Jeśli na co dzień nie spędza  nam snu z powiek ambiwalencja w naszym zachowaniu wobec braci mniejszych  – ambiwalencja doskonale uchwycona w tytule niedawno wydanej książki kapucyna Antona Rotzettera „Głaskane, tuczone, zabijane” – może warto, chociaż z okazji Światowego Dnia Zwierząt, poświęcić im chwilę refleksji. Nasza postawa wobec zwierząt, wbrew pozorom, nie jest tylko naszą sprawą prywatną. Niesie ona bowiem implikacje w naszym podejściu do kwestii humanitarnych, społecznych, ekonomicznych czy ekologicznych, a tym samym nolens volens przejawia się w sferze publicznej. W tej zaś działają partie polityczne pretendujące do wpływania na całokształt rzeczywistości. Dziwi więc Rotzettera nieobecność problematyki zwierząt w programach tradycyjnych partii. Tym bardziej, że w stosunku do zwierząt, jak próbuje nas przekonać ten szwajcarski teolog, ogniskuje się u chrześcijan postawa wobec Boga i stworzenia.

Na pewno jednak nie podważymy oczywistego faktu, o którym mówił Benedykt XVI: „gdzie słowo Stworzyciela zostało dobrze zrozumiane (…) tam ludzie starali się chronić stworzenie, a nie je niszczyć”.

***

Potrzeba lepszego traktowania zwierząt  może i powinna być, według Rotzettera, uzasadniana przy pomocy fundamentalnych prawd teologicznych. Idea zwierząt jako istot godnych szacunku –  z racji powołania do istnienia przez Boga –ma podstawy w Piśmie Świętym. Ale nie doczekała się przez chrześcijaństwo rozwinięcia w systematyczną myśl teologiczną. Dominuje doktryna św. Tomasza z Akwinu określająca zwierzęta jako istoty nie tylko nierozumne, ale też nieposiadające statusu moralnego. W tej perspektywie na poczucie grzechu i krzywdy wobec nich nie ma miejsca.   Tymczasem, teologiczna reorientacja sposobu myślenia, zdaniem Rotzettera, jest warunkiem sine qua non zmian w dziedzinie praktyki etycznej wobec zwierząt. Na problem wskazywał Benedykt XVI: „W ostatnich dziesięcioleciach nauczanie o stworzeniu niemal zniknęło z teologii, niemal nie dostrzegano tego zagadnienia. A teraz widzimy, jakie przynosi to szkody”. Zwiastuny zmian już się pojawiły, ponieważ zarówno cytowany Benedykt XVI, jego poprzednik Jan Paweł II, jak również obecny papież Franciszek (vide: inauguracyjna homilia) zaakcentowali w swoim nauczaniu potrzebę obudzenia chrześcijańskiej troski o całe –a więc także zwierzęta – stworzenie.

***

W  Starym Testamencie odnajdziemy wiele wezwań do troski o zwierzęta: „Sześć dni będziesz pracował, a dnia siódmego zaprzestaniesz pracy, aby odpoczęły twój wół i osioł”(Wj 23, 12), „Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu” (Pwt 25, 4) , „Prawy uznaje potrzeby swych bydląt, a serce nieprawych okrutne”(Prz 12, 10). Anton Rotzetter wyjaśnia, że troska o zwierzęta tak naprawdę jest troską o... nas samych. Okrucieństwo wobec zwierząt ostatecznie bowiem obraca się przeciwko człowiekowi. Niszczy go materialnie i duchowo. Degradacja środowiska naturalnego, dewastacja rynków lokalnych, obniżenie jakości artykułów spożywczych, zjawisko tzw. uchodźców ekologicznych   – to tylko niektóre, wymienione przez szwajcarskiego teologa, skutki uboczne uprzemysłowionej produkcji zwierząt. A łączy się z nią nierozerwalnie barbaryzacja traktowania zwierząt podczas hodowli, transportu i uboju. W tym kontekście nakaz troski o zwierzęta wynika zatem u Rotzettera z pragmatycznych przesłanek. Ale nie można zapominać, że „brutalna konsumpcja stworzenia  –jak podkreślał Benedykt XVI  –zaczyna się tam, gdzie nie ma Boga”. Gdzie człowiek sam jest ostatnią instancją i nie uznaje już żadnej instancji ponad sobą.  Absolutyzowanie władzy człowieka i zajmowanie wobec stworzenia miejsca Boga jest zagrożeniem zarówno dla przyrody, jak i ludzkiej godności. Źródło przemocy względem ludzi i zwierząt, na co również zwraca naszą uwagę Rotzetter, jest więc wspólne. Za egzemplifikację tej tezy niech posłużą słowa ze Starego Testamentu:„w gniewie swym mordowali ludzi i w swej swawoli kaleczyli bydło”(Rdz 49, 6).

