Publicysta tygodnika „wSieci” uważa, iż choć zawarcie w 2015 roku koalicji PO-SLD byłoby szkodliwe dla Polski, to mogłoby być na rękę Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Po pierwsze każdy lubi piosenki, które zna, a tłumacząc to na język polityki – każdy lider lubi walczyć z tym wrogiem, do którego przyzwyczaił się w politycznej młodości. Zaś całe lata 90., czyli czas politycznej młodości lidera PiS, to okres, w którym największym zagrożeniem dla Polski miało być według niego „domknięcie układu postkomunistyczno- liberalnego” i koalicja SLD (przedtem nazywało się to SdRP) z Unią Demokratyczną (potem – Wolności). Po drugie taki sojusz, w optyce Kaczyńskiego, byłby milowym krokiem na drodze do realizacji celu ostatecznego, czyli samodzielnego zwycięstwa PiS. A to poprzez ostateczne skompromitowanie Platformy (partia o solidarnościowych korzeniach reanimuje dawnych pezetpeerowców). A także poprzez to, że realizacja tego scenariusza stwarzałaby szansę na jednoczesne wyczerpywanie się, zużywanie obu ugrupowań mogących być nadzieją establishmentu. Dodatkowo w optyce wielu prawicowych weteranów, gdy Tusk oraz Miller staną razem, układ zdejmie maski… I wreszcie dostrzegą go wszyscy Polacy.
- zaznacza Skwieciński, dodając jednak, że przywiązywanie się do wizji skompromitowania się Platformy poprzez jej sojusz z postkomunistami jest naiwne:
W roku 2015 od obalenia PRL minie 26 lat. Czyli dokładnie tyle, ile w 1971 r. minęło od zakończenia wojny. A dodajmy, że czas biegnie dziś wielokrotnie szybciej niż kiedyś. Dla większości wyborców, zwłaszcza tych ukształtowanych (a nawet już urodzonych) po 1989 r. będzie to chyba argument raczej abstrakcyjny. Druga wizja jest poważniejsza. Istotnie, i Platforma, i SLD są ugrupowaniami establishmentu III RP. Istotnie, ich wspólne rządzenie (zwłaszcza nieudane) może oznaczać ich wspólną kompromitację. I sprzyjać rozgrywaniu polskiego konfliktu na socjalnej płaszczyźnie
- konkluduje Skwieciński.
Jak zaznacza publicysta „wSieci”, realizacja tego scenariusza byłaby jednak nie tylko ryzykowna z punktu widzenia PiS, ale również niezwykle szkodliwa dla kraju. Spoiwem dla nowej koalicji miałaby być nienawiść do PiS:
I już to samo w sobie jest bardzo złe. Bo oznaczałoby, że podtrzymywanie i dalsze rozżarzanie polskiej wojny domowej stanie się racją bytu formacji rządzącej w skali znacznie większej, niż dzieje się to dziś. A ta wojna jest – nie potrzeba chyba uzasadniać tej opinii – bardzo szkodliwa dla Polski.
Ta sytuacja oznaczałaby zdaniem Skwiecińskiego także większe niż dziś prawdopodobieństwo, że prowadząca tę wojnę władza coraz wyraźniej zaczęłaby dopuszczać się nadużyć prawnych i administracyjnych, być może z użyciem policji i służb specjalnych:
Groziłoby nam wymywanie standardów państwa demokratycznego. Miller i Tusk byliby zbratani wspólnym losem. A nic, co wiemy o tym pierwszym polityku, nie uzasadnia tezy, że mógłby on – czy w ogóle ktoś z establishmentu jego ugrupowania – wpływać w tej mierze na koalicyjnego partnera łagodząco
– zaznacza publicysta „wSieci”. Zdaniem Skwiecińskiego, koalicja PO-SLD pogłębiłaby proces tracenia przez Polskę suwerenności:
SLD wniósłby do gabinetu ładunek większego euroentuzjazmu rozumianego jako pokorne wykonywanie wszystkich sugestii Brukseli i przyjęcie konsekwentnego kierunku na roztopienie polskiego państwa w świecie „Wspólnot”. Osobiste, „kanclerskie” zapędy Millera są wprawdzie odwrotne, lecz logika politycznych podziałów i potęga „wielkiego brata” (czyli socjaldemokratycznych partii krajów „starej Unii”, z SPD na czele) jest silniejsza. A roztapianie polskiej suwerenności to przecież sposób na efektywne uniemożliwienie – na przyszłość – recydywy PiS-owskiej choroby.
