Potwierdzenie manipulacji przy czarnych skrzynkach? Prof. Gruszczyńska: "Na nagraniach nie ma uderzenia w brzozę, nie ma odgłosu przypominającego stuknięcie"

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Anna Gruszczyńska-Ziółkowska zakończyła wykłady pierwszego dnia Konferencji Smoleńskiej wystąpieniem pt: jak brzmi uderzenie samolotu w brzozę?

CZYTAJ TAKŻE: II Konferencja Smoleńska. Wykłady, analizy, prezentacje. "Będziemy nasze badania prowadzić, aż do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej katastrofy." TRWA NASZA RELACJA

Zaczęła od tego, że w materiałach komisji Millera znalazł się opis jednej fali dźwiękowej, świadczącej właśnie o uderzeniu w brzozę. Ekspert wskazała, że opiera swoje rozważania na materiałach MAK i komisji Millera.

Zdarzenia, które omówię, są opisane w materiałach i transkrypcji Instytutu Ekspertyz Sądowych

- mówiła prelegent.

Wskazała, że teoria dot. brzozy opiera się na odczycie z kokpitu tupolewa.

Pojawia się więc pytanie, który dźwięk jest interpretowany, jako odgłos uderzenia samolotu w brzozę

- wskazała Gruszczyńska-Ziółkowska.

Dodała, że w oficjalnych materiałach sprawa uderzenia w brzozę jest odczytywana na podstawie zapisów z kokpitu. Prelegent wskazuje na nieścisłości w materiałach komisji Millera oraz zapisach rejestratorów.

Wskazuje, że w raporcie komisji Millera używa się sformułowań, które mają sugerować dynamiczność wydarzeń i gwałtowność. Jednak - jak wskazuje Gruszczyńska-Ziółkowska - te sugestie nie są prawdziwe. Dźwięki nie są gwałtowne, ale ewolucyjnie narastają.

Jednak w załączniku do raportu znajduje się materiał, który pokazuje, że zmieniono narrację - już nie ma mowy o dźwięku w brzozę, ale o dźwięku, które brzmi jak stuknięcie.

Nie ma jednak czegoś takiego, jak odgłos przypominający stuknięcie. Stuk to dźwięk. Albo dźwięk jest, albo go nie ma. Stuknięcie jest dźwiękiem

- tłumaczy.

Zaznacza, że w dźwięku nagrania z kokpitu słychać kilka uderzeń i podobnych stuków.

Które z trzech uderzeń jest wskazywany przez komisję?

- pytała prelegent, zaznaczając, że ustalenia komisji nie są jasne.

Prezentuje również zestawienia dźwięków, które pojawiają się na nagraniu. Dodaje, że jest wiele zaburzeń i powtarzających się odgłosów.

Na nagraniach nie ma uderzenia w brzozę, nie ma odgłosu przypominającego stuknięcie, o czym mówi raport Millera i załącznik 2. Mamy z kolei głosy, które nie zostały opisane

- tłumaczyła ekspert.

Wskazuje, że słychać wiele zakłóceń i zaburzeń. Pod koniec nagrania słychać "hurgot".

Na koniec wskazała na konieczność pogłębienia badań akustycznych.

Puściła również fragment nagrania, który wskazuje, że materiały były manipulowane. Słychać bowiem, że ktoś mówiący kończy zdanie na dwa zupełnie inne sposoby. Dźwięki są na siebie nałożone.

Sprawa zdaje się nie budzić wątpliwości.

To zjawisko pokazuje, że zapis nie jest integralny

- zakończyła swoje wystąpienie.

Kwestia referatu dot. czarnych skrzynek wróciła również w podsumowującej pierwszy dzień konferencji dyskusji.

Dr Gajewski:

Jeśli udowodnimy, że doszło do manipulacji, to wszystkie nagrania dostarczone przez śledczych nie mają sensu. Jedno fałszerstwo eliminuje cały materiał dowodowy.

Prof. Gruszczyńska-Ziółkowska:

Mamy bardzo poważny problem, bo materiał, z którego korzystamy, to materiał dźwiękowy w filmie MAK. On mógł do produkcji filmowej być manipulowany.

lw, znp

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...