Andrzej Duda: "Podstawowa motywacja do próby zmiany ordynacji wyborczej przez Platformę to umożliwienie sobie pozostania 'na stołkach'." NASZ WYWIAD

PAP/Radek Pietruszka
PAP/Radek Pietruszka

wPolityce.pl: Słyszał pan o nowym pomyśle dotyczącym zmian w prawie wyborczym w wyborach samorządowych? PO wymyśliła wprowadzenie wyborów do rad miast w okręgach jednomandatowych, a także bezpośrednie wybory marszałków województw.

Andrzej Duda: Byłaby to zmiana prawa, zmiana prawa wyborczego w trakcie roku wyborczego – to nie mieści się w standardach demokratycznego państwa. Po drugie, nie mam żadnych wątpliwości, że jest to próba ruchu ze strony PO, która boi się, że traci poparcie – w związku z tym chce zmienić prawo wyborcze, aby było jej łatwiej osiągnąć lepszy wynik w wyborach, bądź nawet osiągnąć w nich sukces. Jeżeli to ma się odbyć w ten sposób, że Platforma będzie przekręcała prawo wyborcze, to samo pokazuje z kim mamy do czynienia.

Czy gdyby przyjrzeć się tym propozycjom to nie jest próba przeniesienia odpowiedzialności z partii na osoby indywidualne?

Podejrzewam, że tego typu pobudki leżą u źródeł prób podejmowanych przez Platformę. Z tego względu, że szefostwo partii doskonale sobie zdaje sprawę, że tracą poparcie jako PO i będzie szukał osób, które będą mogły wystąpić jako niby niezależni kandydaci, którzy będą uzyskiwali wynik na swoje nazwisko. To wszystko dzieje się w roku wyborczym i urąga standardom demokratycznym. Jako poseł mam nadzieję, że Sejm nie dopuści do tego, aby te zmiany mogły zostać przeprowadzone.

Platforma musiałaby przeprowadzić te zmiany w ciągu dwóch miesięcy, bo na pół roku przed wyborami nie można zmieniać ordynacji. Czy koalicja jest się w stanie dogadać? PSL negatywnie zareagował na ten pomysł.

Trudno jest mi powiedzieć. Nieraz udawało się Platformie wymusić na PSL-u niektóre rozwiązania. Były już takie ustawy, które w tempie ekspresowym były na siłę, przepychane kolanem przez PO – chociażby OFE.

Wybory samorządowe są bardzo specyficzne. Czy takie zmiany mogłyby mieć wpływ na wynik tych wyborów?

Wybory realizowane do sejmików wojewódzkich realizowane do tej pory są o charakterze partyjnym. Są porównywalne z tymi wyborami do parlamentu. Jest rzeczywiście trochę odmienna specyfika, ale na niższych szczeblach: w gminach – radach gmin czy miast albo wyborach na wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Tam faktycznie jest inna specyfika – one są bardziej odpartyjnione. Obywatele z reguły lepiej wiedzą na kogo personalnie głosują, często znają te osoby osobiście. Jednak wybory sejmikowe mają ten charakter partyjny. Jeżeli Platforma chce podejmować ruchy, które będą miały niby odpartyjnić te wybory, to tak naprawdę chodzi o to, aby ludzie, którzy teraz zajmują tam stanowiska je utrzymali. Sejmik, marszałek województwa decydują dziś o największych pieniądzach w samorządzie terytorialnym.

Czy to może być powiązane z umacnianiem tej struktury władzy od samych dołów? Próba utrzymania się przy tzw. stołkach?

Oczywiście, że tak jest. Przecież większość tych stołków dzisiaj zajmują ludzie z PO, wiele zajmują także ludzie z PSL-u. Za nimi idą krewni, znajomi, rodziny – całe wianuszki powiązań. W samej Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów z Unii na 47 zatrudnionych jest 47 osób z Platformy, bądź z Platformą powiązanych. To pokazuje jak funkcjonuje przez sześć lat rządów Tuska administracja publiczna, która gigantycznie się rozrosła - za co my wszyscy płacimy. Oni więc chcą się przy tych swoich korytach utrzymać. I to jest podstawowa motywacja tej próby zmiany ordynacji wyborczej na ostatnią chwilę - umożliwienie sobie pozostania na stołkach.

rozmawiała Magdalena Czarnecka

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...