Antoni Macierewicz twierdzi, że materiały wykorzystane przez Tomasza Sekielskiego w programie „Po prostu” na temat prof. Cieszewskiego zostały sfałszowane i celowo zmanipulowane. Jego zdaniem dopisek, który ma świadczyć o zarejestrowaniu go jako agenta został zrobiony później niż podstawowy dokument - innym charakterem pisma i innym długopisem. Tego jednak w programie nie pokazano.

Te zapisy, na które powoływał się pan Sekielski są i manipulacją i fałszem

- mówił Macierewicz w programie TVP Info.

Tzw. wpis agenturalny, został tak zmanipulowany przez pana Sekielskiego, że nie pokazano całej rubryki, tylko jej fragmenty, żeby nie można się było zorientować, że ten wpis został sfałszowany

- mówił polityk PiS. Macierewicz przedstawił dokument,  o którym mowa.

W zapisie dotyczącym sprawy operacyjnego sprawdzenia operacji Polip, która zakończyła się w roku 82 w listopadzie, gdy ją już zakończono w środku wpisano pseudoinformację  o tym, iż jakoby jeden z ludzi, który był rozpracowywany w  tej sprawie, dużo dużo wcześniej był tajnym współpracownikiem.

- powiedział.

Jest to nadpisane nad informacją, która została tam  wcześniej wprowadzona. Wcześniejsza informacja została zastąpiona  późniejszą, ale dotyczącą czasu  o 6 miesięcy  wcześniejszego.  Tego nam pan Sekielski nie chciał pokazać

- tłumaczył Macierewicz. I dodał:

Pan Sekielski tak manipulował swoimi szulerskimi kartami, żeby nie można było tego zobaczyć

- dodał. Jak mówił  wiceprezes PiS - z analizy archiwistów, którzy badali dokument w ciągu ostatnich godzin, wynika, że o ile wpisy pierwotne dotyczące sprawdzenia operacyjnego sprawy o kryptonimie Polip są wpisane tym samym piórem i tym samym charakterem,  to dopisek dotyczący tw. później wprowadzony, a dotyczący sprawy wcześniejszej jest dopisany innym charakterem i innym piórem.

Jedno nie ulega wątpliwości, pan Chris Cieszewski opowiedział  swoją historię mnie w maju br., prosząc byśmy ja zweryfikować w Instytucie Pamięci Narodowej. Ona została także opisana w książce pana Filipa Musiała, gdzie jest także duży materiał Cecylii Kuty poświęcony sprawie Chrisa Cieszewskiego, który jego wersję potwierdza. Dokumenty, które mam także je potwierdzają

- mówił Macierewicz.

Pan Sekielski nie dysponował ani jednym meldunkiem funkcjonariusza bezpieczeństwa dotyczącym rejestracji pan Cieszewskiego. Nie dysponował żadnym materiałem samego Chrisa Cieszewskiego. Nie dysponowali żadnym oświadczeniem kogokolwiek, kto by stwierdził - tak on na mnie donosił. Było odwrotnie. To na niego donoszono, to jego rozpracowywano. To on by w całej sprawie poszkodowany

- przekonywał.

Macierewicz zapowiedział, że niebawem opinii publicznej zostanie przedstawiona pełną wersja wydarzeń dotyczących kanadyjskiego eksperta.

-Trzeba brać pod uwagę wszystkie warianty. W tej sprawie decydują dokumenty i fakty. Dojdziemy do wszystkich, ale na  dziś wersja przedstawiona w książce pani Kuty jest wiarygodna

- zapewnił polityk.

Macierewicz poinformował też o tym, że na prośbę profesora jego współpracownicy zwrócili się do Instytutu Pamięci narodowej o wgląd do  dokumentacji eksperta.

-  Zrobiliśmy to znacznie wcześniej niż Telewizja Polska. Ale nie dostaliśmy go zanim telewizja nie wyemitowała swojego kłamliwego materiału. Najpierw umożliwiono ten seans nienawiści

- podkreślił.

Bardzo chciałbym wiedzieć jaką rolę odegrał w tym prof. Dudek

- zaznaczył Macierewicz. Polityk nie krył krańcowo krytycznej oceny naukowca, za jego występ w programie.

Pan prof. Dudek twierdził, nie mając do tego żadnych podstaw, że pan Chris Cieszewski współpracował ze służbami bezpieczeństwa. Nie że był zarejestrowany ale, że współpracował. Prof. Dudek nie jest historykiem, więc można mu wiele wybaczyć, jest tylko politologiem. Ale w tej sprawie skłamał. Nie ma żadnych dowodów na to, że pan Chris Cieszewski współpracował z sb, a on to stwierdził  autorytatywnie. W tej materii są orzeczenia Sądu Najwyższego, które mówią kiedy można mówić o współpracy. W tej prawie nie ma nawet informacji w jakich okolicznościach go zarejstrowano, nie ma oficera rejestrującego. Nie ma żadnej przesłanki poza tym jednym sfałszowanym wpisem.

- powiedział. 
Macierewicz przypomniał też, że według autorów programu materiały dotyczące Cieszewskiego zostały zniszczone 25 kwietnia 90 roku.

- To jest zastanawiająca data, ponieważ już w styczniu 90 -go roku  pan Kiszczak, na skutek monitów, moich, pana Rokity, premiera Mazowieckiego, wydał rozkaz  zakazujący niszczenia materiałów. A tu mamy datę 25 kwietnia. Przyjrzeliśmy się temu i okazuje się, że prawdziwa data jest rzeczywiście datą styczniową. W związku z tym jest pytanie - co naprawdę robił pan Lesiak z tymi aktami?

- pytał Macierewicz, przypominając jego niechlubną role w rozbijaniu opozycji i słynną "szafę Lesiaka".

Polityk PiS nie ma wątpliwości, że próba przekonania opinii publicznej o agenturalnej przeszłości profesora jest odwetem za jego zaangażowanie w badanie konferencji smoleńskiej.

- To  co się dzieje w sprawie pana Cieszewskiego dzisiaj nie jest dążeniem do lustracji świata naukowego. Bo państwo jesteście przeciwnikami lustracji świata naukowego. Nie jest dążeniem do lustracji osób publicznych , bo państwo jesteście tego przeciwnikami. Wy zajmujecie się niszczeniem człowieka, który zajmuje się dochodzeniem do prawdy ws. katastrofy smoleńskiej

- podkreślił Macierewicz.

ansa/ TVP Info