Takiej sytuacji sprzyjałby zdaniem Skwiecińskiego brak obecności PSL w rządzie:
Nie jest to partia moich marzeń, ale w obecnym rozdaniu politycznym jej członkowie – niezależnie od tego, co sami by chcieli – są niejako skazani na rolę czynnika w jakiejś mierze przeciwnego demontowaniu naszej suwerenności. Choćby dlatego, że Stronnictwo reprezentuje interesy wsi, rolników, które na wielu płaszczyznach są sprzeczne z interesami dominujących w Unii krajów Zachodu. I dlatego, że wieś pozostaje wciąż obszarem bardziej tradycjonalnym, więc wiejscy politycy (znów: niezależnie od tego, w jaką stronę ciągnie ich własna natura) nie są specjalnie skłonni do forsownego implementowania w Polsce kulturowej rewolucji. W nowym gabinecie ten hamulec zostanie zastąpiony wzmocnieniem pedału gazu…
Rząd PO-SLD byłby zdaniem publicysty „wSieci” niebezpieczny dla Polski także w wymiarze polityki wschodniej.
W okresie swoich rządów SLD i Miller osobiście prowadzili wprawdzie politykę nienagannie prozachodnią i wręcz antyrosyjską. Przekonało to wielu, iż wywodzące się z czasów PRL przeświadczenie, że są oni czy to rosyjską agenturą, czy to przynajmniej formacją uzależnioną od Moskwy, jest nieprawdziwe. I istotnie, jest nieprawdziwe. Tylko że polscy postkomuniści rządzili w okresie, w którym Zachód (a w szczególności Stany Zjednoczone) prowadziły na terenie naszej części Europy bardzo aktywną politykę. Amerykanie czegoś od nas chcieli, wciągali nas w swoje systemy, stwarzali Polakom (w tym zwłaszcza rządzącym) masę osobistych szans. A z kolei ówczesna Rosja była najpierw słaba, a potem dopiero podnosiła się z Jelcynowskiego upadku. Dziś jest inaczej. Aktywność USA na naszym terenie osłabła, a aktywność rosyjska – bardzo wzrosła. Stwarza to zupełnie inną sytuację, zarówno jeśli chodzi o perspektywy dla całego kraju, jak i dla rządzących nim polityków. A Leszek Miller w ciągu ostatnich kilku lat pokazał niestety, mówiąc łagodnie, że wschód jest jego wrażliwym podbrzuszem. Myślę tu o jego żenujących wypowiedziach „antysmoleńskich” dla rosyjskiej prasy. O wyjazdach na zebrania Klubu Wałdajskiego, a nawet bardziej niż o samych wyjazdach – o wypowiedziach na ten temat (niegdysiejszemu polskiemu „kanclerzowi” wyraźnie te zaproszenia imponowały). Bo politycy SLD żyją w fascynacji perspektywą „wielkiego rosyjskiego rynku”, który podobno może uczynić Polskę krainą mlekiem i miodem płynącą. Mówiąc krótko – wprowadzenie SLD do rządu uczyni go jeszcze słabszym wobec wszelkiego rodzaju gier prowadzonych wobec Polski przez Kreml
- zaznacza publicysta.
Cały artykuł Piotra Skwiecińskiego w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”.

aż
------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------
Uwaga!
Szósty numer miesięcznika "W Sieci Historii" z nowym dodatkiem, już do nabycia w naszym sklepie wSklepiku.pl!
nr.6/2013 z filmem „Trwajcie! Janusz Kurtyka, IPN 2005-2010”.
Polecamy!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/169780-skwiecinski-na-lamach-wsieci-koalicja-po-sld-wydaje-sie-bardzo-prawdopodobna-miller-i-tusk-byliby-zbratani-wspolnym-losem-spoiwem-sojuszu-nienawisc-do-pis
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.
