Czy Sławomir Nowak będzie miał jednak problem w sprawie swoich sikorów? Kolejni biegli powołani przez śledczych uznali, że cykające cacko kosztowało jednak więcej niż 10 tys., a więc minister transportu miał obowiązek wpisania zegarka do oświadczenia majątkowego.
Jak podało radio RMF FM nowi rzeczoznawcy uznali, że zegarek Sławomira Nowaka nie kosztował 10 tys. złotych – jak wcześniej uznała inna grupa biegłych, lecz 15 tysięcy. Jest to ważne, bo gdyby utrzymała się ta pierwsza suma, to śledztwo musiałoby zostać umorzone, gdyż w oświadczeniu majątkowym nie trzeba umieszczać przedmiotów wartych więcej niż 10 tys. złotych.
Śledztwo pójdzie teraz w kierunku, czy Nowak miał świadomość, że pożyczył od znajomego tak drogiego sikora i pewnie taka będzie linia obrony działacza Platformy Obywatelskiej.
Sprawa słynnego zegarka wypłynęła pod koniec kwietnia, gdy tygodnik „Wprost” podał, że Sławomir Nowak koleguje się z biznesmenami zarabiającymi na kontraktach z państwowymi firmami i doradzającymi PO. Szef resortu transportu miał też wymieniać się z jednym z biznesmenów zegarkami, których Nowak nie wpisywał do oświadczenia majątkowego.
O zegarku ani o leasingowaniu samochodu minister Nowak do niedawna nie informował w swym oświadczeniu majątkowym. "Wprost" ujawnił, że minister zadeklarował to dopiero w najnowszym opublikowanym na sejmowych stronach oświadczeniu.
Slaw/ RMF FM
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/169439-slynny-pozyczony-przez-ministra-nowaka-zegarek-jednak-drozszy-niz-pierwotnie-przypuszczano-polityk-po-moze-za-to-drozej-zaplacic
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.