Dziś o godzinie 23.30 w programie TVP1 zostanie wyemitowany - po raz pierwszy w telewizji publicznej film Joanny Lichockiej "Prezydent". Natomiast jutro będzie można go zobaczyć ponownie w TVP1 o godz. 12.30. My rozmawiamy z autorką dzieła, dziennikarką Joanną Lichocką.


wPolityce.pl: Zdziwiło panią, że Telewizja Polska zdecydowała się wyemitować film „Prezydent” w ósmą rocznicę zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na urząd, czyli 22 grudnia b.r.?

Joanna Lichocka, reżyserka „Prezydenta”: Tak, to było bardzo miłe zaskoczenie. Gazeta Polska, która jest producentem filmu, wysłała propozycję emisji tego filmu i bardzo szybko, po dopełnieniu formalności, przyszła pozytywna odpowiedź – że na rocznicę zaprzysiężenia film może być wyemitowany. Teraz to będą dwie emisje: dziś wieczorem i jutro w południe. Ale telewizja – z tego co wiem – planuje także jeszcze kolejne pokazy. To bardzo miłe. Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że nasze filmy, produkowane niezależnie, nie są pokazywane w TVP. Do tej pory zarówno telewizja publiczna jak i największe telewizje komercyjne udają, że ich nie ma. Na szczęście jest Internet i coraz bardziej dynamicznie rozwijający się rynek wolnego słowa, więc docieraliśmy do ogromnej liczby Polaków

Te filmy powstawały właśnie dlatego, że telewizja publiczna i stacje komercyjne nie wywiązywały się z obowiązku rzetelnego informowania Polaków o tym, co się dzieje w Polsce. Istnieje nieformalna cenzura w tych mediach – jak dotąd dominował w nich przekaz prorządowy, to co burzyło propagandę Platformy Obywatelskiej raczej nie miało prawa się w nich pokazać. Dlatego też z pewnym zaskoczeniem przyjmujemy, że ten film tak szybko – bo zaledwie pół roku po wyprodukowaniu – będzie puszczony na antenie telewizji publicznej. Pozostaje mieć nadzieję, że także poprzednie filmy: „Mgła” i nagrodzona Główną Nagrodą Wolności Słowa SDP „Pogarda” czy „Przebudzenie” - o Polakach przychodzących od ponad trzech lat na miesięcznice do katedry św Jana w Warszawie i na Krakowskie Przedmieście, też będą mogły być pokazane przez telewizję publiczną. Myślę, że niebagatelny wpływ ma to, że powstała konkurencja. To już nie są tylko filmy kolportowane z prasą, taką jak: „wSieci”, „Gazetą Polską” czy „Do Rzeczy”, ale też powstała TV Republika, która emitowała „Prezydenta” już kilkukrotnie. Zresztą na jej antenie ten dokument będzie także można zobaczyć dziś, o godzinie 20, czyli w dużo lepszej porze niż w TVP.

Państwo złożyli telewizji polskiej ofertę emisji filmu i co było dalej?

Tak, producent, Gazeta Polska wysłała ofertę, że za symboliczną opłatą TVP będzie mogła ten film wyemitować. Tak robiliśmy ze wszystkimi naszymi filmami. Z „Mgłą” nie było żadnego odzewu, ale już z „Prezydentem” jest inaczej.

Dlaczego zdecydowała się pani nakręcić „Prezydenta”? Czy uważa pani, że takie produkcje przybliżają osobę Lecha Kaczyńskiego wszystkim Polakom – bez względu na poglądy?

Oczywiście, że tak. To jest film, który przypomina fakty, opowiada o Lechu Kaczyńskim także na podstawie materiałów archiwalnych. To nie jest utwór stworzone na podstawie fantastycznych, wymyślonych wydarzeń. Tam jest wyłącznie materiał dokumentalny, faktografia. Dlatego to opowieść dla wszystkich. Nie tylko dla tych, którzy na głosowali na Lecha Kaczyńskiego, ale także dla tych, którzy nie byli jego zwolennikami, którzy patrzyli na niego krytycznie. Ten film jest szansą zobaczenia takiego Lecha Kaczyńskiego, jakiego Polacy nie mieli możliwości poznać. W mediach, wobec Śp Prezydenta uruchomiono coś, co Piotr Zaremba celnie określił „przemysłem pogardy”. O jego działaniach Polacy niemal nic nie wiedzieli, bo obowiązywała na nie blokada informacyjna. Media starały się wyłapywać błędy, często wydumane, niż rzetelnie informować o jego działaniach. Czy przypominają sobie państwo na przykład jakieś obszerne relacje telewizyjne z uroczystości z okazji Dnia Państwa Podziemnego? Wystarczy spojrzeć na depesze informacyjne z portali na przykład z 2009 r. dotyczące Lecha Kaczyńskiego – już na samych zdjęciach, dołączonych do news'a, widać jak wykoślawiano jego obraz. Ten film ma Polakom przywrócić prawdziwy obraz Lecha Kaczyńskiego i jest ofertą dla wszystkich: proszę, zobaczcie jaki był i co robił Lech Kaczyński; do tej pory nie mieliście okazji tego oglądać w telewizji publicznej, ani w żadnej z telewizji komercyjnych.

Czy myśli pani, że ten film jest prekursorem jeśli chodzi o odkłamywanie tego zmanipulowanego obrazu Lecha Kaczyńskiego? Czy TVP zacznie emitować programy, które przedstawią dorobek byłego prezydenta?

To był pierwszy film o Lechu Kaczyńskim. Razem z Jarosławem Rybickim postanowiliśmy, że to będzie początek do tego, aby zaczął się ten proces odkłamywania. Niedługo po nas, film „Niosła go Polska”, o prezydencie zrealizował Robert Kaczmarek – był dołączony do tygodnika „Do Rzeczy”. To początek. Wiem, że inni twórcy niezależni myślą o realizacji kolejnych filmów o Lechu Kaczyńskim. Takich filmów, które np. prezentowałyby jego dorobek wyłącznie w kwestii polityki międzynarodowej. Potrzebny jest na m.in. film, gdzie o Lechu Kaczyńskim opowiadaliby najważniejsi politycy zagraniczni – abyśmy wiedzieli, że prezydent potrafił walczyć o pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Teraz, w kontekście wydarzeń na Ukrainie widać, patrząc na zwłaszcza na działania naszego rządu, jak bardzo brakuje Lecha Kaczyńskiego, który realizował politykę godnościową. Natomiast, jeśli chodzi o TVP to mam nadzieję, że ta emisja „Prezydenta” jest sygnałem, że w kierownictwie telewizji polskiej jest refleksja, że nie można tego niezależnego obiegu dłużej ignorować i telewizja publiczna nie może być medium jednoznacznie partyjnym i propagandowym. Że trzeba wpuścić twórców i dziennikarzy myślących niezależnie od rządu. Wtedy będzie można mówić, że telewizja publiczna jest faktycznie „publiczna”, a nie jak do tej pory partyjna.

CZYTAJ TAKŻE RECENZJĘ FILMU!

not. mc

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Do nabycia wSklepiku.pl!

"Lech Kaczyński Portret"

autor:Michał Karnowski

Lech Kaczyński Portret