W Sopocie odsłonięto tablicę ku czci tragicznie zmarłego śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Teraz czas na pomnik prezydenckiej pary. O jego wystawienie w Sopocie, z którym od 1971 roku był związany Lech Kaczyński, zaapelował senator Grzegorz Bierecki, szef rady dyrektorów WOCCU.

W sobotę w samo południe na sopockiej kamienicy przy ul. Kościuszki 47, gdzie mieści się m.in. Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, odsłonięta została pamiątkowa tablica, na której przechodnie mogą odczytać napis:

Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Profesor Lech Kaczyński, który razem z małżonką Marią i 94 osobami zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem pracował w tym budynku jako nauczyciel akademicki.

Odsłonięcia tablicy dokonała córka Marta Kaczyńska, córka tragicznie zmarłej pary prezydenckiej i Jarosław Kaczyński, lider PiS i brat Lecha Kaczyńskiego. Tablicę poświęcił i modlitwę za poległych pod Smoleńskiem odmówił metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź.

Uroczystość zorganizował Spółdzielczy Instytut Naukowy. Budynek nie został wybrany przypadkowo. Pracował bowiem w nim przez blisko 15 lat Lech Kaczyński w czasach, gdy był pracownikiem uniwersytetu. Na II piętrze miał tam swój niewielki gabinet. Wraz z początkiem uroczystości padający do południa deszcz ustąpił i wyszło słońce.

To chwila szczególnie wzruszająca. Miejsc upamiętnienia jest w Polsce wiele, ale to miejsce szczególne, w którym pracował mój brat, wykonywał swój zawód, który stał się treścią jego życia jako działacz Solidarności. Był on w tej samej sferze przedmiotu pracy naukowej, czyli działał dla ludzi pracy, w ich obronie, by ich los w kraju demokratycznym był lepszy, a wcześniej działał w imię niepodległości, demokracji, w imię wolnej Polski. Upamiętnienie prezydenta jest aktem pewnej odwagi. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej tablicy

- powiedział Jarosław Kaczyński, dziękując za inicjatywę ufundowania tego znaku pamięci.

O konieczność szczególnego upamiętnienia prezydenta i jego małżonki właśnie w Sopocie gorąco apelował senator Grzegorz Bierecki.

Cieszę się ze z inicjatywy spółdzielców, którzy własne pieniądze przeznaczyli na to, by tablica znalazła się w miejscu, w którym pracował najwybitniejszy Sopocianin. Chcielibyśmy by w Sopocie było więcej takich upamiętnień. Lech Kaczyński przez wiele lat spacerował wraz z małżonką w parku, który dzisiaj jest nazwany jego i jego małżonki imieniem. Miałem wiele razy przyjemność widzieć ich razem spacerujących. Chciałbym by prezydent Sopotu i radni Sopotu chcieli także upamiętnić w tym miejscu w parku imieniem Lecha i Marii Kaczyńskich pomnikiem tę parę. To ważne nie tylko dla sopocian, ale dla wszystkich Polaków. (…) My jesteśmy gotowi ten pomnik tam postawić. Są ludzie, którzy od wielu lat zabiegają o to. Chciałbym prosić w swoim i ich imieniu, z tego miejsca - panie prezydencie, niech nam pan pozwoli ten pomnik tam postawić!

– apelował senator Grzegorz Bierecki do sopockich samorządowców.

Z ideą budowy pomnika występowało sopockie grono ludzi związanych z PiS. Inicjatywa jednak została storpedowana pod koniec ub.r. głosami radnych PO i klubu wspierającego prezydenta kurortu Jacka Karnowskiego. Przy biernej postawie części radnych PiS doszło do uchwalenia uchwały o upamiętnieniu ofiar tragedii smoleńskiej w okolicach sopockiego cmentarza na bliżej nieokreślonej działce.

Uroczystości przypatrywało się około dwustu osób. Przybyli parlamentarzyści PiS min. Dorota Arciszewska-Mielewczyk w żałobie po niedawnej stracie męża w wypadku śmigłowca i Jolanta Szczypińska, a także związkowcy z przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Piotrem Dudą oraz Krzysztofem Doślą, przewodniczącym gdańskiej „S” i pocztami sztandarowymi Związku oraz samorządowcy Ziemi Gdańskiej, głównie z klubów PiS. Nie zapomnieli o swoim doradcy Andrzej Gwiazda i Krzysztof Wyszkowski, działacze Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża.

Sopocka uroczystość zbiegła się nieomal z inną ważną datą. 23 października minęła bowiem kolejna rocznica wyboru śp. Lecha Kaczyńskiego na urząd prezydenta RP. W wyborach prezydenckich w 2005 r. Kaczyński pokonał w II  turze Donalda Tuska, zdobywając 54 proc. głosów poparcia.

Jednym z głównym celów tragicznie zmarłego prezydenta była budowa „Polski solidarnej”. Lech Kaczyński wywodził się z ruchu „Solidarności”, a w latach 1990-1991 był wiceprzewodniczącym Związku.

To ruch „Solidarności” sprawił, że runęły mury dzielące Europę. Polacy przywrócili znaczenie podstawowym wartościom, które dają ludziom wiarę i siłę. Pokazali, że w ludzkim życiu i międzynarodowej polityce trwałe może być tylko to, co jest zbudowane na prawdzie, wolności i solidarności

– mówił w czerwcu 2009 r. śp. prezydent Lech Kaczyński w orędziu do Polaków.

O tym aspekcie wspominał Maciej Łopiński, szef prezydenckiej kancelarii, poseł klubu PiS i przyjaciel domu Kaczyńskich. Dzisiaj szefujący Ruchowi Społecznemu im. Lecha Kaczyńskiego.

Lech Kaczyński zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie lotu wojskowego Tu-154M wraz z małżonką Marią, ostatnim prezydentem RP na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim i 93 innymi osobami -  przedstawicielami polskiej elity, szefami najważniejszych urzędów, generałami, duchownymi, parlamentarzystami  i członkami różnych stowarzyszeń. Lecieli by oddać hołd polskim oficerom zamordowanym przez sowiecki reżim w 1940 roku w katyńskim lesie.

ASG