16 grudnia 1952 r. w warszawskiej katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej w Warszawie komuniści zamordowali kmdr Stanisława Mieszkowskiego. Podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. ochotnik w 22 Pułku Piechoty. W kampanii wrześniowej 1939 r. obrońca Wybrzeża. 21 lipca 1952 r. Najwyższy Sąd Wojskowy, po brutalnym, trwającym 20 miesięcy śledztwie skazał Mieszkowskiego na śmierć. Rozstrzelany pod fałszywym zarzutem działalności szpiegowskiej, w 1956 r. został zrehabilitowany.

Po sowieckim strzale w tył głowy oprawcy wywieźli ciało zastrzelonego kmdr. Stanisława Mieszkowskiego w nieznanym kierunku. Dziś wiemy, że wózek z konikiem pojechał na „Łączkę”. Do dziś jego szczątków, w ramach badań prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej, nie udało się odnaleźć. Jego syn, Witold Mieszkowski modli się o powodzenie prac:

Przypominam sobie taką samą modlitwę 23 lata temu, kiedy na „Łączce” budowaliśmy symboliczny pomnik upamiętniający ofiary. Wierzę, że to nie koniec, a początek odkrywania prawdy.

Wierzą w to też inne rodziny i patriotyczna Polska.

27 września 2014 roku, w 75. rocznicę powstania Polskiego Państwa Podziemnego ma się odbyć państwowy pogrzeb Żołnierzy Niezłomnych-Wyklętych. To musi być wielka patriotyczna uroczystość, narodowe święto. Zamordowani przez komunę czekają na tę chwilę przez dziesięciolecia sowieckiego zniewolenia i zakłamania.

Założyliśmy Fundację Łączka, aby zadbać o godny pochówek żołnierzy niepodległości – elity II Rzeczypospolitej - ofiar komunistycznego terroru, ekshumowanych i identyfikowanych w kwaterze „Ł” Powązek Wojskowych w Warszawie

My – Fundacja Łączka - musimy walczyć o to, żeby Żołnierze Wyklęci-Niezłomni wrócili do naszej pamięci. Oni muszą wrócić do zbiorowej świadomości Polaków, głównie młodych, którzy już dziś widzą w nich wzorce do naśladowania. Naszym bohaterom – żołnierzom niepodległości jesteśmy to winni po dziesięcioleciach komuny i 24 latach od „pokojowej rewolucji” okrągłego stołu.

Inicjatywę poparli już historycy. Dr Krzysztof Szwagrzyk, historyk z IPN, który kieruje pracami w kwaterze „Ł” powiedział: „Nie wyobrażam sobie, żeby pogrzeb ofiar komunizmu odnalezionych na „Łączce” nie był wielką państwową uroczystością. Bo na pewno nie może ona mieć kameralnego wymiaru. To musi być wyjątkowe miejsce i wyjątkowa uroczystość, gdyż odnaleźliśmy szczątki największych postaci naszej historii”.

Na pytanie, dlaczego państwo polskie już kilka razy ogłaszało, że nie ma wystarczających pieniędzy na całość prac, w lecie br. dr Szwagrzyk odpowiedział: „Państwo podjęło kilka lat temu wysiłek, którego celem jest znalezienie szczątków tych bohaterów. Skala działań, które rozpoczęło, miejsc pochówku tysięcy ofiar komunizmu w całym kraju, dość drogich badań genetycznych, okazała się większa od spodziewanej i potrzeba było dodatkowych środków. Odnalezienie, rozpoznanie i godny pochówek tych bohaterów jest jednak naszym obowiązkiem, niezależnie od tego, jakie mamy poglądy”.

I jeszcze wytłumaczenie, dlaczego żołnierze niepodległości muszą być pochowani nie gdziekolwiek, ale na warszawskiej „Łączce”: „Tam był śmietnik. To miejsce miało być zapomniane. Jeśli ktoś zdecyduje, że te osoby będą teraz pochowane w różnych miejscach w Polsce, to powiem, że cel bezpieki został osiągnięty. Oni mogliby powiedzieć: <<„Łączka”? Jaka „Łączka”? Tu nikogo nie było>>. Ale nie wyobrażam sobie też po tym ogromie prac, by oddzielić kości jednej osoby od drugiej i wszystkim nadać nazwisko i imię, znów mogliby być pochowani w zbiorowej mogile. Każdy bohater musi mieć godny pogrzeb i oddzielny grób”.

Prezes IPN dr Łukasz Kamiński też nie ma wątpliwości: „Łączka” jest na tyle przeniknięta tą historią, że nie ma sensu szukać jakiegoś innego miejsca dla uczczenia ich pamięci”.

Przywrócić bezimiennym dotąd szczątkom bohaterów nazwisko i imię, zapewnić każdemu godny pogrzeb, własny grób i miejsce w historii – to cele badań IPN, a zarazem Fundacji Łączka.

A takich „Łączek” jest w Polsce wiele. Jest nimi usłany cały nasz kraj. W każdym mieście, miasteczku, które „wyzwoliła” Armia Czerwona, służby Stalina - NKWD, UB, Informacja Wojskowa represjonowały i mordowały Polaków często na terenie katowni. Ciał pozbywano się wrzucając do bezimiennych dołów, rowów, „chowano” gdzieś pod płotem, czy więziennym murem.

O przywrócenie tych ludzi do zbiorowej pamięci Polaków też będzie walczyła Fundacja Łączka. Podstawowym celem jest odkłamanie naszej narodowej historii – oddanie należnego szacunku bohaterom a zarazem napiętnowanie ich oprawców.

Ksiądz Władysław Gurgacz, kapelan Wyklętych z Nowosądecczyzny, odchodził w opinii świętości ze słowami wypowiedzianymi dumnie przed komunistycznymi „sędziami”: „Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć (…). Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę”.

Czytając te słowa, lepiej rozumiemy, dlaczego Sowieci i ich polscy kolaboranci tak panicznie bali się grobów Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, a i teraz patrzą ze strachem na ekshumacje prowadzone po latach!

My, wywodzący się z rodzin Wyklętych, z tradycji patriotycznej nie mamy takiego problemu. Dlatego wszystkich Polaków, patriotów zachęcam do współpracy i obserwowania kolejnych kroków, które podejmie Fundacja Łączka. Teraz powstała strona internetowa: www.fundacjalaczka.pl, na której przedstawiamy statut, podajemy nr konta i wszelkie niezbędne praktyczne informacje, jak można nam pomóc. Jak pomóc Żołnierzom Wyklętym-Niezłomnym – najlepszym synom polskiej ziemi. Polska musi się o Nich upomnieć. Ci żołnierze niepodległości czekają na to od ponad pół wieku.

 

W imieniu Fundacji Łączka

Tadeusz Płużański