„Gdybym nie wiedział, że głupota…” Piotr Skwieciński dla wPolityce.pl o gdańskiej rzeźbie, rosyjskim ambasadorze i tym, kto na skandalu zyska

Archiwum Jerzego Bohdana Szumczyka, autora rzeźby.
Archiwum Jerzego Bohdana Szumczyka, autora rzeźby.

Powiem otwarcie - rzeźba (używając nowomodnego języka, należałoby chyba powiedzieć – „artystyczna instalacja”…) przedstawiająca sołdata gwałcącego ciężarną, nie podoba mi się w ogóle.

Zanim jednak wyłuszczę, dlaczego, trzeba powiedzieć rzecz podstawową. Otóż nie dajmy się zwariować. Jesteśmy wolnym krajem. Jakiś pragnący sławy artysta czy „artysta” coś tam gdzieś postawił. Nie miał wymaganych zgód, więc to coś zaraz zniknęło. I to wszystko. Skala incydentu jest mikroskopijna.

Jeśli oczywiście nie chce się jej na siłę multiplikować, by osiągnąć efekt polityczny. Najwyraźniej tego właśnie pragnie ambasador Federacji Rosyjskiej, który wydał w tej sprawie bardzo ostre oświadczenie. Wydał je dopiero w środę, czyli nie na gorąco i po konsultacjach z Moskwą. Jest więc oczywiste, że Kreml nie tylko nie chce zbagatelizować sprawy (a mógłby; rządzący Rosją kiedy chcą, to demonstrują zadziwiający pragmatyzm) tylko wręcz przeciwnie - pragnie ją rozdąć. I że cały incydent bardzo kremlowskiej elicie pasuje. Bo doskonale nadaje się jako kolejna ilustracja do narracji o złym Zachodzie, czyhającym na biedną Rosję.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ambasador Rosji oburzony rzeźbą radzieckiego żołnierza gwałcącego kobietę. Bo "jest wulgarna" i "obraża uczucia Rosjan, którzy wyzwolili Polskę"

Cała sprawa nie podoba mi się więc dlatego, że gdyby jej nie było, to z punktu widzenia Kremla należałoby ją wymyśleć, czyli - by użyć klasycznej frazy - „gdybym nie wiedział, że głupota, myślałbym że prowokacja”. Ale nie tylko dlatego. Jeszcze z kilku innych względów.

Po pierwsze – czegoś takiego jak naturalistyczny obraz gwałtu w ogóle nie powinno być w przestrzeni publicznej. Nigdy, pod żadnym pozorem. Zamknięta galeria – to byłaby inna sprawa.

Po drugie – generalna zasada mówi, że należy szanować poczucie godności. Własnej godności każdego narodu. Poczucie własnej godności i własnej wartości Rosjan oparte jest na micie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, która jest, jak to określił pewien polski ksiądz doskonale znający ten kraj, ich jedyną prawdziwą religią. Nie sposób wyobrazić sobie nic boleśniejszego dla Rosjan, niż uderzenie w ten mit.

Jeżeli zaś czyjegoś poczucia godności się nie szanuje – a „instalacja” gdańskiego studenta w oczywisty sposób godność Rosjan narusza – to można oczekiwać riposty. Polacy na różnych wojnach też zachowywali się, powiedzmy, różnie. „I te poznańskie s….syny; już mi donoszą że ten cały pas, którym przeszli, gotów jest robić powstanie przeciwko nam” – pisał w 1920 roku Piłsudski z Kijowa o pułkach wielkopolskich… Do wykorzystania, jak najbardziej.

Po trzecie – tego rodzaju działanie stawia w wyjątkowo niezręcznym i głupim położeniu tych nielicznych Rosjan, którzy są naszymi przyjaciółmi (nie znaczy to, żeby zdecydowana większość była naszymi wrogami – ogromnej większości Rosjan po prostu w ogóle nie obchodzimy). I którzy przekonują swoich rodaków, że Polacy są wprawdzie przeciwni systemowi putinowskiemu, ale do Rosjan jako narodu nie odnoszą się negatywnie.

Po czwarte – sprawa gwałtów, popełnianych przez Rosjan w Polsce, nie jest wymyślona. Masowe gwałty dotyczyły przede wszystkim Niemek, były też częste na obszarach narodowo mieszanych, bo Rosjanie mieli tendencję do traktowania ich ludności po prostu jako Niemców. Zdarzały się też, choć w mniejszej skali i raczej w indywidualnej formie, również w Polsce centralnej. Ale przez dekady było o tym cicho. Na taki efekt złożyły się najpierw komunistyczna cenzura, a potem – ogólne nastawienie pt. „wybierzmy przyszłość” i nie wracajmy do starych ran. Ale przede wszystkim chyba sam charakter krzywdy, jaką jest gwałt, skłaniającej ofiary i ich rodziny zwłaszcza w konserwatywnych społeczeństwach raczej do milczenia, niż nagłaśniania sprawy. Coś przeżywanego, ale trzymanego pod korcem w końcu często przebija się na wierzch w sposób niekontrolowany.

Po piąte – myśląc o tym wszystkim warto jednak pamiętać, że jak to sformułował Paweł Hertzoni nas nie wyzwolili, ale oni uratowali nam życie”. Byliśmy, po Żydach, następni w kolejce do zagłady. Niemcy nie zdążyli nas wykończyć tylko dlatego, że wcześniej pokonali ich Rosjanie. Ci ostatni nie kierowali się przy tym oczywiście polonofilią, tylko logiką strategiczną. Tym niemniej – nie jest to fakt bez znaczenia.

Po szóste wreszcie – pamiętamy liczne skandale, wywoływane przez rozmaitych nawiedzonych pseudoartystów typu Doroty Nieznalskiej. „Instalacje”, których wartość w sensie sztuki była żadna, a cały sens sprowadzał się do próby obrażenia czyichś uczuć. Byliśmy wtedy przeciw różnym Nieznalskim. I nie widzę powodu, dla którego teraz mielibyśmy zmienić opinię o tego rodzaju „artystach” i tej metodzie zdobywania sławy.

Niech ta cała żenująca aferka jak najszybciej umrze śmiercią naturalną. Nie pomagajmy tym, którzy starają się ją ciągnąć i intensyfikować. Nie powinno nam być z nimi po drodze.

 

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...