma - według jej pomysłodawców - ułatwić funkcjonariuszom lub pracownikom z państw Unii Europejskiej i strefy Schengen udział na terytorium Polski we wspólnych operacjach. Chodzi o wspólne z polskimi policjantami, pogranicznikami i funkcjonariuszami BOR patrole i innego rodzaju działania w celu ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zapobiegania przestępczości, działania podejmowane w celu ochrony porządku w razie zgromadzeń publicznych i imprez masowych, klęsk żywiołowych i poważnych wypadków; mowa jest też o pomocy udzielanej przez specjalne jednostki interwencyjne policji.

Nowe prawo określa też zasady udziału funkcjonariuszy i pracowników z innych państw (nie tylko należących do UE i strefy Schengen) we wspólnych działaniach ratowniczych z polskimi strażakami na terytorium naszego kraju.

Podczas wspólnych operacji w Polsce zagraniczni funkcjonariusze i pracownicy będą podlegać ochronie prawnej przewidzianej dla polskich funkcjonariuszy. Ustawa przyznaje im prawo do noszenia własnych mundurów służbowych, a także wwozu i posiadania broni palnej, amunicji i środków przymusu bezpośredniego. Użycie broni i środków przymusu będzie obwarowane przepisami obowiązującymi polskie służby.

Ustawa przewiduje, że we wniosku o udział obcych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach na terytorium Polski należy wskazać podstawowe informacje dotyczące planowanej wspólnej operacji lub wspólnych działań ratowniczych. Są to m.in. dane o przewidywanym okresie pobytu, rodzaju sił uczestniczących i rodzaju oczekiwanej pomocy, a także dane dowódcy wspólnej operacji lub działań ratowniczych.

Ustawa o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub działaniach ratowniczych na terytorium Polski trafi teraz do Senatu.

Slaw/ PAP