Czy i tym razem usłyszymy o "dusznej atmosferze"? Odwiedziny komornika zakończone utratą... słoików z przetworami. I kto tu straszy państwem policyjnym?

fot. sxc.hu
fot. sxc.hu

Pamiętają państwo "duszną atmosferę" IV Rzeczypospolitej? Co jakiś czas przypomina o niej Platforma Obywatelska i zaprzyjaźnione z nią media: służby państwowe miały wchodzić do domów niewinnych osób, a działania funkcjonariuszy było widać w najbardziej prywatnych sferach życia obywateli. Czy i tym razem pojawią się podobne teksty?

Jak bowiem zaklasyfikować historię z Łuskowa, niewielkiej miejscowości w zachodnio-pomorskiem? Pani Katarzyna doświadczyła tego, jak potrafi działać komornik. Urzędnik przybył do mieszkania, a gdy usłyszał, że p. Katarzyna nic nie wie o długach męża i ma z nim rozdzielność majątkową, komornik zdecydował się zarekwirować... przetwory owocowe. Gospodyni miała w rękach słoik z malinami. Ten mocno spodobał się komornikowi:

Z wyliczeń pani Katarzyny wynika, że komornik zarekwirowała 58 słoików syropu malinowego, 22 z przecierem pomidorowym, 27 z ogórkami kiszonymi, 6 z miodem i 13 z grzybami marynowanymi.

- czytamy na Gazeta.pl.

Pani Katarzyna przekonuje, że przetwory były przygotowane dla jej ośmioletniego dziecka. Komornika to jednak nie przekonało. Czy miał prawo tak działać? Sprawa budzi duże wątpliwości.

Też się zastanawiam, na jakiej zasadzie pani komornik je wyceniła. Będzie ciężko uznać, że te rzeczy będą się nadawały do wylicytowania

- mówi Robert Damski, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

lw, gazeta.pl

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...