Abp Nossol: „Mówi się, że to był przypadek – tak. Ale przypadki są logiką Boga. Można tylko wyliczać, ile dwa ostatnie papiestwa dały Europie i Światu” NASZ WYWIAD

Fot. PAP / Jerzy Ochoński
Fot. PAP / Jerzy Ochoński

Jan Paweł II swoje życie oddawał dla innych. Jego życie, zamach i cierpienie doprowadziły, że stał się dla nas bardziej ludzki i bliski.

- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl abp Alfons Nossol, prof. dr hab. teologii, przyjaciel papieża Benedykta XVI.

 

wPolityce.pl: Kanonizacja Jana Pawła II jest najszybszą „drogą do świętości” w historii współczesnego świata. Czy możemy uznać to za namacalny dowód „świętości za życia” polskiego papieża?

Abp Alfons Nossol: To idealny przykład zawołania ludu Bożego: Santo Subito - które właśnie teraz zostało zrealizowane. Oczywiście wszystkie wymogi formalne musiały być oficjalne zachowane, jednak mimo to można było przystąpić do oficjalnego ogłoszenia terminu kanonizacji Jana Pawła II. Powinniśmy się z tego cieszyć, ponieważ będzie to 27 kwietnia – w niedzielę Miłosierdzia Bożego – święto ustanowione właśnie przez polskiego papieża. Ale powinniśmy się również bardzo cieszyć, że kanonizacja odbędzie się z drugim papieżem – Janem XXIII. To ten papież zwołał Sobór Watykański II i odtąd nasze czasy w Kościele i w jego życiu określane są „Kościołem po Soborze Watykańskim II”.

 

Kardynał Karol Wojtyła był bardzo aktywnym uczestnikiem tamtych wydarzeń.

I miał wielki wkład w ogólne dzieło posoborowe – zwłaszcza w Konstytucję duszpasterską o Kościele "Gaudium Et Spes".

 

Czy podobnie jak przy okazji śmierci Jana Pawła II, kanonizacja będzie dobrą okazją do duchowej odnowy pokolenia „JP2”?

Nadzieja, że ponownie tak się stanie jest bardzo realna. Ta kanonizacja, ten sposób ogłoszenia świętości kogoś nam bliskiego – bardzo znanego - przyczyni się do tego, że świętość stanie się dla nas bardziej realna. Jan Paweł II zawsze głosił, że „świętość to miłość, która osiągnęła pełnię”. Świętość to miłość doskonała. To nie zawieszenie głowy w lewo, czy prawo - ale przejęcie się tajemnicą, że nikt nie ma większej miłości nad tą, która realizuje się w oddaniu życia za innych. Jan Paweł II swoje życie oddawał dla innych. Jego życie, zamach i cierpienie doprowadziły do tego, że stał się dla nas bardziej ludzki i bliski. W jego teologii, która koncentruje się wokół powiedzenia: „najkrótsza droga do Boga to właśnie człowiek”, jest wszystko zapisane.

 

Ksiądz Arcybiskup był świadkiem świętości Jana Pawła II.

Ważne, aby każdy z nas pamiętał swoje najważniejsze doświadczenia związane z Janem Pawłem II. Ja byłem uczniem Karola Wojtyły na KUL-u. Studenci teologii musieli wybrać dwie godziny teologii moralnej albo etyki filozoficznej, którą wykładał przyszły papież. Nie znając go bliżej od strony wykładów w 1957 r., zdecydowałem się i obrałem wykład monograficzny – męczący młodzieżowo, ponieważ miał tytuł: „Próba uzasadnienia katolickiej etyki seksualnej w oparciu o system fenomenologiczny Maksa Schillera”. Zgłosiło się ponad 200 studentów. Wojtyła wykładał bardzo trudno. Mówił bardzo szybko, więc okazało się, że po egzaminach zostawało nas coraz mniej. Pamiętam jak pewnego razu Karol Wojtyła przyszedł i powiedział: „Jak tak dalej pójdzie, to wyginiemy śmiercią naturalną”. Do egzaminów zostały tylko cztery osoby – w tym ja – jedyny ksiądz. Poproszono mnie wówczas, abym poprosił prof. Wojtyłę o pożyczenie skryptu - uznano, że jako osoba duchowna mam większą odwagę. Gdy dokonałem tego „heroicznego czynu” Wojtyła zaznaczył, abym uważał na system numeracji stron, który stosuje. I rzeczywiście – pierwsza strona zamiast „1” miała literę „T”. Druga „eon” - cały „Tedeon”, następnie „Magnificat”; „Benedictus dei” następnie pojawiały się poszczególne psalmy po łacinie. Byłem świadkiem jak w Kaplicy Konwiktorskiej na KUL-u przygotowywał ten skrypt. W pierwszej ławce przymocowano mu specjalną lampę, gdzie zawsze wieczorem przychodził i pisał. Zauważyłem, że ma ciekawy system pracy: najpierw długo pisał, potem przerywał, aby uklęknąć z głową schowaną w rękach. Właśnie wtedy zrozumiałem co oznacza pojęcie „teologii klęczącej i modlącej się” stworzone przez Hansa Ursa von Balthasara. Podczas kolacji na Watykanie przypomniałem mu tamte wydarzenia, powiedziałem kiedy zrozumiałem „teologię klęczącą i modlącą się”, na co Jan Paweł II odpowiedział: "nie pamiętam abym się tak zachowywał". To dowód na całkowitą naturalność jego działań.

 

Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia możliwość udziału papieża Benedykta XVI w Mszy św. kanonizacyjnej? Czy jest szansa, aby emerytowany papież zabrał głos?

W przypadku Benedykta XVI wszystko jest możliwe. Wiele zależy od papieża Franciszka, który może poprosić swojego poprzednika o zabranie głosu. Benedykt XVI nigdy by nie odmówił. Powiem jeszcze słowa, które zawsze powtarzam: na luksus papieża z Polski, a potem papieża z Niemiec mógł sobie pozwolić tylko Duch Święty. Przecież papież pochodzący z rodu Lewitów, utorował drogę do Watykanu papieżowi z rodu Teutonów. Tylko Duch Święty mógł zrozumieć, że cała Europa potrzebuje autentycznej jedności i nie można było jej inaczej zrealizować niż tylko w ten sposób. Mówi się, że to był przypadek – tak. Ale przypadki są logiką Boga. Można tylko wyliczać, ile dwa ostatnie papiestwa dały Europie i Światu. Dzięki nim wzmocniła się idea tożsamości i braterstwa, tak bardzo nam wszystkim potrzebna.

 

Rozmawiał Łukasz Żygadło

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...