"To pierwszy tego typu film na świecie. TVP zlekceważyła naszą propozycję". NASZ WYWIAD Z Witoldem Gadowskim, którego "Mitzvah" zdobył kolejną nagrodę

fot: vimeo.com
fot: vimeo.com

wPolityce.pl: Otrzymał pan wspólnie z Maciejem Grabysą nagrodę za film „Mitzvah” podczas cenionego międzynarodowego festiwalu filmowego „Human Doc Festiwal”. Wasz film opowiada o problemie transplantacji organów na świecie – problemie, który w polskich mediach nie jest obecny.

Witold Gadowski, dziennikarz śledczy, publicysta tygodnika „wSieci”: Najprawdopodobniej to pierwszy tego typu film na świecie, ukazujący działalność międzynarodowego podziemia transplantacyjnego. Na przykładzie nerki, którą sprzedaje mołdawski wieśniak, przechodzący nielegalną operację w Stambule - a która trafia do człowieka mieszkającego w Izraelu – staramy się pokazać, jak wygląda droga przeszczepionego organu. Rozmawiamy z wieloma osobami, m.in. z byłym oficerem służb specjalnych, a obecnie nielegalnym brokerem ludzkich organów, który pochodzi z Izraela. W filmie pojawiają się również inne, podobne przypadki, np. historia kobiety, która przeszła transplantację wątroby w Kolumbii, a mieszka niedaleko Strefy Gazy.

 

Transplantacja to nie tylko problem etyczny, ale również prawny.

Oczywiście, dlatego w filmie pokazujemy problemy ideologiczne w kontekście różnych religii: katolicyzmu, prawosławia, islamu, oraz religii żydowskiej. Staramy się wyświetlić szeroką paletę problemu transplantacji, również w ujęciu prawnym.

 

Akcja filmu toczy się w Mołdawii, Turcji oraz Izraelu. Dlaczego akurat Bliski Wschód? Problem nielegalnych transplantacji nie dotyka Polski?

Izrael obecnie prowadzi najszerszą dyskusję na ten temat, której efektem są dojrzałe rozważania dotyczące nielegalnego handlu ludzkimi organami. Jednocześnie w Izraelu spotkaliśmy się z dwiema wielkimi aferami dotyczącymi transplantacji: zatrzymaniem nowojorskiego rabina, który kierował grupą dokonującą nielegalnych przeszczepów, oraz schwytaniem izraelskiego lekarza, który wykonywał nielegalne operacji w Izraelu, Turcji i Kosowie, gdzie założył nawet nielegalny szpital. W Polsce to temat ciągle przemilczany.

 

Skąd pomysł, aby nazwać film „Mitzvah”?

Mitzvah pochodzi z języka hebrajskiego, a w dokładnym tego słowa tłumaczeniu oznacza – dobry uczynek. Zastanawiamy się nad tym w filmie, jednak nie odpowiadamy na pytanie. Pokazujemy całą gamę stanowisk, które bardzo różnią się od siebie. Mogę przytoczyć pewną piękną historię, która nie zmieściła się w filmie, a która ukaże się w książce, historię pewnego rabina Wolfowitza. Oddał on organy swojej wnuczki, ponieważ uległa tragicznemu wypadkowi w szkole. Oddał obie nerki dziewczynkom palestyńskim, które żyją do dziś. To piękna i wzruszająca historia, która ukazuje dylemat człowieka również w kontekście politycznym, pokazując, jak błędne jest postrzeganie konfliktu izraelsko - palestyńskiego.

 

Kiedy ukaże się książka?

Nad książką ciągle pracujemy, a znajdzie się w niej opis całego śledztwa.

 

A czy jest nadzieja, aby polscy widzowie mogli zobaczyć film „Mitzvah” w Telewizji Polskiej?

W pierwszej kolejności przedstawiliśmy ten film władzom TVP , które zlekceważyły naszą propozycją, uznając, że nie nadaje się do emisji. Jednak telewizja „Planete” wyemitowała go już 17 razy... Mieliśmy ofertę zakupu od telewizji „Al Dżazira”, film był wyświetlany również na festiwalu w Monte Carlo, będzie pokazany na festiwalu w Teheranie i otrzymał jedną z głównych nagród na festiwalu w Kiszyniowie. Jednak dla panów Godlewskiego i Fidyka z TVP, to film niewzbudzający większego zainteresowania...

 

Rozmawiał Łukasz Żygadło

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...