Monika Olejnik cieszy się, jak to Sekielski ugodził Macierewicza. A przy okazji uroczo mija się z faktami

Fot. Facebook
Fot. Facebook

Ależ ucieszyła się na łamach „Gazety Wyborczej” Monika Olejnik:

Tomasz Sekielski celnie ugodził Antoniego Macierewicza - okazało się, że najważniejszy ekspert zespołu smoleńskiego był zarejestrowany jako TW

– zaczęła swój piątkowy felieton i chyba dotknęła sedna sprawy.

Przyznała tym samym, że nie o przeszłość prof. Chrisa Cieszewskiego chodziło, ale o ugodzenie posła PiS.

Co do zaś samej celności, to Olejnik – jak to ona – niespecjalnie przykłada wagę do faktów. Bo jak już dowodziliśmy, gdyby Sekielski zechciał rzetelnie przygotować program i sięgnąć do ogólnodostępnych publikacji naukowych na temat swojego bohatera, musiałby poważnie zweryfikować stawiane tezy.

CZYTAJ WIĘCEJ: UJAWNIAMY! Kompromitacja Sekielskiego i TVP. Obrzucili prof. Cieszewskiego błotem na podstawie wątpliwego kwitu, nie zajrzeli do pracy naukowej na ten temat!

Również Antoni Macierewicz wskazywał, że niewiele mówiący dokument IPN, który posłużył Sekielskiemu do sformułowania wniosku o agenturalnej przeszłości profesora jest niewiarygodny, bo najwyraźniej sfałszowany:

Macierewicz ujawnia dokumenty: "Zapisy, na które powoływał się pan Sekielski są manipulacją i fałszem"

Olejnik się tym nie przejmuje. Powtarza tylko miałkie tezy. I w bałaganiarskim stylu strzela na oślep. Na przykład tak:

Mam w nosie to, czy Cieszewski był TW, czy nie, najzabawniejsza jest jego opowieść o ucieczce z Polski do Kanady. Ciekawe, czy uczynił to za pomocą statku, czy hulajnogi, w ręku dzierżąc paszport wydany przez SB.

Cieszewski odpowiedzi na to pytanie udzielił jeszcze przed emisją programu w TVP. Dla wPolityce.pl opisał, jak wyleciał w stanie wojennym do Kanady z Okęcia.

TVP lustruje prof. Cieszewskiego. Naukowiec dla wPolityce.pl: "Jeżeli ktoś twierdzi, że współpracowałem – kłamie"

I jeszcze jeden element beztroski twórczej Olejnik:

Macierewicz znany jest również z raportu o likwidacji WSI. Raport ten kosztował skarb państwa około miliona złotych. Ale nie tylko, bo nie wiemy, ilu czynnych agentów przy okazji zdekonspirował pan Macierewicz. Nie wiemy też, czy ktoś przez tę dekonspirację nie stracił życia. Na szczęście prezydent Lech Kaczyński nie opublikował aneksu do raportu, stwierdzając, że za mało tam było faktów, a za dużo interpretacji.

Ooo, skoro pani Monika ma jakąś wiedzę, że ktoś mógł stracić życie w obliczu dekonspiracji w raporcie, to może się jej szczegółami podzieli z opinią publiczną albo z prokuraturą. A jeśli to tylko wyssane z dobrze pomalowanego paznokcia spekulacje, to może niech lepiej milczy. Równie dobrze moglibyśmy napisać, że nie wiemy, czy nikt nie zginął w wyniku działalności medialnej Moniki Olejnik.

A co do nieopublikowania przez Lecha Kaczyńskiego aneksu, warto przypomnieć prawdziwe tego powody. Otóż w czerwcu 2008 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aneksu nie można upublicznić do czasu nowelizacji ustawy likwidującej Wojskowe Służby Informacyjne tak, aby zawierała ścieżkę odwoławczą do sądu dla osób wymienionych w raporcie. Ustawa nie została znowelizowana, więc aneks do dziś leży w sejfie kancelarii Bronisława Komorowskiego.

Ale, jak już wspomnieliśmy, fakty pani Monice nie przeszkadzają w pracy.

mtp, wyborcza.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych