Mieszkańcy Krakowa mają pięć lat, by pozbyć się swoich składów węgla, bowiem dokładnie tyle czasu dostali od radnych sejmiku małopolskiego, który postanowił, że w Krakowie nie będzie palić się tzw. paliwami stałymi, a więc również węglem. Wszystko na życzenie ekologów, którzy argumentują, że dzięki temu poprawi się jakość krakowskiego powietrza.

Restrykcje miały być jeszcze większe i dotyczyć zakazu palenia drewnem. Po burzliwej debacie postanowiono, że zakaz będzie dotyczył jedynie węgla. Drewno zostaje, ale tylko w kominkach i w "celach rekreacyjnych".

To naprawdę wielki krok. Co prawda jest pięcioletni okres karencji, ale dzięki temu będziemy mogli rozpocząć intensywniejsze działania w celu poprawienia jakości powietrza i doprowadzić do tego, że cały Kraków stanie się uzdrowiskiem. (...) Musimy to zrobić, żeby nam dzieci nie zarzuciły, że nie kiwnęliśmy palcem w tej sprawie

- nie kryje zadowolenia prezydent miasta Jacek Majchrowski.

Najbliższe pięć lat - w założeniach rządzących - mieszkańcy mają poświęcić na wymianę pieców, pojawią się też dofinansowania do rachunków za prąd i gaz.

lw, IAR