Generał Waldemar Skrzypczak, wiceminister w MON, przyjmuje niedopuszczalne zobowiązania wobec izraelskich władz i firm, zanim rozstrzygnięto jakiekolwiek przetargi na modernizację polskiej armii – alarmują jedni. Generał Skrzypczak robi to, co do niego należy, jest sprawny i zdecydowany – kontrargumentują inni, w tym premier Donald Tusk. Dla przeciętnego człowieka wojny i wojenki wokół generała Skrzypczaka są mało zrozumiałe, jeśli w ogóle. A pokazują coś, co powinno jeżyć włosy na głowie.

Sprawa Skrzypczaka po raz kolejny dowodzi, że w Polsce bez najmniejszego problemu przy wielkich przetargach działają lobbyści na usługach wielkich zagranicznych koncernów, hulają obce tajne służby i toczą się korupcyjne gry wiodące do najwyższych szczebli władzy. Na razie na powierzchni mamy zimną wojnę służb, firm i lobbystów izraelskich z amerykański, francuskimi, niemieckimi, szwedzkimi itp. Odpryskami tej wojny są ataki na gen. Skrzypczaka oraz konflikt między nim a odwołanym szefem wojskowego kontrwywiadu gen. Januszem Noskiem. Wszystko to dzieje się wokół najistotniejszych dla Polski spraw, ale bez najmniejszej kontrreakcji.

Ta sprawa byłaby tylko interesującą aferą (w tle także obyczajową) dla mediów, gdyby nie dowodziła, że polskie tajne służby, a tym samym polskie państwo kompletnie nie panują nad decyzjami o wielkich przetargach dotyczących uzbrojenia i sprzętu dla armii, czyli nie gwarantują suwerenności najważniejszych decyzji związanych z bezpieczeństwem Polski. Mówiąc wprost, obce tajne służby, reprezentowane przez nie rządy i forsowane przez nich firmy oraz podatni na wpływy, nieudolni bądź skorumpowani przedstawiciele polskiego państwa pozwalają innym ustawiać sprawy bezpieczeństwa Polski. Rządzą się oni w Polsce jak u siebie i są coraz bardziej bezczelni.

Już wcześniej rozstrzygnięte przetargi, np. na amerykańskie wielozadaniowe samoloty F-16, hiszpańskie samoloty transportowe CASA, izraelskie rakiety SPIKE firmy Rafael czy fińskie kołowe transportery opancerzone piechoty Patria (ich odmianą jest Rosomak) dowodzą, że polskie państwo daje się rozgrywać przez inne rządy i ich służby jak małe dziecko. To one de facto - poprzez bardzo skuteczny lobbing, nieformalne naciski polityczne i najprawdopodobniej także zwyczajne kupowanie przychylności – decydują, jaki Polska ma potencjał bojowy czy w ogóle nasza armia będzie zdolna do skutecznej obrony.

Sprawa Skrzypczaka ujawniła coś, co powinno zaalarmować wszystkie służby i instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo Polski. Tymczasem jest ona rozgrywana tak, jakby nic ważnego się nie stało. Ospale toczą się jakieś wyjaśnienia i nikt się nie zastanawia, że właściwie nie mamy tajnych służb, skoro w tak ważnych sprawach są jak ślepy, głuchy i kulawy. Nikt nie alarmuje, że mamy wydać ogromne pieniądze na sprzęt i uzbrojenie armii (około 100 mld zł) i te przetargi już na wczesnym etapie ustawiają nam obce służby, firmy i rządy. A jeśli to robią, to przecież nie dla naszego dobra, lecz zgodnie z własnymi interesami. Nie tylko tymi przeliczalnymi na pieniądze, ale także decydującymi o tym, czy Polska będzie suwerenna dzięki armii zdolnej do obrony kraju.

Można odnieść wrażenie, że nasze tajne służby są bezradne i sparaliżowane, a rządzący obecnie politycy nawet nie rozumieją, o co toczy się gra. I to jest najbardziej przerażające, a nie jakieś drobne wojenki i skandale obyczajowe opisywane w mediach, żeby zaciemnić istotę rzeczy.

 

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------------------

Uwaga!

Najnowszy numer miesięcznika "W Sieci Historii" z nowym dodatkiem, już do nabycia w naszym sklepie wSklepiku.pl!

nr.7/2013 z filmem "Czarny Czwartek"

Miesięcznik