"Wygrał rozum, a nie emocje i namiętności". Leszek Miller otwarcie cieszy się, że warszawskie referendum wyszło po myśli PO. Kiedy koalicja postkomunistów z Tuskiem?

PAP/Tomasz Gzell
PAP/Tomasz Gzell

Szef SLD Leszek Miller ocenił, że w niedzielnym referendum ws. Odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, "wygrał rozum, a nie emocje i namiętności". Referendum, z uwagi na zbyt niską frekwencję (25,66 proc.), okazało się nieważne.

Na pytanie, kto wygrał to referendum, odpowiedź oprócz oczywistego stwierdzenia, że wygrali warszawiacy, brzmi: „rozum”. To rozum wygrał w tym referendum, a nie emocje i namiętności. Warszawiacy uznali bowiem, że na rok przed wygaśnięciem kadencji, trzeba się koncentrować na przygotowaniach do wyborów, a nie na referendum

- podkreślił Miller na poniedziałkowej konferencji prasowej.

Z niedzielnego sondażu TNS Polska wynika, że w referendum wzięło udział 7 proc. wyborców SLD z wyborów samorządowych w Warszawie w 2010 roku.

Miller wyraził pogląd, że do odwołania Gronkiewicz-Waltz dążyła koalicja polityków, których nie łączy nic prócz "biegu do władzy".

To jest koalicja od Kaczyńskiego do Guziała i od Palikota do Kalisza. To koalicja, która nie jest spojona żadnymi wspólnymi wartościami - jest spojona tylko i wyłącznie biegiem do władzy

- powiedział były premier.

Według niego, ci sami ludzie za dwa lata w wyborach parlamentarnych będą chcieli "uzyskać wpływ na losy naszego kraju, nie tylko jednego miasta".

Warto ten przykład zapamiętać i warto wiedzieć, że są w Polsce politycy, którzy mają za nic różnice polityczne, programowe i dla zdobycia władzy są zdolni na każdy sojusz i każdą koalicję

- uznał Miller.

Politycy SLD zapowiedzieli, że przyszłorocznych wyborach samorządowych SLD wystawi własnego kandydata na prezydenta Warszawy - jego nazwisko ma być znane w ciągu dwóch miesięcy.

SLD wystawi kandydata, przedstawi program wyborczy, alternatywny dla PO i mamy nadzieję, że po przyszłorocznych wyborach samorządowych zastąpimy PO u steru władzy w mieście

- zaznaczył szef warszawskiego Sojuszu Sebastian Wierzbicki.

Sojusz ma zamiar również rozliczyć Gronkiewicz-Waltz i rządząca stolicą PO z realizacji postulatów lewicy, które obiecała spełnić.

We wrześniu Rada Warszawska Sojuszu sformułowała 13 postulatów programowych dla Warszawy, od których spełnienia uzależniała decyzję, czy poprzeć referendum, czy nie. Chodziło np. o rozwiązanie problemu reprywatyzacji, przede wszystkim w kontekście pomocy dla lokatorów, wyrównanie dysproporcji w rozwoju dzielnic poprzez zmianę sposobu naliczania ich budżetów, zmniejszenie liczby dzieci w klasach szkolnych, wycofanie się z likwidacji szkół. SLD chciało też zwiększenia liczby miejsc w przedszkolach i żłobkach, przywrócenia 50-procentowej zniżki na bilety komunikacji miejskiej dla emerytów oraz refundacji in vitro z budżetu miasta.

PO w liście, który został zaprezentowany na zjeździe wyborczym Platformy 5 października, zadeklarowała poparcie dla 12 spośród 13 postulatów Sojuszu. Sprzeciw wzbudziła jedynie kwestia dofinansowania in vitro.

Slaw/ PAP

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych