7 stycznia pan premier Tusk ogłosił, jakie zmiany w prawie rząd zamierza przeprowadzić przez parlament, by przeciwdziałać pladze pijanych kierowców. Niektóre zaproponowane przez premiera środki są całkiem sensowne, choć niewystarczające. Niektóre przejął od opozycji – np. od Solidarnej Polski - obligatoryjną publikację wizerunków i danych nietrzeźwych kierowców. Uwagę środków masowego przekazu skupiła się jednak  – i słusznie! – na propozycji najbardziej niemądrej, czyli wprowadzeniu od 2015 roku obowiązku posiadania w samochodzie alkomatu. Propozycja ta została powszechnie wyszydzona, a bardziej dociekliwi komentatorzy i krytycy zadali pytanie: no dobrze, ale kto na tym zarobi?

Pomysłu rządu bronił bodaj tylko rzecznik prasowy klubu PO, poseł Paweł Olszewski, który stwierdził, że zdecydowana większość tzw. pijanych kierowców to kierowcy dnia poprzedniego. Pan poseł Olszewski minął się z prawdą. Jeżeli przez „kierowców dnia poprzedniego” rozumie on tych prowadzących, którzy dnia poprzedniego pili, wydaje im się, że są trzeźwi i dopiero podczas kontroli policyjnej dowiadują się, że poziom alkoholu przekracza u nich 0.2 promila, to policyjne statystyki przeczą jego twierdzeniu. W Polsce kierowcy z poziomem alkoholu we krwi ponad 0.2 promila( po spożyciu) i mniej niż 0.5 promila ( stan nietrzeźwości) stanowią sporo mniej niż 20% ogółu prowadzących, którzy przekroczyli limit 0.2 promila. Polskie statystyki nie odnotowują niestety odsetków kierowców sprawców wypadków według poziomu alkoholu we krwi. Bardziej precyzyjne są statystyki francuskie i brytyjskie ( z nimi się zapoznałem) Według raportu francuskiej Conseil Nationale de la Securite Routiere z 13 lutego 2012 roku wśród kierowców - sprawców wypadków śmiertelnych 61 % miało ponad 1.5 promila alkoholu we krwi. Wśród nich ponad połowa miała 2 promile i więcej. Podobny rozkład podają statystyki brytyjskie ( zarówno policji, jak i departamentu transportu), z tym że w Wlk. Brytanii wśród pijanych kierowców, którzy byli sprawcami ( a w części także ofiarami) wypadków śmiertelnych proporcje między bardziej a mniej pijanymi są odwrotne niż we Francji. Otóż kogoś kto ma ponad 1.5 promila we krwi trudno uznać za „kierowcę dnia poprzedniego”, który wprawdzie jedzie na kacu, ale sądzi, że jest trzeźwy. Tyle o argumentacji posła Olszewskiego z PO. Dodajmy, że o wiele zręczniej broniła propozycji pana premiera Tuska nowa rzecznik rządu pani minister Kidawa-Błońska. Zamiast argumentować poszła w uroczą, jak najbardziej genderową kobiecość  stwierdzając: ja krytyki rządu nie rozumiem.

Niektórzy publicyści podnosili, że obowiązek posiadania w samochodzie alkomatu nie wprowadził dotąd żaden kraj. To nieprawda. W początkach 2012 roku obowiązek taki wprowadzono we francuskim kodeksie drogowym. Ale zaczęło się wcześniej…

10 lipca 2011 roku w prefekturze policji w Paryżu zostaje zgłoszone do rejestracji stowarzyszenie non-profit I-Test, którego prezesem jest p. Daniel Orgeval ekspert i doradca techniczny w dziedzinie etylometrii, członek komitetu do spraw normalizacji alkomatów. Cel stowarzyszenia jest szczytny – rozwój systemów wykrywania alkoholu i środków odurzających dla wszystkich, w każdym miejscu i o każdej porze.

1 września 2011 roku w Zgromadzeniu Narodowym odbywa się „wysłuchanie publiczne” podsumowujące paromiesięczną pracę „parlamentarnego zespołu studyjnego” (mission d’information) badającego przyczyny wypadków drogowych i środki, którymi należy im przeciwdziałać. Zespołowi przewodniczy deputowany Armand Jung socjalista, wówczas w opozycji) . Podczas posiedzenia jednym z  najaktywniejszych dyskutantów jest Daniel Orgeval. W dyskusji biorą też aktywny udział inni wiceprezesi stowarzyszenia I-Test. Orgeval opowiada się za wprowadzeniem alkomatów do obowiązkowego wyposażenia samochodów. Argumentuje, że chemiczne alkomaty (czyli tzw. „baloniki”) są w przeciwieństwie do elektronicznych bardzo tanie – kosztują mniej więcej tyle, ile filiżanka kawy w bistro ( to prawda, ceny wahają się od 1do 2 euro, podczas gdy średniej klasy alkomat elektroniczny to co najmniej 60 euro – L.D.). Przewodniczący Jung zapowiada, że grupa studyjna przedstawi swoje rekomendacje do połowy października.

19 października grupa studyjna składa w Prezydium Zgromadzenia Narodowego raport końcowy. Opowiada się w nim za wprowadzeniem obowiązku posiadania alkomatu w samochodzie. Powołuje się na fakt, że obowiązek taki został wprowadzony już w 1970 roku w artykule L. 234-14 kodeksu drogowego, jednakże jego „uaktywnienie” przepis kodeksu uzależnia od wydania przez premiera dekretu z mocą ustawy ( decret en Conseil d’Etat).Pod koniec października prezydent Francji Nicolas Sarkozy zapowiada wydanie takiego dekretu. 28 lutego 2012 roku dekret taki zostaje wydany. Ma wejść w życie od 1 lipca poza przepisem nakładającym grzywnę 11 euro za brak alkomatu. Tu vacatio legis jest dłuższe, ma trwać do 1 listopada, aby wszyscy mogli kupić alkomaty. Administracja certyfikuje jako spełniające normy francuskie dwa rodzaje alkomatów chemicznych jednorazowego użytku. Jednakże latem 2012 wybucha we Francji wielka awantura. Vacatio legis zostaje przedłużone do 1 marca 2013 roku. Zbliżają się wybory prezydenckie (kwiecień-maj) oraz parlamentarne (czerwiec). Pozycja Sarkozy’ego i koalicji centroprawicowej jest zagrożona. Liczy się każdy głos. 1 marca 2013 zostaje wydany dekret, który znosi grzywny za brak alkomatu.

Dlaczego wybuchła we Francji wielka awantura, co oburzyło Francuzów? Nie kwestia uderzenia ich po kieszeni. Rzeczywiście cena jednorazowego alkomatu chemicznego porównywalna jest do ceny filiżanki kawy. Żadne pieniądze. Francuzów oburzyło to, że troska o zwiększenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym posłużyła do tego, by ich kosztem nabić kabzy paru osób. Stowarzyszenie obrony praw francuskich kierowców odkryło, że jeden z głównych promotorów wprowadzenia obowiązkowych alkomatów, prezes stowarzyszenia I-Test, Daniel Orgeval jest członkiem kadry kierowniczej przedsiębiorstwa Contralco. Przedsiębiorstwo to produkuje alkomaty chemiczne jednorazowego użytku i jest ich głównym dostawcą  dla policji i żandarmerii. Dzięki temu uzyskało we Francji pozycję monopolisty i jego udział w rynku jednorazowych alkomatów wynosi 78%. Jednakże popyt ze strony policji żandarmerii choć stały, jest ograniczony. Contralco przeżywało trudności finansowe. Ponieważ produkt Contralco uzyskał wymaganą prawem certyfikację, to dekret z lutego 2012 otworzył przed firmą rynek 46 milionów francuskich kierowców, do czego należy dodać dziesiątki milionów zagranicznych kierowców przyjeżdżających do Francji. W okresie od wydania dekretu do jego uchylenia w marcu 2013 roku Contralco zwiększyło zatrudnienie z 67 pracowników do ponad 200. Drugą firmą, która uzyskała urzędową certyfikację swoich produktów była południowoafrykańska Red Line Products. I dziwnym przypadkiem prawie wszyscy wiceprezesi stowarzyszenia I-Test zajmują się importem alkomatów do Francji. Każdemu mogłoby coś skapnąć, gdyby nie oburzeni Francuzi.

Warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, jeśli o Polskę chodzi to wybory do Sejmu przewidziane są na 2015 rok. Liczyć się będzie każdy głos. Nie sądzę, by PO upierała się przy obowiązku alkomatów.

Po drugie, wkurzeni francuscy kierowcy i ich stowarzyszenie nie mieli większych trudności w dokopaniu się do prawdy. W branży motoryzacyjnej p. Orgeval jest postacią znaną. Wniosek o rejestracje stowarzyszenia I-Test wisi na stronach internetowych prefektury policji. W internecie opublikowano też stenogram z „Publicznego wysłuchania” parlamentarnego zespołu studyjnego.

Polscy kierowcy i polscy obywatele są w gorszej sytuacji. Nie wiemy, kto forsuje pomysł obowiązku posiadania alkomatów. Ale tę sprawę trzeba drążyć, więc zaczynam drążenie kierując do premiera następującą interpelację:

Szanowny Panie Premierze,

7 stycznia br. zapowiedział Pan m.in. wprowadzenie prawnego obowiązku posiadania w samochodzie alkomatu. Zapowiedziane przez Pana Premiera prawo ma obowiązywać od 2015 roku. W związku z powyższym uprzejmie proszę o odpowiedź na następujące pytania:

1. Kto z ministrów, ich zastępców lub szefów centralnych organów administracji rządowej wystąpił podczas prac nad przygotowywaniem decyzji zakomunikowanych  7 stycznia br. przez Pana Premiera z inicjatywą wprowadzenia obowiązku posiadania alkomatu w samochodzie?

2. Na podstawie jakich analiz, fachowych opinii, ekspertyz lub rekomendacji oparto wspomnianą decyzję? Jeżeli takie dokumenty istnieją proszę uprzejmie o ich przekazanie. Jeżeli nie istnieją, proszę o podanie jakichkolwiek innych przesłanek w/w decyzji.

3. Czy proces podejmowania, realizacji i wdrażania decyzji o wprowadzeniu prawnego obowiązku posiadania w samochodzie alkomatu został już objęty osłoną antykorupcyjną? Jeżeli nie, to czy Pan Premier zamierza to zlecić powołanym do tego służbom?

Z poważaniem
Ludwik Dorn

PS. Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję odpowiedź ministra kultury i dziedzictwa narodowego na moje zapytanie w sprawie tęczy na placu Zbawiciela. Pan minister stwierdził, że minister nie ma żadnych zobowiązań międzynarodowych w sprawie lokalizacji tęczy jako stałej instalacji na pl. Zbawiciela ( wtedy aktywność Instytutu im. Adama Mickiewicza byłaby uzasadniona działaniami statutowymi). Cała reszta to aktywność miasta stołecznego Warszawa, do którego urzędów mnie odesłał na pierwszym miejscu wymieniając zakład oczyszczania miasta.