Wczorajsza maskarada genderowych aktywistów, podczas spotkania z ks. prof. Bortkiewiczem, nie była pierwszym przypadkiem zakłócenia wykładu przez światopoglądowych przeciwników prelegenta. Jednak, w przeciwieństwie do oprotestowanego wystąpienia Zygmunta Baumana czy Magdaleny Środy, mamy tu do czynienia nie tylko z grubo uszytą ustawką pod okiem akademickich prominentów, ale i z przekłamaniem, a nawet manipulacją medialną.

W lutym grupa zamaskowanych podobno-narodowców urządziła dyskotekę przed salą wykładową Uniwersytetu Warszawskiego w czasie, gdy Magdalena Środa miała dzielić się ze studentami swoim doświadczeniem o "moralności życia publicznego". Telewizje informacyjne przez kilka dni młotkowały temat. Do sprawy odniósł się natychmiast zaniepokojony Donald Tusk, mówiąc że "stała się rzecz straszna, choć nikt nikogo nie pobił".

Cztery miesiące później grupa kilkudziesięciu narodowców powitała prof. Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim antykomunistycznymi hasłami. O ich usunięcie władze uczelni poprosiły policyjnych antyterrorystów. Prezydent Wrocławia przeprosił prelegenta jeszcze w auli, a minister Kudrycka napisała przebłagalny list "w imieniu całego środowiska akademickiego". Sam premier po naradzie z ministrem Sienkiewiczem oświadczył, że będzie "twardo egzekwować, prawo szczególnie wobec tak zorganizowanych grup".

Wczoraj kilkunastoosobowa grupa aktywistów przerwała wykład ks. prof. Pawła Bortkiewicza na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Spotkanie pt. Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny? oprotestowano zostało już wiele dni wcześniej. Mimo prób jego udaremnienia, do wykładu doszło. Jednak aktywiści próbowali odebrać ks. Bortkiewiczowi głos jeszcze zanim rozpoczął prelekcję.

Gender dewastuje rodziny! Brawo! Panie księżulku, gender odpowiada, mów dalej!

- krzyczały i klaskały aktywistki, siedzące prowokacyjnie na galerii. Młody chłopak ubrany w złotą sukienkę wskoczył na katedrę, a przejąwszy mikrofon, krzyknął: "Zapraszamy wszystkich na rozpad rodziny!"

Usunięty z tego miejsca przez ochronę, biegał i tańczył po całej auli, a jego towarzyszki zakrzykiwały zgromadzenie. Cała gromada działała według przemyślanego scenariusza i czuła się bardzo pewnie. Dlaczego? Odpowiedź widoczna jest na filmie.


"Człowiek w złotej sukience" to znany w Poznaniu anarchista, założyciel skłota Od:zysk na Starym Mieście. Rozwrzeszczani galernicy to jego skłotowi towarzysze. Aktywista Federacji Anarchistycznej przedstawia się jako "Nestor" i bardzo pewnie prezentuje swoje poglądy. Widać, że ma w Poznaniu jakieś mocne i wysokie wsparcie. Zajęty bezprawnie budynek grozi zawaleniem i obciążony jest nakazem komorniczym, ale ani Nestor, ani jego towarzysze nie zamierzają opuścić lokalu. Niedawno zakończyli swoją obecność na sali sądowej obrzuceniem komornika i sądu jajkami.

Jednym z ich czołowych obrońców jest dr Andrzej W. Nowak z wydziału Filozofii Uniwersytetu Adama Mickiewicza. To właśnie on podaje Nestorowi komórkę-lusterko, by ten mógł ostentacyjnie malować sobie usta, chcąc sprowokować ks. prof. Bortkiewicza. Na filmie widać, że podtrzymuje chłopaka na duchu przed sukienkowym występem i świetnie bawi zaplanowanym scenariuszem. Obok Nowaka zaprzyjaźnione grono działaczek-formatorek.

Siedząca obok niego Aleksandra Sołtysik-Łuczak jest prezesem Stowarzyszenia Kobiet Konsola, była organizatorką poznańskich Dni Równości i Tolerancji. Jest także sygnatariuszką listu Kongresu Kobiet do papieża Franciszka. Najwyraźniej nie widziała w tym akcie żadnej sprzeczności z wcześniejszym poparciem, jakiego udzieliła Ewie Wójciak, dyrektor "Teatru Ósmego Dnia", którą próbowano odwołać z funkcji po tym, jak publicznie skomentowała wynik konklawe słowami: "No i wybrali ch... na papieża".

