"PO się zepsuła. Zaszkodziła jej druga kadencja. Politycy PO oderwali się od rzeczywistości. Poczuli się bezkarni”- uważa Tomek Lipiński, muzyk rockowy, który w kampanii wyborczej PO śpiewał przebój "Jeszcze będzie przepięknie"

Współzałożyciel zespołów Tilt i Brygada Kryzys, który był gościem radia RMF FM najwyraźniej należy do grupy artystów rozczarowanych Platformą. Choć jak zapewnia nie żałuje, że kiedyś aktywnie  wspierał PO, bo taki był "moment historyczny" , dziś twierdzi, że zaśpiewałby jej co innego:

Dzisiaj musiałbym napisać nową piosenkę... nie wiem: "Panie i panowie, ogarnijcie się" albo "Panie i panowie, ocknijcie się" (śmiech).

A to dlatego, że jak twierdzi:

Platforma się zepsuła, że dzieje się coś takiego, że w momencie wygrania tej drugiej kadencji politycy Platformy coraz bardziej odrywali się od rzeczywistości, poczuli się nazbyt bezpieczni i bezkarni - i to szczególnie na tych średnich i niższych szczeblach.

Muzyk krytycznie ocenia sytuację wewnętrzną w PO, w tym postawę samego Donalda Tuska i jego konflikt z Grzegorzem Schetyną zakończony wyeliminowaniem tego ostatniego z władz partii.

Być może premier Tusk uznał, że wobec zbliżających się wyborów jednych, drugich i trzecich to tego typu konsolidacja jest niezbędna, ale oczywiście bardzo wielu wyborców PO, czy z tej poprzedniej kadencji czy z tej, wciąż miało nadzieję, że Platforma będzie jednak partią miej wodzowską niż się stała. Wydaje mi się, że też coś się z premierem stało takiego, że zaczyna tracić swój instynkt, albo może właśnie ten instynkt nakazuje mu tak działać. Może to będzie dla PO bardzo dobre, ale czy będzie dobre dla nas wszystkich to nie wiem.

 

Zauroczenie Lipińskiego Platformą Obywatelską nie trwało długo. Choć w 2007 roku jego utwór " Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie"  został oficjalnym hymnem kampanii wyboczej, to już w 2011 roku zaczął mówić publicznie, że w Polsce nic się nie zmieniło i że od zwycięskiego ugrupowania żąda konkretów.

W 2012 posunął się nawet do tego, by publicznie namawiać do oddania władzy PiS. (Mimo jawnie antypisowskich przekonań). Jak tłumaczył, zrobił to z przewrotności.

Dajmy wygrać Jarosławowi, nie pozwólmy mu na bycie wiecznym opozycjonistą, dysponującym wielomilionowym majątkiem z państwowych dotacji. Niech pokaże w praktyce, jak ratuje się gospodarkę w dobie globalnego kryzysu. Osobiście w to nie wierze, choć udało mu się coś z pozoru niemożliwego: obalenie własnego rządu. Jednak tylko w ten sposób możemy powiedzieć "SPRAWDZAM!". 
Jeżeli mu się uda - odetchniemy z ulgą i wyśmiejemy Donalda. Jeżeli nie -wyjdziemy na ulice z flagami, pochodniami i petardami, pozwalając PiSowi udowodnić swe umiłowanie demokracji i swobód obywatelskich. Oczywiście ryzykujemy. To już nie jest gra o Polskę, to jest gra Polską.

- apelował na facebooku.

Dziś Lipiński twierdzi, że nie widzi ugrupowania, które spełniałoby jego polityczne oczekiwania:

Największą tragedią Polski jest to, że nie ma partii tak naprawdę centrowej, liberalnej, która byłaby partią klasy średniej, która nam się szczęśliwie w Polsce tworzy. Nie mamy tradycji klasy średniej, ponieważ klasa średnia - jak wiadomo - wyłoniła się z mieszczaństwa, które w Polsce było szczątkowe i na ogół było cudzoziemskie. I poprzez rozbiory, itd., itd., i 50 lat komunizmu właściwie unicestwiono ten zarodek klasy średniej. Ona się odradza. Nie ma swojej reprezentacji tak naprawdę.

- twierdzi.  Za taką partię nie uważa ugrupowania Jarosława Gowina.

Gowin jest nazbyt prawicowy jak na partię klasy średniej, która z natury rzeczy jest liberalna. To są ludzie, którzy prowadzą biznesy, jeżdżą po świecie, znają języki, a Gowin  reprezentuje jednak taki trochę kościółkowy, małomiasteczkowy

-powiedział Tomek Lipiński.

Najwyraźniej po rozczarowaniu Donaldem Tuskiem artysta jest ostrożniejszy w wyborze politycznego protektora. Widać artyści uczą się na błędach szybciej niż politycy.

ansa/ RMF FM