Rosyjskie media o incydentach przed ambasadą Rosji. Agencja ITAR-TASS oceniła je nawet jako "atak" na rosyjską placówkę

PAP/Tomasz Gzell
PAP/Tomasz Gzell

CZYTAJ TAKŻE: Rzecznik MSZ do Rosjan: "Nie ma usprawiedliwienia dla chuligaństwa. Potępiamy łamanie Konwencji Wiedeńskiej"

Wszystkie rosyjskie agencje prasowe w poniedziałek wieczorem poinformowały o incydentach, do jakich doszło przed ambasadą Rosji w Warszawie podczas "Marszu Niepodległości". Agencja ITAR-TASS oceniła je nawet jako "atak" na rosyjską placówkę.

Powołując się na źródło w ambasadzie Federacji Rosyjskiej, agencja podała, że chuligani wrzucili na teren placówki race, butelki i petardy, a także podpalili budkę policji przed przedstawicielstwem. ITAR-TASS przekazała, że nacjonaliści próbowali wspiąć się na ogrodzenie ambasady.

Według agencji "ucierpiał również znajdujący się obok gmach Przedstawicielstwa Handlowego FR oraz Rosyjskiego Ośrodka Nauki i Kultury, które także zostały obrzucone płonącymi przedmiotami".

ITAR-TASS podkreśliła, że MSZ Polski potępiło akcję chuliganów.

Natomiast agencja Interfax wybiła, że "uczestnicy marszu polskich nacjonalistów w Warszawie obrzucili terytorium rosyjskiej ambasady butelkami, racami i petardami". Agencja dodała, że na terenie placówki nie stwierdzono szkód.

Również RIA-Nowosti przekazała, że "terytorium ambasady nie ucierpiało". Agencja podała, że policja użyła armatek wodnych przeciwko rzucającym petardy i race.

O "ataku na ambasadę Rosji" mówiła też telewizja NTV w bezpośredniej relacji z Warszawy, nadanej w wieczornym wydaniu swojego magazynu informacyjnego "Siewodnia". Stacja zaznaczyła, że pracownicy rosyjskiej placówki nie ucierpieli i że policji udaje się utrzymać sytuację pod kontrolą.

Z kolei anglojęzyczna telewizja Russia Today poinformowała, że "na sąsiedniej ulicy policja zmuszona była użyć przeciwko uczestnikom manifestacji gazu łzawiącego".

Informując o burdach przed ambasadą, popularny portal NEWSru.com zauważył, że "już w przeszłości bezpieczeństwo rosyjskiej misji dyplomatycznej w Polsce pozostawiało wiele do życzenia". Jako przykład wymienił "brutalne pobicie przez chuliganów w sierpniu 2005 roku trójki dzieci rosyjskich dyplomatów".

Z Moskwy Jerzy Malczyk PAP/Prej

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych