Wiosną 1945 roku gen. Wojciech Jaruzelski, który odpowiada za wiele zbrodni na Polakach, przeżył osobistą tragedię - pisze "Super Express". Dowodził wtedy oddziałem zwiadu.
Jako dowódca wysłał kolegę na zwiad, z którego ten już nie wrócił. Tym przyjacielem był podporucznik Ryszard Kulesza. Kiedy Jaruzelski dowiedział się o śmierci Kuleszy uznał nawet, że osobiście napisze list do jego rodziny.
Jeszcze od oficerskiej szkoły w Riazaniu aż do ostatniej chwili łączyła nas szczera przyjaźń, dzięki czemu staraliśmy się zawsze być razem i znosić wspólne trudy, niewygody i niebezpieczeństwa życia frontowego. Ryszard był mym jedynym i najlepszym przyjacielem, którego strata zraniła mnie boleśnie i zadała ogromną pustkę, której nikt nie jest w stanie zapełnić
- pisał sowiecki namiestnik.
Do dziś tkwi we mnie myśl, że posłałem go na śmierć. Był fantastycznym człowiekiem, bardzo inteligentnym, dowcipnym, bardzo lubili go żołnierze. Przyniesiono go, widziałem jego zwłoki... To było straszne. Prawdopodobnie dlatego, że czułem się winnym tej śmierci. Oczywiście to było irracjonalne, bo przecież była wojna, był front...
- opowiadał po latach.
Ciekawe, czy śmierć kolegi gen. Jaruzelskiemu zapadła w pamięć mocniej niż dziesiątki ofiar tragedii, za jakie sowiecki dyktator odpowiada?
KL
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/172897-te-tragedie-gen-jaruzelski-przezyl-naprawde-mocno-czulem-sie-winnym-tej-smierci-dyktator-wyslal-kolege-na-zwiad-z-ktorego-juz-nie-wrocil
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.