"Może tak być, że wybory wygra PiS, przegra PO, a rządzić będzie Leszek Miller". Dr Rafał Chwedoruk o tym co nas czeka niebawem i co z tego wyniknie

fot. PAP/ Grzegorz Jakubowski
fot. PAP/ Grzegorz Jakubowski

"Może tak być, że wybory wygra PiS, przegra PO, a rządzić będzie Leszek Miller"  - twierdzi dr Rafał Chwedoruk w rozmowie z Super Expressem. Jak jednak zauważa - taka  koalicja ma i dla PO, i dla SLD wiele zagrożeń.

Byłaby to bowiem koalicja nie dających się pogodzić sprzeczności.

Z jednej strony jest partia konserwatywno-liberalna, konserwatywna światopoglądowo i liberalna w kwestiach gospodarczych, z drugiej antyliberalna w kwestiach gospodarczych i liberalna światopoglądowo. Idealne antytezy. Pytanie o rolę SLD i Leszka Millera polega na tym, czy jest gotów podjąć ryzyko koalicji z PO, które może skończyć się dwupartyjnym systemem i rozmyciem się SLD w Platformie

-tłumaczy.

Politolog nie kryje, że jego ocena kampanii PiSu w warszawskim referendum jest jednoznacznie krytyczna.

Polityka jest bliższa koszykówce czy siatkówce niż piłce nożnej i rzadko kiedy padają remisy. W praktyce ich nie ma i PiS to referendum przegrał

- mówi Chwedoruk.

Rozmówca SE tłumaczy, że w podczas przygotowań do głosowania uznano, że istnieją jacyś inni wyborcy poza wyborcami PiS oraz tymi, którzy a priori są przeciw temu, kto właśnie rządzi. I że oni byliby zdolni udać się do urn przy tym referendum. Tymczasem, jak twierdzi:

Ci, którzy są najbardziej niezadowoleni, w ogóle nie chodzą. Ci, którzy są zadowoleni albo są wierni Platformie, albo są zdezorientowani i unikają partycypacji wyborczej

Zdaniem Chwedoruka błędem PiSu było np. założenie, że Ryszard Kalisz ma jakichś wyborców oraz angażowanie się w wojnę domową w PO.

Dziś widzimy, że to referendum miało być istotnym elementem wojny między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną

- mówi Chwedoruk.

Stawiam tezę, że dla PiS odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz samo w sobie nie było aż tak istotne. A jeśli już, to paradoksalnie lepiej byłoby dla nich, gdyby pani prezydent rządziła dalej. Przez najbliższe 12 miesięcy do normalnych wyborów samorządowych Hanna Gronkiewicz-Waltz byłaby idealnym negatywnym punktem odniesienia i obiektem krytyki

- twierdzi.

Politolog odnosi się też do krytycznych publikacji na temat kampanii partii Jarosława Kaczyńskiego, które ukazały się w mediach związanych z ojcem Tadeuszem Rydzykiem.

Nie uznałbym Radia Maryja i Tadeusza Rydzyka za najmniej oczekiwaną stronę w polemikach. Pamiętajmy, że partie polityczne są wewnętrznie zróżnicowane. Są także konglomeratem różnych organizacji społecznych, będących w kręgu oddziaływania tego ugrupowania. Środowiska Radia Maryja niewątpliwie do tego się zaliczają. Toczy się tam normalna walka, przetarg o wpływy w partii i o miejsca na listach wyborczych. Tadeusz Rydzyk musi od czasu do czasu przypominać Kaczyńskiemu, że istnieje i że niekoniecznie we wszystkim się z nim zgadza.

- przekonuje Chwedoruk.  Jego zdaniem jest to "banalna walka o polityczne przetrwanie", gdyż wpływy Tadeusza Rydzyka bardzo osłabły w ostatnich latach.

Radio Maryja nie jest już tak istotnym punktem odniesienia, jak jeszcze dekadę temu.

- twierdzi rozmówca SE. Jak twierdzi, ojciec Tadeusz Rydzyk co pewien czas przypomina, że jeśli osoby z nim związane nie dostaną pewnej puli miejsc na listach, to może próbować się zaangażować w jakąś alternatywną prawicę.

Tak samo kiedyś straszono Ligą Polskich Rodzin, potem Solidarną Polską.

- uważa politolog.

Chwedoruk przyznaje, że po kolejnych wyborach parlamentarnych PIS ma szanse na przejęcie wałdzy, ale jak zaznacza to nie jest najbardziej prawdopodobny rozwój sytuacji.

Rzeczywiście może tak być, że wybory wygra PiS, przegra PO, a rządzić będzie Leszek Miller

- twierdzi.

Na pytanie, czy Grzegorz Schetyna może wrócić na kluczowe stanowiska w PO, odpowiada:

Schetyna może wrócić, gdy zrealizuje się scenariusz Adama Hofmana i Donald Tusk wsiądzie do tego ostatniego śmigłowca uciekającego z dachu budynku. Wojna domowa w polityce ma to do siebie, że rzadko kończy się rozejmem.

Jego zdaniem to może być ostatnia szansa na powrót Schetyny do wielkiej polityki, a jeśli polityk jej nie wykorzysta, to naturalną przeciwwagą dla Donalda Tuska stanie się obecny sojusznik Schetyny, czyli prezydent Komorowski, którego popularność jest dużo wyższa niż rządu.

 

Zdaniem Chwedoruka ewentualna zmiana władzy w Polsce i dojście PiS-u do władzy niesie za sobą zupełnie inne problemy niż te, którymi usiłuje straszyć PO, tj. pukanie o 6 rano do drzwi.

 

Jeśli uważnie przeczytamy bardzo obszerny dokument programowy tej partii z 2011 roku, to oprócz wielu trafnych spostrzeżeń i trafnych diagnoz znajdziemy tam sprzeczności wewnętrzne. Nie można być naraz liberałem i keynesistą. Nawet w dzisiejszych skomplikowanych czasach. Nie można na raz kontestować UE i współpracy z Niemcami, a zarazem być bardzo wyraźnie antyrosyjskim. Ta partia będzie w końcu musiała dokonać strategicznych wyborów w wielu kwestiach. Nie wynika z tego programu, jakie to będą wybory. W tym sensie niezbyt wiadomo, na co się głosuje, gdy głosuje się na PiS. Mamy ogromne długi, wiele naszych szans straciliśmy, czeka nas wiele różnych perturbacji to, kto będzie rządził jest rzeczą zupełnie drugorzędną. Powinniśmy raczej zadać pytanie, co politycy będą w ogóle wobec tych strukturalnych problemów uczynić.

 

- mówi dr Chwedoruk w rozmowie z Super Expressem.

ansa Super Express

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych