Tęczowa martyrologia. Dziwny to kraj, w którym koncepcja Pomnika Światła „kłóci się z otoczeniem”, a tandetna tęcza urasta do rangi monumentu

Fot. PAP/Jacek Turczyk
Fot. PAP/Jacek Turczyk

To jest tęcza na miarę naszych możliwości. My tą tęczą otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasza tęcza, przez nas zrobiona, i to nie jest nasze ostatnie słowo!

- tego akurat Hanna Gronkiewicz-Waltz nie powiedziała, ale z powodzeniem mogłaby posłużyć się dostosowanym na własny użytek cytatem z „Misia”.

Spalona instalacja Julity Wójcik stała się dobrem narodowym, którego pani prezydent będzie strzegła jak źrenicy oka. W Brukseli przed Parlamentem Europejskim polska tęcza im nie pasowała i ją zdemontowali, ale oni tam na prawdziwej sztuce się nie znają. W Warszawie na Pl. Zbawiciela też miała postać tylko przez jakiś czas, lecz autorka wyróżniona została ta to dzieło Paszportem „Polityki” w kategorii sztuki wizualnej, to rozebrać jej, znaczy tej tęczy, już nie wypadało…

Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu

- to też z kultowej komedii Stanisława Barei.

Prawda ekranu jest taka, że tęcza spłonęła po raz czwarty zresztą, (czego nie popieram jak każdego aktu wandalizmu), a prawda czasów urzędowania Gronkiewicz-Waltz to jej zdeterminowana obrona własną piersią tego stołecznego łuku triumfalnego. Czemu właściwie stoi ta instalacja na zabytkowym, istniejącym od 1767r pl. Zbawiciela? Temu, że „ona jest bardzo dobra ta koncepcja”, sądzi zapewne wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej: Boże Ciało i Parada Równości, strzeliste wieże Kościoła Najświętszego Zbawiciela i tęcza z 16 tys. sztucznych kwiatów na stalowym rusztowaniu, czyż nie piękne zestawienie…?

Plac Zbawiciela został wybrany ze względu na fakt, że jest tętniącym życiem punktem w mieście, z którym tęcza może współgrać (również estetycznie)

- można przeczytać na internetowej stronie o instalacji pani Wójcik.

„Tęcza! Tęcza! Świńska rura nie tęcza…!”, wybrzydzają niektórzy jak „Misiowy” Stuwała w toalecie. Nie ważne, wszak to „dzieło sztuki” upiększające okolice, ba, obok sztucznej palmy na rondzie Charlesa De Gaulle'a u tęcza stała się nowym symbolem stolicy. Teraz brakuje jeszcze tylko Tinky Winky, Dipsy, Laa Laa i Po przed Pałacem Namiestnikowskim… Że się czepiam? Oczywiście, bo dziwny to kraj i jego władze, w którym wspaniała koncepcja Pomnika Światła, upamiętniającego ofiary narodowej tragedii smoleńskiej niby „kłóci się z otoczeniem”, a tandetna i kontrowersyjna parabola ze sztucznych kwiatów urasta do rangi monumentu. „Prasłowiańska tęcza chroni w swym łuku…” - właściwie kogo chroni? Czemu służy? Jaką to tajemną wartość posiada, skoro prezydent Gronkiewicz-Waltz wydaje na jej remont pieniądze z kieszeni podatników? Ale nawet gdyby je wyłożyła z własnego portfela, byłoby to nic innego jak tylko usankcjonowanie bezprawia, gdyż ustawienia tej instalacji na stałe w tym właśnie miejscu nie poprzedziły stosowe procedury.

Zróbcie mi przebitkę zająca na gruszy… Nie, nie! Zamieńcie go na psa! Niech on się odszczekuje swoim prześladowcom z pańskiego dworu. Niech on nie miauczy!

- pieklił się reżyser z „Misia”. W sprawie tęczy też niech nikt nie miauczy, czy miauczący mnie słyszą?! - zdaje się komenderować „szanująca poczucie wolności” pani prezydent i ostrzega, że jeśli znów komuś wpadnie do głowy podpalenie tego - jak określiła - „dobra publicznego”, to będzie ono odnawiane „tyle razy, ile będzie trzeba”…

Dostałam wiele wiadomości w sprawie odbudowy tęczy - z propozycją produkcji specjalnych niepalnych kwiatów

- podsuwa za pośrednictwem „Gazety Wyborczej” autorka tego dzieła Julita Wójcik. Jak tłumaczy z ubolewaniem, tęczę podpalili ludzie, którym „być może ktoś namieszał tak w głowie, wykorzystując fakt kryzysu: braku pracy i perspektyw życiowych, kierując ich na wojenny tor”. I radzi, że należałoby im dać pracę, np.:

Mogliby pojechać na Filipiny, pomóc ludziom po przejściu tajfunu, może tam nauczą się, jak to jest żyć w jakieś społeczności. Budowanie jest tysiąc razy lepsze niż terror i horror, jaki nam wczoraj zafundowali.

Jednym zdaniem, pod patronatem prezydent Warszawy i PO rodzi nam się „nowa, świecka tradycja”: tęczowa martyrologia. Tylko mnie…

„Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego klubu, Gronkiewicz-Waltz Hanna, z naszego klubu „Tęcza”. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają jej szpilki. To nie ludzie, to wilki!”… To mówiłem ja - Piotr Cywiński.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych