Goebbels i Urban mieliby szanse na ważne laury od polskich dziennikarzy, czyli jeszcze słów kilka o wyróżnieniu Kublik

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Kublik Agnieszka – oj, tak mi się wpisało, koledzy ją oglądają i czytają, śp. Maciej Rybiński jeden z ostatnich swoich felietonów zatytułował bodajże „Morda w Kublik”, co mówi dużo o odczuciach kolegów w jej temacie. Raczej nieszkodliwa przez ograniczoność zasięgu i horyzontów.

Tak Krzysztof Feusette napisał o jednym z naczelnych cyngli „Gazety Wyborczej” w „Alfabecie mainstreamu”, który znajdą Państwo w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”.

W kwestii horyzontów – pełna zgoda. Co do szkodliwości – votum separatum.

Krzysztof pisał tekst zanim jeszcze poznaliśmy dostojnych zdobywców nagród Grand Press, uważanych przez dziennikarskie towarzystwo wzajemnej adoracji za najbardziej prestiżowe laury w środowisku. Nominacje znał, ale nie mógł – chyba nawet przyjmując tradycyjną skoliozę dziennikarskiego „topu” – przypuszczać, że Kublik za swój tekst dostanie Grand Pressa. Dostała, co panią z Czerskiej mimo wszystko nobilituje.

Już samo uzasadnienie jest skandaliczne:

Agnieszkę Kublik nagrodzono za informacje „Trzej zamachowcy”, „Trzej »zamachowcy« od Macierewicza” o tym, że eksperci Antoniego Macierewicza nie mają żadnych kompetencji ani dowodów na swoje tezy dotyczące katastrofy smoleńskiej.

Cóż znaczy, że nie mają kompetencji? O tym, że prof. Wiesław Binienda, jeden z bohaterów owego artykułu (zresztą niecytowany w tekście ani razu) jest wybitnym naukowcem, przekonać może się każdy, kto poświęci kilka minut na poczytanie o nim w internecie, odwiedzenie stron uniwersytetu, na którym pracuje czy obejrzenie filmu „Polacy” Marii Dłużewskiej. Kublik na pewno wszystko to robiła, ale jej fakty w pracy nie przeszkadzają.

Jej tekst był podłą ustawką, w której ochoczo wzięła udział prokuratura wojskowa (jej wicerzecznik plamiąc mundur oficera Wojska Polskiego chętnie manipulował zeznaniami naukowców, a następnego dnia mieliśmy już bezprecedensowo ujawnione całe protokoły przesłuchań trzech świadków) a także dobrze znający akta sprawy jeden z pełnomocników rodzin (zgadnijcie Państwo, o kogo może chodzić).

Swoją drogą, publikacja pełnych protokołów zeznań obnażyła brudną robotę Kublik. Czytając wszystko, co mieli do powiedzenia naukowcy, jak na dłoni widzimy skalę propagandy pani z Czerskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ: KOMPROMITACJA „Wyborczej”. Do jakiej dziury schowa się teraz redaktor Kublik? Prokuratura ujawnia protokoły z zeznań

Czy można machnąć ręką na wyróżnienie dla pani Agnieszki, nie przywiązywać wagi do nagród cieszących się poważaniem salonu? Jednak nie.

Nie chcę oczywiście powiedzieć, że wszystkie Grand Pressy są powodem do wstydu. Zdarzały się i chlubne, ale w radykalnej większości przypadków chodzi o to, by swoi nagradzali swoich. Co prawda są oni na równi pochyłej – ich gazety mają się coraz gorzej, ich stacje telewizyjne lawinowo tracą widzów, a konkurencja (z niemałym udziałem naszego środowiska) dowodzi, że jest lepsza strona polskiego świata dziennikarskiego, potrafiąca od podstaw budować silne, dobre jakościowo i przede wszystkim rzetelne media – ale m.in. takimi sztuczkami jak wybór dziennikarza roku, newsa roku itd. próbują pompować swoją pozycję. Spójrzmy na tegoroczne nominacje – najliczniej pojawiały się w nich „Wyborcza”, „Polityka” i „Tygodnik Powszechny”. Dość powiedzieć, że w 17-letniej historii nagrody Dziennikarza Roku aż trzykrotnie trafiła ona do Tomasza Lisa… Przypadki doceniania prawdziwych dziennikarzy, jak Jerzego Jureckiego z „Tygodnika Podhalańskiego” czy Andrzeja Poczobuta są nielicznymi wyjątkami.

To wszystko (m.in. co najmniej zastanawiająca tegoroczna nagroda główna dla Mariusza Szczygła) blednie jednak przy wyróżnieniu Kublikowej.

W internetowej publicystyce znajdziemy terminy „kublikacji” (czyli "publikacji prasowej z elementami manipulacji") czy „wylewania kublika pomyj”. Spotkać się też można z definicją: „pół prawdy to cały kublik”.

Kublik szkodzi. Psuje debatę, lokuje się na antypodach standardów dziennikarskich. Nagrodzić ją za ten tekst, to jak dać dziecku lizaka za to, że skopało psa sąsiadów.

Kto będzie następny? Jerzy Urban za publikacje w „Nie”? Czy może pośmiertnie dr Joseph Goebbels?

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zachęcamy do kupna siódmego numeru miesięcznika"W Sieci Historii" z nowym dodatkiem!

nr.7/2013 z filmem "Czarny Czwartek"

Miesięcznik

 

 

 

 

 

 


 

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...