Żebrowski: "Jeśli komuniści nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności, to znaczy, że ówczesne podziały wyglądały inaczej niż sądziliśmy". NASZ WYWIAD

fot. Blogpress.pl
fot. Blogpress.pl

wPolityce.pl: Kolejna rocznica stanu wojennego zbiega się w czasie z coraz bardziej bezczelnymi próbami unikania wymiaru sprawiedliwości przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego. W ostatnich tygodniach okazało się nawet, że jest on zbyt chory by zostać przebadanym na okoliczność zdolności do udziału w procesie. Nie przeszkadza mu to jednak w karierze publicznej. Czy w pana ocenie sprawa stanu wojennego to dziś sprawa dla historyków czy problem dotyczący współczesnej Polski?

Leszek Żebrowski, historyk, zajmujący się polskim podziemiem niepodległościowym: To jest problem współczesny, ponieważ sprawa jest od ćwierć wieku niezałatwiona. Przecież wprowadzenie stanu wojennego było przestępstwem nawet w świetle prawa komunistycznego. To nie była decyzja niepodległych władz Rzeczypospolitej, to była decyzja ekipy, która była całkowicie na usługach obcego państwa i pracowała w jego interesie. Dodatkowo panicznie bała się utraty władzy, ci ludzie - Jaruzelski i jego otoczenie - bali się, że stracą władzę. Jeśli oni przez ćwierć wieku nie zostali pociągnięci do jakiejkolwiek odpowiedzialności, to znaczy, że ówczesne podziały zupełnie inaczej wyglądały niż nam się wydawało. To nie był podział na "Solidarność" i PZPR, jak się publicznie sądzi. Podział był również wśród tych, którzy oficjalnie byli po stronie "Solidarności". Część z nich była jednak po stronie władzy, nie chciała zrobić im krzywdy. I stąd się wzięła gruba kreska, stąd się wzięły obelżywe oskarżenia o zoologiczny antykomunizm, słowa o próby rozliczania ludzi szlachetnych i uczciwych, ludzi honoru. Jednak sprawa rozliczeń musi być dokonana, choćby w sferze politycznej, moralnej, jeśli nie indywidualnej odpowiedzialności karnej.

Dlaczego strona "solidarnościowa" trzyma się tych umów do dziś? Dlaczego umowy okrągłostołowe są utrzymywane w mocy?

To jest pytanie do strony, która tej umowy się trzyma. Jeśli w Kancelarii Prezydenta przyjmowany jest Wojciech Jaruzelski, jeśli na eksponowanych stanowiskach są ludzie tamtej orientacji, a nie ma miejsca dla innych, to odpowiedź na pytanie dlaczego ta umowa wciąż obowiązuje narzuca się sama. Ci, którzy zawierali tę umowę, są zainteresowani, by jej treści nie zmieniać.

Zgoda na śmierć bezkarnego Wojciecha Jaruzelskiego będzie umocnieniem umowy okrągłostołowej? Jesteśmy w ostatnim momencie, by naprawić sytuację?

Tak, to jest ostatni moment. Potem nie będzie już kogo rozliczać. Nie wiem czy uda się rozliczyć tych, którzy uniemożliwili rozliczenie komunistów. Ocena w sferze politycznej, moralnej to rozliczenie musi nastąpić. A do dziś mamy publikację, że komuniści to ludzie honoru, że umowa okrągłostołowa była bardzo potrzebna, uczciwa. Wiadomo, z czym mamy do czynienia - z dalszym ciągiem komunistycznej propagandy.

Stan wojenny w oczach młodych ludzi to sprawa historii. Pan widzi obecnie w przestrzeni publicznej skutki decyzji z 13 grudnia?

To ma skutki współcześnie. Przecież mówimy o przekształceniach własnościowych, o wielkich przekrętach. To jest sprawa obsady kluczowych stanowisk w gospodarce. Również mowa o obsadzie w administracji państwowej, czy samorządowej. To jest współczesny problem, ponieważ można kreować tych samych ludzi na nowe stanowiska, dzięki dostępowi do mediów i pieniędzy. To jest proste.

W Polsce powstała ostatnio książka "Resortowe dzieci. Media", pokazująca dzisiejszych dziennikarzy z dominujących mediów, którzy mają rodzinne korzenie w PRL. To oni dziś dominują i nadają ton opinii publicznej. To celowe działanie?

Oczywiście, to było naturalne. Oni odziedziczyli po rodzicach, po dziadkach to, co w ich przekonaniu się im należało. Jakiekolwiek odstępstwo od tego grozi rozliczeniami. A rozliczenia przecież mogą być również majątkowe. A sprawy majątkowe mogą dotyczyć zarówno dzieci, jak i wnuków. To się ze sobą łączy.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...