Dziś święto narodowe Węgier. Szykuje się demonstracja pod hasłem „Nie będziemy kolonią!”

fot. Facebook/orbanviktor
fot. Facebook/orbanviktor

23 października Węgry obchodzą swoje święto narodowe – Święto Powstania i Walki o Wolność – upamiętniające rocznicę wybuchu antykomunistycznego Powstania 1956 roku. Jednym z głównych punktów uroczystości będzie III Marsz Pokoju. Jak mówi jeden z organizatorów przedsięwzięcia, redaktor naczelny tygodnika „Magyar Demokrata” Andras Bencsik, chodzi o demonstrację w obronie Węgier i ich rządu przed wewnętrznymi atakami i o protest wobec upodlenia demokracji:

W gruncie rzeczy nasz obecny cel jest taki sam, jak przy poprzednich marszach. Chcemy pokazać, że wciąż wierzymy w siłę miłości i solidarności oraz w to, że miłość i jedność silniejsze są niż mroczne prowokacje. Musimy trwać na tej drodze. Jest nas wielu, jesteśmy mocni. Ponownie też chcemy mocno stanąć w obronie Viktora Orbana, jak to uczyniliśmy za pierwszym razem [czyli w styczniu 2012 roku, gdy po atakach na Orbana w Parlamencie Europejskim na ulice Budapesztu wyszło 400 tys. oburzonych Węgrów – przyp. red.]. Tym razem demonstrować będziemy pod od hasłem: „Nie będziemy kolonią!

Bencsik sprecyzował też, o jakie „mroczne prowokacje” mu chodzi. Po pierwsze: opozycyjna partia Magyar Szolidaritas wspólnie ze zwolennikami lewicowego lidera Gordona Bajnaiego sporządziła, a następnie zniszczyła „pomnik” Orbana, odrywając mu nogi. Następnego dnia premier Węgier na treningu futbolowym złamał nogę. Nawet krytyczny wobec Fideszu portal hvg.hu skrytykował tę akcję opozycji nazywając ją „performance woo-doo”.

Druga prowokacja dotyczyła nagrań, jakie pojawiły się przed wyborami uzupełniającymi do samorządu w mieście Baja, gdzie burmistrzem jest poseł Fideszu Robert Zsigo, rzecznik partii. Z nagrań miało wynikać, że polityk ten miał kupować głosy wyborców. Śledztwo policji wykazało jednak, że upublicznione nagrania są zmontowaną fałszywką.
Jak powiedział Bencsik:

Tego nie można tolerować, ale też nie można odpowiadać tymi samymi metodami (…) To nie nasza broń. My odpowiadamy marszem z godnością miłości.

Inny z organizatorów Marszu Pokoju politolog Tamas Fricz mówi z kolei:

Celem Marszu Pokoju jest próba upowszechnienia postawy bardziej pokojowej, opanowanej. W pewien sposób chcemy zrównoważyć brutalność, która wyszła od lewicy. Naszą intencją jest, by pokazać razem – ludzie o narodowej wrażliwości i społeczeństwo obywatelskie opierające się na zasadach wartości – że możliwe jest wyrażanie opinii w sposób europejski i korzystanie z praw, które daje demokracja. To nasze staranie wtedy będzie uwieńczone sukcesem, gdy posłuży jako wzór nie tylko stronie narodowej, wyznającej zasadę wartości, ale też całemu krajowi. Gdyby to dotarło i do lewicy, może wreszcie pojawiłyby się takie jej starania, obywatelskie działania, które byłyby zdolne prowadzić kampanie w sposób szanujący prawo drugiej strony do istnienia, szanujący jej wartości. Może zaakceptują, że strona narodowa jest częścią demokracji i zrozumieją, iż do realizacji ich woli nie prowadzi symboliczne niszczenie przeciwnika, lecz uczciwa kampania i europejski styl.

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------

Polecamy wSklepiku.pl!

"Węgry Co tam się dzieje" książka z kubkiem.


Węgry - książka z kubkiem

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...