Tadeusza Mazowieckiego wspominają dziś wszyscy. Nawet krytycy prowadzonej przez niego polityki i tego, czego dokonał w swoim życiu, odpuścili dziś, wiedząc, że w dniu pogrzebu pewnych rzeczy po prostu czynić nie wypada. O wspomnienie premiera Mazowieckiego został poproszony również Stefan Niesiołowski - kolega z opozycji, jak podkreślano na antenie TVP Info - współinternowany razem z Mazowieckim.

Niesiołowski zaczął z dużym spokojem, co odnotowaliśmy ze szczerym uznaniem:

Powinniśmy pamiętać o tej wielkiej kulturze osobistej, o stylu uprawiania polityki i stylu życia. On nikogo nie dotknął. (...) Mazowiecki zawsze potrafił znaleźć sposób, by te konflikty się nie rozwinęły. Po pewnym czasie wyrósł na naturalnego przywódcę, z tą swoją brodą...

- mówił poseł PO, podkreślając dystans, jaki początkowo dzielił go z przyszłym premierem.

Niesiołowski podkreślał cechy charakteru Mazowieckiego, których brakuje w dzisiejszej polityce:

Jego kultura, delikatność, wrażliwość, a przy tym skuteczność polityczna, bo to był bardzo dobry polityk. (...) Nie ma polityka, który nie popełniłby błędów, ale to były nieistotne rzeczy. Potrafił przeforsować wizję Polski niekonfrontacyjną. To był cud! Pierwszy cud to rok 1918, ale on przyniósł wiele ofiar, było w tej Polsce coś chorego. Tymczasem Mazowiecki stworzył koncepcję formowania niepodległości bez żadnych ofiar

- oceniał.

Co ciekawe, jako opozycję do Mazowieckiego, wskazał... Józefa Piłsudskiego.

Pamiętamy cytaty z Piłsudskiego, wstyd je przytaczać, a nie znajdzie się taki cytat z Mazowieckiego...

- tłumaczył polityk Platformy.

Uznalibyśmy to za nieszkodliwą wzmiankę, gdyby nie to, że z minuty na minutę pan profesor się rozkręcał. Niestety.

On był zwykle delikatny we wzajemnych stosunkach, nie chciał, by komuś stała się krzywda. Też byli wtedy szaleńcy, którzy się poobwieszali krzyżami i co trzy dni obchodzili rocznicę. Ja z nich szydziłem, nazywałem idiotami, a on łagodził i mówił, że oni chcą dobrze... (...) On był bardzo rzeczny, bardzo uprzejmy, ale czuło się, że on wie, czego chce. Postawił się Wałęsie!

- podkreślał.

Prawdziwa burza emocji i irytacji miała dopiero nadejść. Niesiołowski został zapytany o nienawiść, którą - jak wskazała prowadząca rozmowę - zwalczał premier Mazowiecki. Tu poseł PO nie wytrzymał:

Nie wiem, czy pogrzeb, śmierć pana Tadeusza jest dobrą okazją, by powiedzieć, co sądzę o PiS... Oni podpalają Polskę! Nienawiść stała się elementem walki politycznej. To paskudne i obrzydliwe, to robi PiS! Odrzucam tę kłamliwą tezę o symetrii - tak jak w II wojnie światowej były Niemcy i niewinna Polska, tak teraz PiS napadł na Platformę i pośrednio na Polskę!

- krzyczał Niesiołowski.

I dodawał, uciszany słowami o "poskromieniu nienawiści":

Nie ma żadnej nadziei! Trzeba zlikwidować PiS! Ale trudno to zrobić. (...) PiS jest zarazą, która musi być wymazana z polskiej polityki. Ktoś, kto chce się z nimi dogadywać, zapłaci olbrzymią cenę!

- pieklił się poseł PO.

Wspominając o kulturze, obyciu i spokoju Tadeusza Mazowieckiego, możemy panu Stefanowi doradzić tylko jedno - proszę brać przykład. Tak po ludzku żal nam Stefana Niesiołowskiego.

lw, TVP Info