Oczywiście nie ma co straszyć PiS-em, bo to już nie działa. Trzeba uświadamiać!

- apeluje Adam Michnik na łamach "Gazety Wyborczej" w wielkiej debacie, którą przeprowadził wraz z Aleksandrem Smolarem.

Obaj dżentelmeni są zaniepokojeni. Bo do bram III RP znów uderza rosnący w siłę PiS z Jarosławem Kaczyńskim. Znów trzeba więc bić na alarm, zwierać szeregi i wołać o pomoc. Michnik nie ukrywa, że Tusk jest dziś jego jedynym wyborem:

Nasza scena polityczna jest taka, jaka jest. Jak masz do wyboru kawę i herbatę, to nie mówisz, że chcesz koniak. Tusk jest jedynym politykiem, przy wszystkich swoich pomyłkach i porażkach, któy potrafił tak długo utrzymać władżę. Choć PiS prowadzi w sondażach, to pozycja PO jest nadal silna. (...) Otóż ja się boję języka krytyków Tuska, bo dziś na talerzu my nic lepszego nie mamy. Nie mam do Tuska stosunku bezkrytycznego, nigdy zresztą nie miałem, ale na dzisiaj to jest optimum. Więc jestem zdania, że należy go krytykować w sposób konstruktywny

- tłumaczy redaktor naczelny "Gazety Wyborczej".

Czego się obawia? Jak zwykle - mimo deklaracji o "niestraszeniu" PiS-em - to właśnie w tej partii widzi główne zagrożenie dla Polski. Przed czym wspaniałomyślnie przestrzega Polaków:

PiS jest cholernie niebezpieczny. Oni nie mają żadnych skrupułów, a posiadają umiejętność hipnotyzera. Potrafią zaczarować znaczącą część opinii publicznej, która wierzy w wierutnie brednie, w zupełne nonsensy, w brzózkę, sztuczną mgłę, bomby próżniowe, hel. I to nie jest autokompromitacja? Jak to możliwe w kraju Kochanowskiego, Kopernika, Skłodowskiej?

- irytuje się Michnik.

I dodaje, puentując swój przydługi wywód:

Mówiąc krótko, daję Tuskowi kredyt nie z miłości, ale z rozpaczy. Bo jak za chwilę pojawi się Kaczyński, to on z palca zrobi z Czarzastym koalicję i ani jednemu, ani drugiemu powieka przy tym nie drgnie.

Wtóruje mu Aleksander Smolar:

Co będzie, jak PO spadnie poniżej 20 proc.? Hipoteza najbardziej dramatyczna, choć mało prawdopodobna: PiS zdobywa z jakimś tam sojusznikiem, np. z PSL zdobywa większość konstytucyjną. Hipoteza druga: PiS z PSL na przykład ma większość zwykłą

- kreśli czarne wizje politolog z Fundacji im. Stefana Batorego.

Jest jeszcze jedna obawa. Ciemny lud, który może oburzyć się, że po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w wyborach, Kaczyński będzie pozbawiony władzy przez koalicję wszystkich przeciwko PiS.

Duża część wyborców potraktuje to jako oszustwo, tak jak w przypadku Orbana. Będzie słaba koalicja, od początku moralnie zużyta, przy podejrzeniach, żę to wszystko jest kant. Taki rząd może przetrwać bardzo krótko. A przy ponownych wyborach konstytucją większością wygra PiS

- ubolewa Smolar.

Michnik grzecznie przytakuje, po czym wspiera się jednym z autorytetów:

Jacek Żakowski powiedział, że klęski Platformy są klęskami nas wszystkich, dlatego że wszystko, co będzie po Platformie, będzie od niej gorsze

- przypomina obowiązującą wykładnię.

Zabawnie wygląda też końcówka tej "debaty".

Michnik: Najmniej prawdopodobny scenariusz to ten z konstytucyjną większością PiS. Ale to wykluczone nie jest, bo na Węgrzech wyglądało, że jest niemożliwe, a okazało się możliwe. I dziś Orban ma pełnię władzy.

Smolar: Ale tam była taka megaautokompromitacja. W Polsce tego nie będzie.

Michnik: Oby Bóg mówił przez twoje usta.

Musi być naprawdę źle. Michnik coraz częściej wstaje zza swojego redakcyjnego biurka, by przestrzec Polaków. Trochę jak w Kabarecie Moralnego Niepokoju i genialnym skeczu "Jak PiS dojdzie do władzy...", trochę w bardzo dobrze znanym sosie z lat 2005-2007. Do tego strach przed faszyzmem, Orbanem i Bóg wie jeszcze czym. Byle tylko Kaczyński nie zakołatał w bramy.

CZYTAJ TAKŻE: Lęki Michnika: "Niepokoi stan umysłów setek tysięcy ludzi, którzy obdarzają zaufaniem Kaczyńskiego. (...) Narkotyczne oszołomienie, opętanie nienawiścią"

lw, "Gazeta Wyborcza"