Prof. Krasnodębski o Niemcach: "Działamy im na nerwy, bo nie znamy swojego miejsca". Relacja BLOGPRESS

fot. Blogpress.pl
fot. Blogpress.pl

Niemcy się zmieniły. Przewalczyły już kompleks winy. Wyparły pamięć o nazizmie, traktując to jako coś zewnętrznego

- powiedział Bronisław Wildstein.

Niemcy uważają, że my się nie rozliczyliśmy i muszą nad tym pracować, żebyśmy poszli ich śladami. Stąd filmy, które nas oburzają

- mówił prof. Krasnodębski w czasie wieczoru autorskiego jego najnowszej książki poświęconej m.in. stosunkom polsko-niemieckim.
IMG_9663m

W klubie Ronina odbyło się spotkanie promocyjne książki prof. Zdzisława Krasnodębskiego “Zwycięzca po przejściach”. Prowadził je red. Bronisław Wildstein.

Jest to opowieść o Niemczech, ale także o współczesnej Europie, relacjach polsko-niemieckich oraz podstawowych problemach, z którymi musimy się borykać

– zaczął Bronisław Wildstein.

Zdzisław Krasnodębski pisze o wszystkich tych sprawach, które nas dotyczą, jednocześnie pozwala nam zobaczyć ich szerszą perspektywę, osadza je w historii, w świecie współczesnym, na poziomie starcia idei i na poziomie polityki międzynarodowej. Jego eseje, krótkie szkice, felietony, są erudycyjne. On obserwuje polskie wydarzenia z różnych perspektyw, żyje w Polsce, bywa w Polsce, żyje sprawami polskimi, ale wykłada przecież w Bremie, a także często w Stanach Zjednoczonych. Dlatego bardzo trudno potraktować go formułą, że to zaściankowa perspektywa polska

- mówił Wildstein.

IMG_9642m

Prof. Krasnodębski opowiadał o swoim stosunku do Niemiec – “dostrzegając różne wady, dostrzegam również zalety” – a także o różnicach pomiędzy Polską a Niemcami. Jak podkreślił, u naszego zachodniego sąsiada szanowane są prawa opozycji, “tam prawo jest prawem”, dodał także, że jest “przytłaczająca różnica między stanem polskich mediów publicznych a mediów niemieckich”. 50 mln Niemców codziennie czyta gazetę drukowaną.

Miałem nadzieję, że Polska stanie się poważnym krajem medialnym, instytucji państwowych, typu polityków, którzy rządzą, a w gruncie rzeczy nastąpiła ewolucja w innym kierunku

- mówił socjolog.

Niemcy to przykład dobrze funkcjonującego państwa. Są jednym z największych eksporterów broni na świecie. Okazało się, że aż do kwietnia tego roku dostarczały składniki do broni chemicznej do Syrii, a mimo to w świadomości nawet młodych ludzi jest to kraj, który miłuje pokój. Można śmiać się z naiwności, ale jest to zaufanie do swojego kraju, do Merkel, że ona działa na rzecz pewnych wartości

– podkreślił profesor.

Jeśli chodzi o stosunek Niemców do Polski, stwierdził:

Działamy im na nerwy, bo nie znamy swojego miejsca.

Nie odnosi się to do takich postaci, jak premier Tusk i minister Radosław Sikorskiego.

Chcieliby, żebyśmy tacy byli

– powiedział profesor.

Wildstein dodał, odnosząc się do Niemiec:

Niemcy się zmieniły. Przewalczyły już ten kompleks winy. Wyparły pamięć o nazizmie, traktując to jako coś zewnętrznego.

Prof. Krasnodębski mówił z kolei:

Teza, że narodowy socjalizm jest czymś co z kultury niemieckiej wyrasta, była tezą powszechnie akceptowaną po II wojnie światowej, także przez Niemców. I na tym polega zmiana

– podkreślił socjolog.

Dziś nastąpiło oddzielenie tożsamości niemieckiej, która na nowo została zdefiniowana – jako demokratyczna, po rewolucji 1989 roku – od przeszłości, która jest coraz bardziej wyłączona, jest z historii. Ta eksterioryzacja przeszłości opiera się na przekonaniu, że Niemcy się rozliczyli, oczyścili się, a inni tego nie zrobili

- dodał.

IMG_9696m

Jak zaznaczył, książki wychodzące obecnie w Niemczech są oparte na tym dogmacie, że Niemcy są liberalnym, demokratycznym krajem, państwem prawa, które się rozliczyło ze swoją przeszłością.

My się nie rozliczyliśmy i oni muszą nad tym pracować, żebyśmy poszli ich śladami. Stąd filmy, które nas oburzają

– ironizował prof. Krasnodębski.

