Według Jarosława Kaczyńskiego powstanie „Polski Razem” było nieuniknione wobec braku przyszłości w Platformie dla byłego ministra sprawiedliwości i jego ambicji.

W polityce ambicje, poczucie zagrożenia odgrywają ogromną rolę.

W rozmowie z „Gazetą Polską” stanowczo stwierdza, że inicjatywa Jarosława Gowina to „partia systemu”

Nic zabawniejszego niż twierdzenie, że to jest jakiś drugi PiS

– mówi były premier i dodaje:

Przecież tam jest dużo ludzi, którzy nie chcieli być w PiS-ie, bo jesteśmy partią, która właśnie chce zmienić system. Ci, którzy od nas odeszli w żadnym razie nie chcieli zmieniać systemu, tylko robić kariery, jakoś się z nim poukładać. Ponadto Jarosław Gowin ponosi odpowiedzialność za wszystkie grzechy Platformy i w niektórych trudnych dla PO momentach był na pierwszym froncie jej działań.

Jako przykład Kaczyński wskazuje aferę hazardową:

Szedł twardo ta ich politgramotą, że to prowokacja CBA, zastawiona pułapka na premiera itd. Podobny charakter miały jego wystąpienia o Smoleńsku. Teraz wydaje mu się chyba, że przejmie idee PiS-u, które przyciągały część centrowych wyborców, którzy od nas odeszli na skutek koalicji z Samoobroną i LPR-em. Zniechęceni do Platformy mogliby teraz głosować na Gowina. Ale ta wiara oparta jest wyłącznie na zamyśle medialnym i manipulacji – że z tego wszystkiego, co robił w PO, zostanie wizerunkowo oczyszczony. Zrobimy wszystko, by skuteczność tej akcji była możliwie niewielka, i sądzę, że w niemałej mierze nam się to uda.

Prezes PiS mówi też o kondycji samej Platformy:

Nigdy nie głosiłem tezy, że jest już po PO. Chciejstwo w polityce, kiedyś ogromnie rozpowszechnione wśród polskich partii, a i dziś obecne w części mediów, niczemu dobremu nie służy. Czeka nas wielka praca. No i powiem coś, co dziennikarze nie bardzo lubię: konsolidacja. Wyraźna uciecha z tworzenia różnych „trzecich sił” to albo wyraz chęci zachowania status quo w Polsce, albo objaw wielkiej nieroztropności, żeby nie powiedzieć inaczej.

I przewiduje możliwe przesilenie polityczne w nadchodzącym roku:

Jest taka możliwość – jeżeli w dwóch wyborach, europejskich i samorządowych, rządząca partia dostanie zły wynik, sytuacja na scenie politycznej Mo ze szybko i bardzo zdecydowanie się zmienić. Ta władza ma już bardzo wątłe podstawy.

Jak dodaje, aby zmienić Polskę „wystarczy wrzucić kartkę, pilnować legalności wyborów i nie dać się oszukiwać”. To ostatnie, zdaniem lidera opozycji, może być najtrudniejsze.

mtp, „Gazeta Polska