Apokalipsa pochłonie Wielką Brytanię – według Partii Konserwatywnej i wielu brytyjskich mediów – już 1 stycznia 2014 roku. Wygasną wtedy przejściowe ograniczenia prawa osiedlania się w Zjednoczonym Królestwie obywateli Bułgarii i Rumunii – państw siedem lat temu przyjętych do Unii Europejskiej.Bułgarzy i Rumuni masowo przeniosą się na Wyspy wzorem Polaków.

„W tej wsi” – ostrzega wysłany do Rumunii reporter poczytnej angielskiej gazety – „zostanie tylko koza”. Wieś musi być bardzo biedna, skoro nie stać jej na więcej, niż jedną kozę, bez żadnych baranów ani osłów. Media boją się nawet przypuszczać, co zrobi siedmiogrodzki książę Drakula. Być może wybierze sobie na rezydencję mroczne podziemia Tower lub Windsoru?

Członkowie Parlamentu ujawniają: kieszonkowcami na ulicach Londynu są dziś cudzoziemcy z unijnych krajów „Europy Wschodniej”. Polacy wraz z innymi ludami Wschodu opanowali również resztę zawodów przestępczych. Barbarzyńcy z Eurazji jedzą koty! Scotland Yard i ogólnie policja brytyjska wszystkiemu zaprzecza, ale słabo się przebija.

Większość brytyjskiej opinii publicznej nie chce także słyszeć tych polityków i licznych ekonomistów, którzy dowodzą, że imigranci z pozostałych 27 państw UE wzmacniają gospodarkę Zjednoczonego Królestwa. Unijni imigranci są najczęściej młodzi – ale już po maturze lub studiach wyższych – albo w wieku średnim, ambitni, wykształceni i często z doświadczeniem zawodowym. Stają się pracownikami, przedsiębiorcami, inwestorami i konsumentami. Mają po kilkoro dzieci, łagodząc typową dla Zachodu zapaść demograficzną i starzenie się społeczeństwa.

Liczba unijnych imigrantów – mieszkających lub zamierzających mieszkać w Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej przez rok lub dłużej, czasem na zawsze – wynosi około 2,3 miliona, w tym ponad 0,5 miliona Polaków. (Dane unijnego biura statystycznego Eurostat, niższe od niektórych oszacowań nieoficjalnych o trudnej do ustalenia wiarygodności.) Polska traci – Wielka Brytania zyskuje. Tak wielki przejęty potencjał jest jedną z podstaw nowych śmiałych prognoz, że brytyjska gospodarka wyrośnie na największą w Europie, wyprzedzając nawet Niemcy. Ale to nic przy tragedii wyspiarskich kotów.

Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) głosi jak zawsze: jedynym ratunkiem natychmiastowe wystąpienie z Unii Europejskiej. Partia Konserwatywna zapowiada, że poprze wystąpienie – i rozpisze referendum narodowe – jeżeli nie powiedzie się brytyjski plan reformy UE lub renegocjacje zasad członkostwa.

Ale co stanie się z ponad milionem obywateli UK, mieszkających w pozostałych 27 państwach UE tylko dzięki unijnemu obywatelstwu? (Dane Eurostatu uzupełnione najbardziej wiarygodnymi oszacowaniami w przypadku kilku krajów Unii, dla których brak danych oficjalnych. Część nieoficjalnych oszacowań łącznej liczby jest dużo wyższa.) Będą musieli natychmiast wrócić do ojczyzny.


Exodus miliona Brytyjczyków będzie wymagać 3000 lotów wielkich samolotów pasażerskich, lub 400 rejsów wielkich promów, albo 100 dni nieprzerwanego kursowania – 24 godziny na dobę – specjalnych pociągów Eurotunelem. Tyle trzeba, aby ewakuować samych ludzi, bez majątku ruchomego. Warsztaty pracy, antyki i biblioteki, fortepiany i kandelabry, fotele klubowe, konie wyścigowe i Land Rovery będą przypływać statkami towarowymi do brytyjskich portów jeszcze długie lata. Nieruchomości pójdą pod młotek pilnie, więc tanio. To Apokalipsa prawdziwa, nie mniemana i nadmuchana dla podniesienia słupków poparcia wyborczego, czytelnictwa i oglądalności.