Obok niej zasiada dr Marta Mazurek z Instytutu Językoznawstwa UAM, wykładowca Gender Studies UAM. Napisała doktorat z literatury gejowskiej lat 80. i 90. XX w., należy do Rady Naukowej Interdyscyplinarnego Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości. Sympatyzuje z Ruchem Palikota i również broniła Ewy Wójciak.

W zaprzyjaźnionym gronie anarchistów zasiadł też Maciej Duda - członek Pracowni Krytyki Feministycznej IFPiK UAM, prowadzący w ramach Gender Studies UAM zajęcia z „gender mainstreamingu”. Prowadzi warsztaty feministyczne dla urzędników i urzędniczek, pracowników instytucji prywatnych, nauczycieli i nauczycielek, studentów i uczniów.

Zacne grono wykładowców doskonale się bawi, obserwując jak rozzuchwalona młodzież przebrana w genderowe fatałaszki, obraża ks. prof. Bortkiewicza. Czyżby więc przedstawiciele tej pseudonauki właśnie w taki sposób zamierzali budować swoją pozycję w środowiskach akademickich? Siłą młodych bojówkarzy, zamiast siłą naukowych argumentów? Najwyraźniej tak.

Dziś od rana trwa nagonka na policję, która brutalnie potraktowała "happenerów". Anarchiści, genderyści, feministki i inne spokrewnione społeczności zamieszczają w internecie apele i listy - poparcia dla anarchistów i sprzeciwu wobec policji oraz krytycznego ujęcia zagadnień genderowych. Jeżeli w mediach pojawia się dyskusja na temat wczorajszego zdarzenia to głównie w aspekcie zamachu na demokrację i wolność słowa. Nikt nie dostrzega, że homoterroryści nie wykazywali wczoraj najmniejszej ochoty do dyskusji. Zamiast zmierzyć się z ks. prof. Bortkiewiczem na poziomie debaty, zdegradowali się do poziomu taniej prowokacji.

Dlaczego nikt nie mówi w tym przypadku o tęczowym faszyzmie? Czy zostaną wyciągnięte prawne konsekwencje, jak zapowiadał premier? Istnieje obawa, że nie. Wprawdzie trzy osoby zostały przez policję zabrane na komisariat, ale jak na razie nie słychać o postawieniu im jakichkolwiek zarzutów. Może więc należy przypomnieć zarówno policji, jak i władzom uczelni, że to nie pierwszy obsceniczny wybryk anarchistów?

Na początku roku "postępowa młodzież" zaatakowała prof. Stefana Zawadzkiego - jednego z trzystu naukowców, którzy podpisali list w obronie prof. Krystyny Pawłowicz.

Młodzi homoterroryści pod kryptonimem "Akcja HOMOTERAPIA" postanowili dać wyraz swojej irytacji, oklejając obraźliwymi hasłami drzwi do pokoju profesora na Wydziale Historycznym. Swoją akcją pochwalili się, umieszczając w internecie film i zdjęcia. Dołączyli też list z pogróżkami, który został rozesłany do wszystkich obrońców prof. Pawłowicz. Płytki, wulgarny i obsceniczny, ale momentami brzmi bardzo groźnie:

No to zaczynamy! Deklarację zaglądania nam do łóżka i ingerowania w to jak się bawimy podpisało 268 impotentów, którzy, o tym jak mamy żyć, wiedzą najlepiej. Postanawiamy wam pomóc, "Geniusze"! Nie martwcie się, odwiedzimy Was wszystkich! O nikim nie mamy zamiaru zapomnieć! Będziemy u Was w pracy, na przerwie, podczas spaceru, oczywiście także w łóżku, by zobaczyć jak to jest normalnie! (...) Zostaje Was 267. Do zobaczenia!


Podobno nie ustalono sprawców, a cała sprawa rozeszła się po kościach. Tyle, że ta charakterystyczna, złota sukienka dobrze wpada w oko. Nestor w sukience też jest dosyć charakterystyczny. Dlaczego więc cała akademicka - scharakteryzowana powyżej - czwórka nadal tam ciepło sympatyzuje z gówniarzerią, która grozi ich uniwersyteckim kolegom?

 

 

CZYTAJ TAKŻE: Prawdziwa twarz homoterroru! Argentyńskie feministki spaliły kukłę papieża i brutalnie zelżyły katolików broniących kościoła przed profanacją. WSTRZĄSAJĄCE WIDEO