Paradoks polega na tym, że ich przeszłość stała się w pewnym sensie ich atutem. Ich sposób myślenia o historii staje się ogólnoobowiązującym paradygmatem europejskim. Ta przeszłość nie tylko im nie przeszkadza, ale w pewnym sensie pomaga. Bo oni mają pilnować, zwłaszcza w Europie Wschodniej, żeby tu się jakiś nacjonalizm nie odrodził, wśród nas, albo na Ukrainie albo na Łotwie. Oni mają poczucie, że to jest ich obowiązek, że stoją na straży Europy przed nacjonalizmem, szowinizmem

- mówił socjolog.

Jak zaznaczył profesor, to Polska jest dla Niemców takim obiektem do wychowania. Jednocześnie profesor podał przykład, że Niemcy dostrzegając problem traktowania mniejszości rosyjskiej na Łotwie, nie potrafią dostrzec analogii ze sprawą mniejszości tureckiej w swoim kraju.

IMG_9678m

Prof. Krasnodębski w czasie spotkania był pytany o to, czy mamy sprzymierzeńców na terenie Niemiec, jeśli chodzi o zatrzymanie akcji zniesławiania Polaków i nową niemiecką politykę historyczną.

Jest Instytut Polski w Dusseldorfie, w Monachium, w Berlinie i w Lipsku. Jest Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Jakbyśmy popatrzyli, jak one są obsadzane, to Niemcy decydują o tym, kto zostaje ich dyrektorem, bo my zawsze się zastanawiamy, kto jest do zaakceptowania. Jak popatrzymy na programy tych instytutów, to one szukają tych wątków, które są do zaaprobowania. W związku z tym ta część polskiej wrażliwości, którą my reprezentujemy jest nieznana

- mówił Krasnodębski. Są towarzystwa przyjaźni polsko-niemieckiej, ale np. w czasopiśmie “Dialog” [dwujęzyczny magazyn polsko-niemiecki, wydawany od roku 1987 przez Federalny Związek Towarzystw Niemiecko-Polskich we współpracy z Towarzystwami Polsko-Niemieckimi w Polsce] są drukowane wciąż te same osoby, Adam Michnik, Bronisław Geremek itp. Nie pojawiają się recenzje książek wydawanych przez prawicowych naukowców, publicystów, pisarzy czy poetów, nie ma relacji z debat, spotkań itp. “Pewne treści się nie przebijają” – dodał. – “Dla Niemców największym polskim pisarzem jest Andrzej Stasiuk, a reprezentantem polskiej opinii publicznej jest Adam Krzemiński”, który zaproponował ostatnio, żeby nakręcić wspólny polsko-niemiecki film o Powstaniu Warszawskim – tym projektem zainteresował się autor filmu “Nasze matki, nasi ojcowie”.

Gdyby rząd Jarosława Kaczyńskiego potrwał dłużej, to były takie elementy, że to się zaczynało zmieniać, ale później wszystko wróciło do normy

– podkreślił prof. Krasnodębski.

Socjolog był pytany m.in także o stypendia dla Niemców w Polsce i o to jakie realne niebezpieczeństwo dla Polski stanowią obecnie Niemcy.

Na to ostatnie pytanie profesor odparł, że to jest duże zagrożenie, ale jest to rodzaj miękkiej kolonizacji. Przytoczył przykład wyjazdowej sesji klubu parlamentarnego berlińskiej SPD w Kołobrzegu:

Burmistrzowie i prezydenci polskich miast domagają się, żeby to do nich przyjechali. Wygrywa Kołobrzeg, choć chciałby Poznań. Oni tam dokonują planowania przestrzennego: tu trzeba kolej rozwinąć itd. To jest gospodarski stosunek, żeby pomóc w rozwoju. W tej pomocy mieści się także to, że trzeba dbać o prawdziwą pamięć historyczną tych ziem. (...) Nie pojawi się nacjonalizm, ale poczucie konieczności zagospodarowania. Ich polityka wschodnia na tym polega. Także dotyczy to kształtowania sytuacji politycznej. Muszą pilnować, kto tutaj rządzi. Ta nasza bezwładność, beztroska i nonszalancja, ale i lenistwo sprawia, że to jest wielkie zagrożenie.




IMG_9713m

IMG_9702m

IMG_9658m

IMG_9718m

IMG_9744m

O książce:
http://multibook.pl/pl/p/Zdzislaw-Krasnodebski-Zwyciezca-po-przejsciach/...

IMG_9716m

Relacja: Margotte i Bernard

Za Blogpress.pl

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...