***

Człowiek,  zdaniem Rotzettera, nie otacza stworzenia należną mu troską. Obecną kondycję stworzenia Benedykt XVI opisał słowami z 8. rozdziału Listu do Rzymian św. Pawła: „stworzenie jęczy – widzimy to, niemalże słyszymy – i czeka na ludzi, którzy będą na nie patrzeć z Bożego punktu widzenia”. Człowiek ma tendencję do postrzegania stworzenia przez pryzmat kategorii utylitarnych. Ale to, co człowiekowi może wydawać się pozbawione wszelkich wartości ma w oczach Boga wartość samoistną. I własną godność niezależną od służby człowiekowi. W 39. rozdziale Księgi Hioba Bóg ukazuje zwierzęta będące przedmiotem Jego upodobania, które żyją z dala od ludzi:„Za dom mu (osłu dzikiemu – przyp. aut.) dałem pustkowie, legowiskiem zaś jego słona ziemia. Śmieje się z miejskiego zgiełku, słów poganiacza nie słyszy” (Hi 39, 6). Nie powinno więc nas bulwersować pytanie postawione przez Antona Rotzettera: Czy dopuszczalne jest uzależnienie prawa istot żywych do istnienia wyłącznie od korzyści, które przynoszą? Bo czy w takich kategoriach nie myśli się coraz częściej w naszej cywilizacji także o... człowieku?  –dopytuje szwajcarski teolog.

Wreszcie, doniosłe znaczenie ma, o czym przypomniał Benedykt XVI, nierozerwalna więź między stworzeniem a odkupieniem, życiem ziemskim i życiem wiecznym. Pokonanie grzechu i przywrócenie harmonii w relacji z Bogiem otwiera drogę przyszłemu pojednaniu stworzeń.

Człowiek wciągnął stworzenie w grzech, on też może przyczynić się do jego wyzwolenia. „Poczuje się ono wyzwolone, kiedy nastaną istoty stworzone, ludzie, którzy są dziećmi Bożymi i będą je widzieć w Bożej perspektywie”  – wyjaśniał Papież .Wizja św. Pawła wieńczy ostatni rozdział książki Rotzettera zatytułowany „Czy istnieje nadzieja dla zwierząt?” i w ten właśnie sposób autor  udziela nam na to pytanie odpowiedzi. Tak, nadzieją dla zwierząt jest człowiek.

***

Szwajcarski teolog w „Głaskane, tuczone, zabijane” zwierząt nie personalizuje ani nie sakralizuje.  Apeluje do chrześcijan o dawanie świadectwa swojej wiary we wszystkich wymiarach życia, a więc także, w traktowaniu zwierząt. Powinniśmy przywrócić im godność, którą zostały obdarzone jako stworzenia Boże. W tym celu konieczne jest uwolnienie się od logiki czystej konsumpcji i wspieranie takich form produkcji rolnej i przemysłowej, które szanują porządek stworzenia.

Zgadza się Anton Rotzetter z Benedyktem XVI, że o dpowiedzialność przed Bogiem za stworzenie wymaga od nas wyrzeczeń. Jeśli jednak „dręczą nas problemy świata stworzonego” mamy, według Papieża, dobrą okazję, by ukazać wartość naszej wiary jako konstruktywnego rozwiązania. Dlatego naszym obowiązkiem jest interweniować w sposób jasny i zdecydowany na forum opinii publicznej. Jeśli zaś chcemy, aby nas słuchano, „musimy – postulował Benedykt XVI – ukazywać naszym przykładem, naszym stylem życia, że mówimy o przesłaniu, w które my sami wierzymy i według którego można żyć”.

Agnieszka Kanclerska, Wrocław

*   cytowane wypowiedzi Benedykta XVI pochodzą ze spotkania z duchownymi w Bressanone

6 sierpnia 2008 r.