Wulgarne opisy seksu analnego i instruktaż zażywania narkotyków – to elementy akcji przeciw AIDS za pieniądze podatników - ujawnia "Rzeczpospolita".

Jak informuje dziennik, na portalu, który jest elementem współfinansowanej przez Ministerstwo Zdrowia akcji "Seks w moim mieście" widnieją niecenzuralne, choć szczegółowe opisy:


Strasznie kręciły mnie jego buty, zapach, mógłbym lizać jego stopy bez końca

– to jeden z najłagodniejszych. Wiele po prostu nie nadaje się do zacytowania. Celem kampanii ma być zachęcenie gejów do stosowania prezerwatyw.

Staramy się dostosować język do odbiorcy. A niestety są środowiska, do których trzeba mówić w odpowiedni sposób

– tłumaczy "Rz" Anna Marzec-Bogusławska, dyrektor podległego resortowi zdrowia Krajowego Centrum ds. AIDS, które współfinansuje akcję.

Zdaniem prawników treści portalu mogą być złamaniem prawa. Część opisów może być odbierane jako instruktaż stosowania narkotyków.

Jak informuje dziennik - państwo przeznaczyło 90 tys. zł na kontrowersyjną kampanię. Akcja „Seks w moim mieście" ruszyła w październiku i koordynuje ją osiem organizacji pozarządowych. Ich wkład to tylko 1,5 tys. zł. Reszta to pieniądze publiczne. Centrum ds. AIDS przeznaczyło na ten cel ok. 90 tys. zł.

Portal jest tylko jednym z jej elementów.

W klubach dla mężczyzn poszukujących seksu z mężczyznami będą dystrybuowane prezerwatywy i ulotki. Szkolenia przejdą też barmani.Jednak na portal wyjątkowo łatwo trafić w Internecie. Linki znajdują się na stronach organizacji gejowskich. Powstała jego mobilna wersja i strona na Facebooku

- czytamy w artykule.

Na portalu społecznościowym o doświadczeniach seksualnych opowiadają użytkownicy. Ich profile są co prawda fikcyjne, jednak zwyczajny internauta o tym nie wie. Jeden z bohaterów w szczegółach relacjonuje np. seks ze swoim partnerem. Inny opowiada, w jaki sposób zaopatruje się w narkotyki.

Najpierw telefon do dilera. Zamawiam różne rzeczy – w zależności od nastroju. Trawa, zawsze do niej extaska, kwasik, amfa... Jak już mnie wszystko wk..., to kokę też kupię

– opowiada. Ale to nie wszystko. Na portalu są też informacje, jak zażywać narkotyki.

„Decydując się na użycie amfetaminy, zacznij od małej dawki i sprawdź, jak na ciebie działa" –

- zalecają autorzy. Zdaniem prof. Andrzeja Zolla inicjatywa jest nazywa „skandaliczną".

– Portalem powinny zająć się służby. Informacje na temat narkotyków można traktować jako pomoc w ich zażywaniu, co jest złamaniem prawa. Przepisy zabraniają też prezentowania pornografii osobom, które sobie tego nie życzą

–  przekonuje. Jak informuje dziennik do piątku na portalu nie było ostrzeżenia, że jest skierowany do osób pełnoletnich. Pojawiło się dopiero po interwencji redakcji.

ansa/Rz