Strach zagląda głęboko w oczy premiera. Efekt? Świąteczna kampania ocieplania wizerunku rządu, a w szczególności Donalda Tuska

fot. tvp.pl
fot. tvp.pl

W Święta Bożego Narodzenia chcielibyśmy raczej od polityki odpocząć – usiąść z rodziną, nacieszyć się swoją obecnością i narodzinami Zbawiciela. Jednak aktualnie to nie jest raczej możliwe. Polskie społeczeństwo zdecydowanie podzieliło się na dwie grupy – i te podziały widać nawet przy naszych świątecznych stołach. Dlatego rzadko której rodzinie udaje się uniknąć rozmów o polityce. Tym bardziej, że nie ułatwiają nam tego sami politycy.

Święta Bożego Narodzenia to taki specyficzny – pozytywnie specyficzny – okres w roku, gdzie na każdego patrzymy bardziej przychylnym i łagodnym rokiem. Łatwiej trafić do drugiego człowieka w te grudniowe dni, niż w ciągu zwykłego, zabieganego tygodnia. Tę okazję najwyraźniej postanowił wykorzystać nasz premier.

Można powiedzieć, że w Święta ruszyła kampania „ocieplania wizerunku Donalda Tuska”. W Wigilię pracowity szef rządu zwołał posiedzenie Rady Ministrów, a potem dobrotliwy premier spotkał się z seniorami z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Nie było trudnych pytań, atmosfera wręcz rodzinna, suto zastawiony stół – czyli wszystko jak z obrazka. Padły tam ze ust premiera takie, jakże ważne, słowa:

Polscy seniorzy (...) są nam potrzebni nie tylko na co dzień, ale szczególnie wtedy, kiedy zasiadamy przy wigilijnym stole. Widzimy bardzo wyraźnie, że życie bez naszych babć i dziadków nie miałoby sensu, nie byłoby go. Nas by nie było bez was.

Trudno się z Donaldem Tuskiem nie zgodzić. Ale też trudno nie zapytać się go co w takim razie zrobił, aby ci dziadkowie i babcie byli z nami jak najdłużej? Czy zadbał o poprawę służby zdrowia – która staje się niezbędna im człowiek jest starszy? Czy od sześciu lat podjął się reformy służby zdrowia, która zmniejszyłaby okres oczekiwania na wizytę u lekarza? Donald Tusk zapowiedział w minionym tygodniu, że daje Bartoszowi Arłukowiczowi trzy miesiące na znalezienie rozwiązania na chorobę służby zdrowia. W takim razie panie premierze, gdzie był pański rząd przez ostatnie sześć lat?

Także w Boże Narodzenie Donald Tusk zadbał aby Polacy zobaczyli jaki z niego dobry, spokojny i uczciwy „zwykły Polak”. W Telewizji Polskiej wyemitowano wywiad z Małgorzatą i Donaldem Tuskami, który przeprowadziła Agata Młynarska.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tonący brzytwy się chwyta. Z kamerą u Tusków – o romansie żony, esemesach z myszką i pragnieniu zaistnienia w książkach historycznych

Jak można się domyślić pytania były proste, atmosfera sielska, a tematy przyjemne. Pan premier z żoną kadzili sobie i słodzili, komplementów nie szczędziła im także dziennikarka. Żeby nie było jednak zbyt infantylnie, to Młynarska „stanęła na wysokości zadania” i podjęła zadania kilku niewygodnych pytań – sytuacji Polski i bezrobocia.

Jesteśmy nowoczesnym krajem, widzę jak wygląda to miasto, widzę turystów, i myślę, że właśnie to jest sukces polski ostatnich lat – że staliśmy się krajem, który jest także atrakcyjny dla innych ludzi, z innych krajów, które były dla nas zawsze synonimem czegoś wyjątkowego i pięknego. Teraz w naszym kraju odnajdują to, czego my zawsze szukamy wyjeżdżając na wyjazdy turystyczne

- oceniła Małgorzata Tusk, przypisując mężowi chyba zbyt wiele zasług. To, że nasz kraj jest atrakcyjny turystycznie jest efektem krajobrazu, architektury czy historii, a nie polityki Donalda Tuska. Natomiast zdecydowanie efektem tej polityki jest fakt, że dla ludzi przyjeżdżających tutaj z Zachodu, ceny w Polsce są wręcz śmieszne. Natomiast dla Polaków, którzy tu pracują i zarabiają w złotówkach artykuły są drogie – i dla wielu niedostępne.

Dla naszego pokolenia ten postęp jest bardzo wyraźny. Dla ludzi, którzy mają dziś 20-25 lat oni mają inny punkt odniesienia. Rozczarowanie jest mocnym napędem dla każdego, szczególnie dla młodego człowieka. W ogóle młodzi ludzie powinni być rozczarowani – zawsze

- komentował Donald Tusk postęp cywilizacyjny, o którym tyle się mówi w odniesieniu do wysokiego bezrobocia wśród młodych i równie wysokiego wskaźniku emigracji.

Jako młoda osoba mogę panu premierowi powiedzieć, że młodzi ludzie nie muszą być rozczarowani. Młodzi ludzie po prostu chcą mieć perspektywy. A tych im w Polsce brakuje. W Polsce, gdzie korupcja jest chorobą instytucji publicznej, w Polsce, gdzie najlepszą kompetencją aby dostać pracę są znajomości...

To jest dla mnie obsesja, żeby za kilka, kilkanaście lat z Polski nikt nie wyjeżdżał, dlatego że „musi”

- dodawał premier. O tym, że Polacy wrócą z emigracji usłyszeliśmy podczas kampanii w 2007 r. Nie wrócili przez sześć lat rządów Donalda Tuska. Wręcz wyjeżdżają dalej. O tym szef rządu już zapomniał.

W wywiadzie padło też pytanie o to co chciałby Donald Tusk, aby napisano o nim w podręcznikach do historii. A skąd wiadomo czy w ogóle ktoś napisze? I czy jeszcze będziemy się uczyć historii? Bo ten przedmiot rząd Donalda Tuska zaczyna ograniczać.

Te wszystkie wywiady, coraz częstsze pokazywanie się Małgorzaty Tusk – oraz jej książka – ma pracować na, jakże zniszczony, wizerunek premiera. Zbliżają się wybory do europarlamentu czyli najbardziej wiarygodny sondaż przed tymi wyborami parlamentarnymi w 2015 r. Donald Tusk zdał sobie sprawę, że ciągłe straszenie PiS-em nie przynosi już takich efektów jak kiedyś. Tylko czy te sztuczne zagrywki w postaci wywiadu przy choince w Sopocie pomogą? Czy Polacy dadzą się nabrać? Czy może już zrozumieli, że „obiecanki cacanki, a głupiemu radość”?

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...