wPolityce.pl: Jak pan ocenia nowe regulacje, dotyczące OFE, które przegłosowano w piątek w Sejmie?

Prof. Witold Kieżun: Uważam, że zabieranie pieniędzy z OFE do budżetu jest zabieraniem imiennych pieniędzy do bezimiennego kapitału, gdzie rozkładają się one na wszystkich innych ludzi, którzy z tego korzystają. To jest niewłaściwe. W OFE ludzie indywidualnie zbierali pieniądze, natomiast przekazanie ich do ZUS-u, to ich likwidacja i podział na wszystkich. Kto się na to zgadza, to jest jego prywatna sprawa, ale jest to błędne posunięcie. Ale z drugiej strony całe OFE są jednym wielkim bzdurstwem, bo to było umożliwienie zagranicznym przedsiębiorcom prowadzenia giełdowych operacji pieniędzmi, które mają służyć jako emerytury. To jest nonsensem. Zapominamy już ile pieniędzy ludzie stracili na giełdzie. Nie wiadomo czy w ogóle pewnego dnia nie stracą wszystkiego - na giełdzie jest się raz pod wozem, raz na wozie. Cała operacja z OFE jest takim błędem jak olbrzymia większość finansowych działań w Polsce.

 

Co ostatnia zmiana oznacza dla ludzi?

Te pieniądze będą dzielone według posiadanej wielkości emerytury. Te pieniądze z OFE nie będą już funduszami konkretnej osoby. Ludzie będą mieli emerytury według ogólnych zasad, według przepracowanego czasu itd., to nie będą zindywidualizowane środki. Osobiste pieniądze są przekierowane do ogólnego kapitału, służącego wszystkim posiadającym uprawnienia emerytalne. Wielkość mojej emerytury nie będzie już zależała od tego, ile ja tam włożyłem, ale od zasad, którym podlegają wszyscy pobierający emerytury z ZUS-u. To jest niewłaściwa koncepcja - tak samo jak cała operacja OFE była niewłaściwa, jak już wcześniej wspomniałem, Nie można było dawać kilkunastu - w tym zagranicznym - instytucjom, za grubą opłatą, operowania pieniędzmi na giełdzie, która zawsze jest wielkim ryzykiem. Na giełdzie można zawsze wszystko stracić i wiadomo, że dwukrotnie już stracili - kapitał stworzony w OFE zmniejszył się o straty na giełdzie. Poza tym kolosalne pieniądze były w rękach zagranicznych przedsiębiorców. Te wszystkie operacje były nonsensowne i robione na niekorzyść społeczeństwa polskiego. To jest jeden z fragmentów bezmyślnej polityki finansowej, jaką prowadzimy w Polsce od dwudziestu paru lat.

 

Czy było w tym momencie jakieś wyjście, aby wycofać się z OFE w inny sposób niż to zrobił rząd?

Chyba nie, chyba tylko na zasadzie osobistej decyzji, tak jak to zrobiły również Węgry. Ewentualnie można byłoby zlikwidować to w taki sposób, że każdy dostaje to co włożył.

 

Czy to nie będzie jednorazowy zastrzyk środków finansowych do budżetu, a potem te kwestie i tak trzeba będzie rozwiązać?

To wszystko zależy od tego jak będzie wyglądała przyszłość polityczna w Polsce, od tego kto będzie rządził i jaka filozofia będzie obowiązywała. W tej chwili ta, która od wielu lat obowiązuje, jest filozofią, która nie jest zgodna z interesem społeczeństwa i Polaków. To wszystko zależy jak to się wyklaruje. Na tą chwilę sprawa z OFE jest jasna, pozostaje to w kwestii indywidualnej decyzji. Moim zdaniem, w perspektywie 6-7 lat jednak ZUS zbankrutuje, bo w dalszym ciągu należy przewidywać systematyczną emigrację i utrzymanie się wysokiej stopy bezrobocia. Nie ma komu płacić składek emerytalnych, a sytuacja może się jeszcze pogarszać, więc prędzej czy później system emerytalny zbankrutuje. Ta sytuacja wygląda bardzo niebezpiecznie w przyszłości, ale nie wolno tracić nadziei i trzeba liczyć na to, że może nastąpi racjonalna zmiana zbiorowego rozwoju ekonomicznego, który to usprawni. Węgrom to się jakoś udaje - stworzyli nowy system podatkowy, obciążyli banki, zagraniczne przedsiębiorstwa. W obecnej strukturze naszej gospodarki perspektywy rozwojowe są bardzo ograniczone. Przy obecnej polityce nie wiadomo jak to dalej będzie, aktualnie - moim zdaniem - sytuacja jest tragiczna.

not. mc