Niemiecka prasa nie ma wątpliwości: Donald Tusk jest kandydatem Angeli Merkel na szefa Komisji Europejskiej nie dlatego, że jest wybitnym politykiem i znawcą spraw europejskich, lecz dlatego, że jest wygodnym, niekłopotliwym narzędziem dla Niemiec, które chcą mieć wpływ na Unię Europejską.

Przed świętami "der Spiegel" napisał, że Tusk jest dla Merkel "pflegeleichter", czyli "niekłopotliwy", "łatwy w pielęgnacji"', łatwy w hodowli" itd.

CZYTAJ WIĘCEJ: Już wiemy dlaczego Angela Merkel chce Tuska na szefa Komisji Europejskiej. Bo jest on - jak pisze "der Spiegel": „łatwy w hodowli”, „niewymagający”, „niekłopotliwy”

Wczoraj "die Welt" wrócił do sprawy cech charakteru Tuska, które ceni Angela Merkel. Dziennik napisał, że

Merkel wolałaby potulnego Tuska, którym można by sterować

Tekst z "die Welt" przetłumaczyła i przedrukowała rozgłośnia radiowo-telewizyjna "Deutsche Welle".

Prawda o Donaldzie Tusku i jego "zdolnościach" tak przydatnych Berlinowi zaczyna przebijać się do mainstreamu i pewnie niedługo uświadomi to sobie najżarliwszy elektorat PO. W Polsacie News do tez podniesionych przez media niemieckie odniósł się socjolog Jarosław Guzy

Kanclerz Merkel szczególnie zależy na tym, aby to premier Tusk został przewodniczącym Komisji Europejskiej

- powiedział socjolog, a dziennikarka, pełna nadziei, dopytywała:

A co Polska zyskałaby na tym, gdyby Tusk nim został?

Odpowiedź musiała zaboleć...

Z przykrością muszę stwierdzić, że nic. Martwi mnie to, że premier Tusk jest kandydatem nie dlatego, że zyskał jakieś znaczenie w Unii Europejskiej, że ma taką klasę, którą wszyscy uznają, ale dlatego, że byłby wygodny dla kogoś innego. Polska jest tutaj ze swoimi sprawami na boku. Oczywiście jest zasada w UE, formalnie przestrzegana, choć wszyscy wiedzą, że nie jest to do końca prawda, iż narodowość polityka nie powinna mieć znaczenia, de facto ma to znaczenie. Nominacja polityka z danego kraju coś oznacza dla tego kraju, chociażby w podniesieniu prestiżu, znaczenia, większej znajomości interesów tego kraju i regionu. W tym jednak przypadku Niemcy chcą mieć poręcznego polityka. A to ma być przecież polityk polski, więc to wszystko nam bardziej uwłacza, niż dostarcza prestiżu.

Slaw/ "Polsat News"/ "Deutsche Welle"/ "welt.de"/